Lufthansa robi modę z niedoli klasy ekonomicznej – „środkowe siedzenie ma prawo do obu podłokietników”
Niemiecki przewoźnik Lufthansa wypuścił Travel Etiquette Collection, czyli kolekcję ubrań zbudowaną wokół drobnych frustracji pasażerów: sąsiada zajmującego oba podłokietniki czy podróżnych...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Niemiecki przewoźnik Lufthansa wypuścił Travel Etiquette Collection, czyli kolekcję ubrań zbudowaną wokół drobnych frustracji pasażerów: sąsiada zajmującego oba podłokietniki czy podróżnych zrywających się z foteli, zanim samolot zdąży się zatrzymać. Siedem elementów zaprojektowanych wspólnie z agencją Serviceplan zamienia pokładowe irytacje w streetwear, którego – i to jest w całym pomyśle najciekawsze – w zasadzie nie można kupić.
Spis treści
Moda od dawna podkrada codzienność
Żółto-niebieska koszulka Lidla czy banany doszywane do niebieskich toreb IKEA nikogo już szczególnie nie dziwią. Kilka miesięcy temu linie Saudia Airlines rozpoczęły współpracę z Adidasem, aby odświeżyć lotniskowy wizerunek podróżnych. Moda regularnie sięga po popularną ikonografię i zamienia zupełnie zwyczajne przedmioty w obiekty pożądania, nie stroniąc przy tym od lekkiego dystansu wobec masowego gustu.
Tym razem po podobny chwyt sięgnęła branża lotnicza. Zamiast po prostu umieścić na ubraniach duże logo z niebieskim żurawiem, Lufthansa zdecydowała się przenieść na nie to, o czym pasażerowie myślą na wysokości 10 000 metrów.
Pokładowy savoir-vivre na ubraniach
W kolekcji znalazła się biała bluza z kapturem, która minimalistycznym napisem przypomina, że pasażer na środkowym siedzeniu ma prawo do obu podłokietników – oddając tym samym sprawiedliwość najmniej lubianemu miejscu w samolocie. Jest też czapka z prośbą o oszczędne odchylanie oparcia oraz koszulka, która łagodnie kpi z osób zrywających się z fotela, zanim maszyna zakończy kołowanie, z hasłem „Live, love, exit by row”. Do zestawu dochodzi torba z napisem zachęcającym, by po wylądowaniu wysłać SMS do matki.
Marka nie zamierza jednak podnosić tych haseł do rangi oficjalnego kodeksu zachowania na pokładzie. Z przymrużeniem oka, firmowanym przez eksperta od etykiety Clemensa Hoyosa, przewoźnik woli żartować z absurdalnej bliskości, jaką narzucają pasażerom loty dalekiego zasięgu.
Kolekcja nie do zdobycia
Prawdziwy marketingowy haczyk kryje się jednak gdzie indziej. Kolekcji nie można znaleźć w żadnym sklepie – ani w strefie wolnocłowej, ani na stronie internetowej linii lotniczej. Poszczególne egzemplarze trafiają do obiegu w bardzo ograniczonych ilościach na TikToku i są zarezerwowane dla wąskiej, starannie wybranej grupy influencerów.
Pomysł wpisuje się w znacznie szerszy trend, w którym lotnictwo komercyjne coraz chętniej łączy się ze światem mody. Młode linie Riyadh Air pokazały podczas paryskiego tygodnia mody uniformy zaprojektowane przez Mohammeda Ashiego, a Emirates rozdaje pasażerom kosmetyczki marki Bvlgari. Podróż samolotem coraz wyraźniej próbuje odzyskać dawny wizerunek glamour.