Protesty uczniów wychodzą poza prowincję Liège – „Krążą apele o Namur, Visé i Brukselę”
Spontaniczne strajki organizowane przez uczniów zaczynają znajdować naśladowców również poza prowincją Liège. Choć szkoły wolne i gminne w Liège zdecydowały się w piątek pozostać zamknięte, nie...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Spontaniczne strajki organizowane przez uczniów zaczynają znajdować naśladowców również poza prowincją Liège. Choć szkoły wolne i gminne w Liège zdecydowały się w piątek pozostać zamknięte, nie powstrzymało to części młodzieży przed kontynuowaniem protestów. Jak zapowiada Logan Verhoeven, przewodniczący komitetu uczniów francuskojęzycznych CEF, na przyszły tydzień przygotowywane są kolejne mobilizacje.
Spis treści
Protest rozszerza się na kolejne szkoły
Zgromadzenie odbyło się między innymi przed Athénée Royal Liège Atlas, które zdecydowało się otworzyć swoje drzwi. Protest przeniósł się również do Herstal, gdzie objął IPES, do collège Saint-Louis w Waremme oraz Athénée de Montegnée w Grâce-Hollogne. Na razie wszystkie te działania pozostają jednak w granicach prowincji Liège.
Początkowo nie odnotowano poważniejszych zdarzeń poza kilkoma zatrzymaniami i przypadkami zniszczenia mienia. Później doszło jednak do wybryków, a w kierunku policjantów rzucano kamieniami.
W serwisie TikTok pojawił się ponadto apel o zablokowanie 7 października placówek IPES Huy 1, IPES Huy 2 oraz Athénée Royal w Huy. Nie wiadomo, czy jest to poważna zapowiedź, żart czy przejaw braku rozwagi, jednak w mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej wezwań do blokowania kolejnych szkół.
Mobilizacja przez media społecznościowe
Wszystko odbyło się przez Snapchata i Instagram. Przyglądaliśmy się temu i staraliśmy się jak najlepiej towarzyszyć tej sytuacji – mówi Logan Verhoeven.
Jak dodaje, organizacja ma już informacje wskazujące, że na przyszły tydzień przygotowywane są kolejne akcje.
Krążą apele o mobilizację w Namur, Visé i Brukseli – wskazuje.
CEF zaleca władzom, aby poważnie traktowały protesty uczniów, które organizacja określa jako „zasadniczo pokojowe”. Zdaniem Verhoevena sprowadzanie tych mobilizacji do zwykłej „przestępczości” lub „manipulacji” stanowi dodatkową formę przemocy i pozwala władzom publicznym zbyt łatwo uchylać się od odpowiedzialności. Przewodniczący przypomina, że wiele dużych ruchów społecznych rozpoczynało się właśnie wśród młodzieży.
Uczniowie sami apelują o działanie w sposób pokojowy i poprawny, bo chcą być traktowani poważnie – podkreśla.
„Sygnał alarmowy, który trzeba potraktować serio”
Jeszcze w ubiegłym roku uczniowie manifestowali wspólnie z nauczycielami w obronie dostępnej edukacji wysokiej jakości. Tym razem organizują się samodzielnie.
Jeśli ruch organizuje się na ulicy, to dlatego, że dla młodych nie istnieją kanały komunikacji. To sygnał alarmowy w sytuacji kryzysu, przy bardzo poważnie nadszarpniętym zdrowiu psychicznym i braku perspektyw. Uczniowie nie są ślepi na to, czego doświadczają dorośli – zaznacza Logan Verhoeven.
Zdaniem przewodniczącego nie wszyscy z tego powodu odrzucają przemoc, która bywa również postrzegana jako forma wyrazu wymagająca uwagi. Młodzi widzieli, że protesty dorosłych nie spotkały się ze zrozumieniem: czesne wzrosło, darmowe posiłki nie są już organizowane w taki sam sposób jak wcześniej, a wymiar godzin pracy nauczycieli został zwiększony. Część uczniów zastanawia się więc, czy nie trzeba pójść o krok dalej.
Reakcja minister edukacji
Minister edukacji Valérie Glatigny poleciła zespołom mobilnym udzielenie wsparcia placówkom dotkniętym przemocą oraz, w razie potrzeby, towarzyszenie zespołom szkolnym na miejscu.
Gwałtowne formy działania obserwowane ostatnio we Francji próbuje się też importować do Belgii. Nasze szkoły nie mogą stać się placem zabaw dla tych, którzy chcą podsycać napięcia – oceniła w komunikacie prasowym.
Minister przypomina, że żaden ze środków podjętych przez obecny rząd nie ma na celu ograniczenia opieki pedagogicznej nad uczniami.
Tak, musieliśmy podjąć działania oszczędnościowe. Ale trzeba też wyjaśnić, dlaczego. Po to, by nadal płacić nauczycielom, by móc inwestować w nasze szkoły i by nie przekazywać długu, którego nasze dzieci nie byłyby już w stanie udźwignąć – tłumaczy.
Jak podkreśla, mimo ograniczeń Federacja Walonia-Bruksela nadal przeznacza znaczną część swoich środków na oświatę i znajduje się w pierwszej piątce krajów OECD pod względem finansowania edukacji.
„Wróćcie do klas, uczcie się”
Zdaniem minister środki te powinny teraz służyć odpowiedzi na najważniejsze wyzwanie, jakim jest poprawa jakości nauczania.
Wkładanie dużych pieniędzy w edukację nie wystarczy. Wyniki naszego systemu oświaty pozostają niepokojące. Właśnie dlatego musimy ponownie postawić naukę w centrum – mówi.
Jak dodaje, Belgia przechodzi obecnie poważny przełom technologiczny związany ze sztuczną inteligencją, która głęboko zmieni społeczeństwo i rynek pracy, a także istotną transformację energetyczną. Sprostanie tym wyzwaniom wymaga wykształconej młodzieży, zdolnej zrozumieć zachodzące zmiany i znaleźć w nich swoje miejsce.
Moje przesłanie do uczniów jest więc proste: wróćcie do klas, uczcie się, zdobywajcie kwalifikacje – apeluje.
Valérie Glatigny nie odmawia uczniom prawa do udziału w debacie ani do wyrażania własnego zdania, przypomina jednak, że istnieją miejsca, w których mogą przedstawiać swoje postulaty.
Debata powinna toczyć się właśnie tam, a nie na ulicy czy w przemocy – uważa.
Minister zwraca również uwagę, że nieobecność ucznia bez usprawiedliwienia może zostać uznana za nieusprawiedliwioną. Jak zaznacza, niezależnie od kwestii ewentualnych sankcji priorytetem pozostaje jednak powrót uczniów do klas i umożliwienie im dalszej nauki.