Płatności bezgotówkowe na festiwalach zyskują popularność – organizacja konsumencka ostrzega przed ukrytymi kosztami
System cashless, czyli płatności bezgotówkowych za pomocą opasek z chipem lub kart, zyskuje popularność wśród organizatorów festiwali muzycznych w Belgii. Rozwiązanie przedstawiane jest jako szybszy...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be System cashless, czyli płatności bezgotówkowych za pomocą opasek z chipem lub kart, zyskuje popularność wśród organizatorów festiwali muzycznych w Belgii. Rozwiązanie przedstawiane jest jako szybszy i bezpieczniejszy sposób dokonywania płatności. Organizacja konsumencka Testachats/Testaankoop ostrzega jednak, że uczestnikom trudniej kontrolować wysokość wydatków, a do korzystania z takich systemów mogą dochodzić dodatkowe opłaty.
Spis treści
Szybciej i bez kolejek
Osoby odwiedzające festiwale muzyczne dobrze znają ten sposób płacenia: aby kupić piwo, butelkę wody czy porcję frytek, wystarczy najczęściej przyłożyć opaskę z chipem do terminala płatniczego. Na takie rozwiązanie decyduje się coraz więcej organizatorów.
Wśród jego zalet wymienia się prostotę obsługi, bezpieczeństwo transakcji oraz niezawodność systemu, który nie zawsze wymaga połączenia z internetem. Francuska firma Weezevent, dostarczająca systemy płatności bezgotówkowych między innymi dla festiwali Rock Werchter i Tomorrowland, przekonuje na swojej stronie internetowej, że rozwiązanie pozwala zwiększyć sprzedaż. Dzięki natychmiastowym płatnościom, w porównaniu ze średnio 15 sekundami potrzebnymi według firmy na zapłatę kartą bankową, uczestnicy mają spędzać mniej czasu w kolejkach, co pozwala obsłużyć więcej transakcji.
W każdym razie usuwamy jedną z barier zakupowych – ocenia Carlo Di Antonio, założyciel i akcjonariusz posiadający 50 procent udziałów w festiwalu Dour, który w lipcu przyjął blisko 220 000 uczestników. – Ponieważ odwiedzający mogą doładować środki bezpośrednio z telefonu, nie muszą już stać w kolejce, żeby zwiększyć swoje saldo.
Douros, flammes i coins zamiast euro
Zdaniem organizacji Testachats, która tego lata odwiedziła kilka festiwali, jednym z problemów jest to, że uczestnicy w mniejszym stopniu zdają sobie sprawę z tego, ile faktycznie wydają. Sprzyja temu stosowanie przez część festiwali własnych wirtualnych walut, których wartości nie zawsze łatwo przeliczyć na euro.
Tomorrowland oferuje pakiety 10,5 “pearls” za 20 euro, Les Ardentes sprzedaje “flammes” po 1,33 euro za sztukę, a Rock Werchter “coins” po 3,90 euro. W niektórych przypadkach dochodzą do tego koszty aktywacji systemu albo wymagane minimalne kwoty doładowania.
Na szczęście po naszej krytyce stoiska z jedzeniem i napojami podają zwykle również ceny w euro – zaznacza Julie Frère, rzeczniczka Testachats. – Ale w takim razie dlaczego nie pracować od razu w euro, jak na Paradise City czy w Ronquières?
Carlo Di Antonio przyznaje, że własna waluta ma również znaczenie marketingowe.
Waluta jest częścią festiwalowej przygody. Często jest to też prostsze przy kupowaniu podstawowych napojów: piwo kosztuje dwa douros, czyli 3,5 euro – tłumaczy.
Założyciel festiwalu Dour odrzuca jednocześnie sugestie, że organizatorzy dodatkowo zarabiają na pieniądzach pozostawionych przez uczestników na kartach.
Nie widać zresztą dużej różnicy w porównaniu z tym, co funkcjonowało wcześniej, czyli papierowymi bonami. Dla uczestników było nawet gorzej, bo jeśli przy wyjściu mieliście jeszcze bilety w kieszeni, nie było możliwości uzyskania zwrotu – twierdzi. – Prawdziwa oszczędność polega na zmniejszeniu liczby kas, a więc na infrastrukturze i personelu, któremu trzeba płacić za ich obsługę.
Opłaty za odzyskanie własnych pieniędzy
Kolejnym problemem wskazywanym przez Testachats są zasady odzyskiwania środków pozostałych na opasce lub karcie po zakończeniu festiwalu. Niektórzy organizatorzy określają minimalne saldo, które można zwrócić, albo pobierają opłaty za odzyskanie pieniędzy sięgające nawet 4 euro.
Najwyższy czas, aby Inspekcja Gospodarcza (Inspection économique) zbadała, czy taka kwota jest jeszcze uzasadniona – ocenia Julie Frère, która przekazała urzędowi komplet ustaleń organizacji.
Minister przypomina o obowiązku informowania
Minister ochrony konsumentów Rob Beenders (Vooruit), który w ubiegłym roku opracował kodeks postępowania dla organizatorów festiwali, przypomina, że konsument musi zostać wcześniej i w jasny sposób poinformowany o zasadach korzystania z systemu cashless. W przeciwnym razie organizatorowi grozi grzywna w wysokości od 26 do 10 000 euro albo kara sięgająca 4 procent całkowitego rocznego obrotu festiwalu.
Korzystanie z tych systemów powinno odbywać się bez dodatkowych kosztów dla konsumenta – dodaje minister. – Mogę jedynie zachęcać festiwale do stawiania na tradycyjne środki płatnicze, takie jak karty bankowe.