Nowy premier Wielkiej Brytanii otwiera drogę do odwiertów na Morzu Północnym – efekt gospodarczy będzie jednak niewielki
Nowy premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham ma w najbliższych tygodniach potwierdzić wydanie zezwoleń na odwierty gazowe i naftowe w złożach Rosebank i Jackdaw na Morzu Północnym – informuje...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Nowy premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham ma w najbliższych tygodniach potwierdzić wydanie zezwoleń na odwierty gazowe i naftowe w złożach Rosebank i Jackdaw na Morzu Północnym – informuje dziennik L’Echo. Rząd przedstawia tę decyzję jako pragmatyczne rozwiązanie, jednak zdaniem analityków uruchomienie nowych mocy wydobywczych nie wpłynie znacząco na ceny energii. Jednocześnie inwestorzy stopniowo wycofują się z dojrzałego basenu Morza Północnego. Zaledwie kilka godzin po deklaracji premiera koncern BP ogłosił zamiar sprzedaży swojej działalności w tym regionie.
Spis treści
„Pragmatyczne podejście”
Właśnie w taki sposób – jednocześnie ogólny i jednoznaczny – Andy Burnham określił stanowisko swojego rządu wobec wydobycia ropy i gazu na Morzu Północnym podczas pierwszej rozmowy telefonicznej z Donaldem Trumpem. „Te zasoby tam są. Ludzie mają trudności i nie możemy tego ignorować” – powiedział w ubiegłym tygodniu dziennikarzom, po tym jak prezydent USA publicznie domagał się przyspieszenia odwiertów. Nowy brytyjski premier przygotowuje się tym samym do zmiany kierunku wyznaczonego przez poprzedni rząd Keira Starmera, który zdecydowanie odrzucał taką możliwość.
Oczekiwane w najbliższych tygodniach zezwolenia dotyczące obszarów Rosebank i Jackdaw nie obejmują nowych prac poszukiwawczych. Mają jedynie umożliwić eksploatację wcześniej odkrytych złóż. Decyzja oznacza jednak wyraźną zmianę polityki po czterech latach wysokich obciążeń podatkowych nakładanych na koncerny naftowe. Proces ten rozpoczął konserwatywny rząd Borisa Johnsona po wybuchu wojny w Ukrainie.
Nowe moce wydobywcze nie powinny istotnie obniżyć cen energii, również w dłuższej perspektywie, ponieważ są one ustalane na rynkach międzynarodowych. W Wielkiej Brytanii, gdzie obecne lato jest najgorętsze we współczesnej historii pomiarów, a trawniki nie były dotąd tak wysuszone, trwa ożywiona debata o politycznym i gospodarczym sensie tej zmiany. Dyskusja obejmuje również jej wyraźne konsekwencje dla środowiska.
Ucieczka inwestorów
Najnowsze dane dotyczące nakładów koncernów działających na Morzu Północnym potwierdzają, że przedsiębiorstwa stopniowo odwracają się od tego regionu. Od momentu osiągnięcia szczytu wydobycia w 2000 r. wartość inwestycji spadła tam o 60 procent.
Operatorzy przeznaczyli dwie trzecie swoich nakładów na działalność w innych państwach. Za granicą zainwestowali 18,9 miliarda funtów, podczas gdy w Wielkiej Brytanii wydali zaledwie 6,47 miliarda funtów. Jeszcze w 2022 r. proporcje były odwrotne – 4,7 miliarda funtów przeznaczono na inwestycje zagraniczne, a 14,4 miliarda funtów na rynek brytyjski. Stopniowe wycofywanie się inwestorów jest częściowo tłumaczone specjalnym podatkiem od zysków sektora energetycznego, Energy Profits Levy. Od początku wojny w Ukrainie podnoszono go trzykrotnie, a obecnie sięga on 78 procent zysków.
Mimo tak wysokiego opodatkowania koncerny takie jak BP, nadal notowany na londyńskiej giełdzie London Stock Exchange, są w stanie ochronić trzy czwarte swoich zysków. Pokazały to opublikowane w poniedziałek wyniki kwartalne spółki. Jej zysk podwoił się w porównaniu z pierwszym kwartałem, co było następstwem wojny w Iranie wywołanej przez Donalda Trumpa i Binjamina Netanjahu.
BP wystawia na sprzedaż aktywa utrzymywane od sześćdziesięciu lat
Sygnał skierowany przez Andy’ego Burnhama do inwestorów działających na Morzu Północnym nie przyniósł oczekiwanego rezultatu. Zaledwie kilka godzin później BP poinformowało, że wystawia na sprzedaż prowadzoną w tym regionie działalność, rozwijaną od ponad sześćdziesięciu lat.
Prezes koncernu Meg O’Neill potwierdziła, że BP, które wcześniej wycofało się już z większości inwestycji związanych z transformacją energetyczną, zamierza strategicznie skoncentrować się na innych rynkach. „Niestety w ciągu ostatnich dwudziestu lat doświadczyliśmy szeregu zmian systemu podatkowego. Jednym z najważniejszych elementów przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych jest dla nas pewność, że przez dwadzieścia lat, które są potrzebne do pełnej eksploatacji rozwijanego przez nas złoża, warunki pozostaną stabilne” – wyjaśniła.