De Lijn rozważa flexi-jobs za kierownicą autobusów – związki zawodowe ostrzegają przed ryzykiem
Flamandzka minister mobilności Annick De Ridder (N-VA) nie rezygnuje z pomysłu zatrudniania przy przewozach realizowanych przez De Lijn osób w formule flexi-job, czyli umożliwiającej elastyczne...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Flamandzka minister mobilności Annick De Ridder (N-VA) nie rezygnuje z pomysłu zatrudniania przy przewozach realizowanych przez De Lijn osób w formule flexi-job, czyli umożliwiającej elastyczne dorabianie obok głównego zatrudnienia. Rozwiązanie stało się bardziej realne po rozszerzeniu tego statusu na wszystkie sektory. Jak informują dzienniki Het Nieuwsblad i De Standaard, dla flamandzkiego przewoźnika, który zmaga się z trudną sytuacją finansową i musi szybko szukać oszczędności, oznaczałoby to niższe koszty. Związki zawodowe wskazują jednak przede wszystkim na możliwe zagrożenia dla bezpieczeństwa.
Spis treści
Uzupełnienie, a nie sposób na braki kadrowe
Minister nie sprecyzowała dotychczas, których grup pracowników miałyby dotyczyć flexi-jobs – kierowców, kontrolerów czy techników.
Annick De Ridder podkreśla jednak, że postrzega tę możliwość jako interesujące rozwiązanie uzupełniające, a nie sposób na uzupełnianie braków kadrowych. W praktyce granica między tymi dwoma zastosowaniami pozostaje jednak bardzo niewielka.
Związki zawodowe mówią o zagrożeniu dla bezpieczeństwa
Zdaniem związków zawodowych dopuszczenie flexi-jobs wśród kierowców autobusów wiązałoby się ze zbyt dużym ryzykiem, ponieważ jedna osoba mogłaby tego samego dnia wykonywać pracę dla kilku różnych firm.
„W rezultacie nikt nie ma pełnego obrazu tego, ile godzin łącznie spędzają za kierownicą. Muszą jedynie zadeklarować, że przestrzegają czasu prowadzenia pojazdu i odpoczynku, bez rzeczywistej kontroli” – zwraca uwagę Jo Van der Herten ze związku zawodowego ACV.
Stan Reusen ze związku ACOD dodaje, że kolejnym problemem może być poziom przygotowania kierowców, który w niektórych przypadkach okazuje się niewystarczający.
Obawy o podział najmniej atrakcyjnych zmian
Związkowcy obawiają się również, że osoby zatrudnione w formule flexi-job mogłyby wybierać najbardziej atrakcyjne zadania i godziny pracy, ponieważ mają pod tym względem większą swobodę niż pracownicy etatowi.
W takiej sytuacji stali pracownicy mogliby zostać przede wszystkim z najmniej popularnymi godzinami pracy oraz zmianami przypadającymi w weekendy.