Nowa fala amerykańskich ceł – Unia Europejska ponownie pogrążona w niepewności
Donald Trump przygotowuje kolejne cła na towary sprowadzane do Stanów Zjednoczonych i sięga po różne podstawy prawne, aby objąć nimi partnerów handlowych. Obecny system tymczasowych taryf wygaśnie w...
"Donald Trump at Aston, PA September 13th" by Michael Vadon is licensed under CC BY 2.0 Donald Trump przygotowuje kolejne cła na towary sprowadzane do Stanów Zjednoczonych i sięga po różne podstawy prawne, aby objąć nimi partnerów handlowych. Obecny system tymczasowych taryf wygaśnie w najbliższy piątek, a następne opłaty mają opierać się na dochodzeniach prowadzonych przez Biuro Przedstawiciela Handlowego Stanów Zjednoczonych USTR. Wielu krajom grożą dodatkowe stawki w wysokości od 10 do 12,5 procent lub nawet wyższe. Unia Europejska nie ma natomiast pewności, czy zawarte wcześniej porozumienie przewidujące stawkę 15 procent nadal będzie obowiązywać.
Spis treści
Koniec 150-dniowego systemu
Tymczasowe cła stosowane przez Stany Zjednoczone wobec kilkudziesięciu gospodarek wygasną w piątek. Chodzi o dodatkowe opłaty wprowadzone przez Donalda Trumpa po tym, jak Sąd Najwyższy uchylił pierwszą wersję taryf ustanowionych przez amerykańskiego prezydenta. Obowiązujący od lutego system mógł zgodnie z prawem funkcjonować przez 150 dni, a okres ten właśnie dobiega końca.
Aby nadal nakładać opłaty na towary importowane do Stanów Zjednoczonych, Biały Dom będzie musiał zastosować inną procedurę, opartą na sekcji 301 ustawy o handlu zagranicznym z 1974 r. Wiadomo już, że głównym narzędziem mają być dochodzenia wszczynane przez USTR w sprawie określonych praktyk handlowych, w tym strukturalnej nadwyżki mocy produkcyjnych oraz naruszeń związanych z zakazem pracy przymusowej.
Znane są również przybliżone stawki, które mogą zostać wprowadzone na tej podstawie. Zasadniczo ma to być 12,5 procent dla państw, które według ustaleń dochodzenia nie zakazały importu towarów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej. Gospodarki, w których taki zakaz obowiązuje, ale zdaniem śledczych USTR jest egzekwowany w niewystarczającym stopniu, mogłyby zostać objęte niższą stawką 10 procent.
Co z Unią Europejską
Obecnie, na mocy porozumienia handlowego między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi, zawartego przed rokiem w szkockim Turnberry, większość europejskich towarów – w tym maszyny, wyroby przemysłowe i dobra konsumpcyjne – jest objęta cłem w wysokości 15 procent. Odmienne zasady dotyczą niektórych sektorów, między innymi stali, aluminium oraz części produktów rolnych.
Nie oznacza to jednak, że kolejny system ceł, który ma zostać ogłoszony i wejść w życie w ciągu kilku dni, prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia, obejmie europejskie towary stawką 12,5 procent, a więc korzystniejszą niż obowiązujące obecnie 15 procent.
„Sytuacja jest niejednoznaczna” – ocenia Eric Dor, dyrektor ds. badań ekonomicznych w Ieseg School of Management na Katolickim Uniwersytecie w Lille. Jak przypomina ekonomista, obecne warunki są już dla Unii Europejskiej mniej korzystne niż dla większości innych państw prowadzących handel ze Stanami Zjednoczonymi. Wiele z nich podlega stawce 10 procent, ustanowionej na 150 dni na podstawie sekcji 122 ustawy o handlu z 1974 r.
Kolejne podstawy prawne i obawy o farmację
Zdaniem Erica Dora Europa ma powody, by z nieufnością obserwować rozwój sytuacji w najbliższych dniach. Odwołanie się do argumentu pracy przymusowej w przypadku Unii Europejskiej byłoby mało przekonujące, ale mogłoby pozwolić administracji amerykańskiej zyskać na czasie. Cła nałożone na tej podstawie obowiązywałyby bezterminowo.
Możliwe jest jednak zastosowanie także innych uzasadnień i innych przepisów. Jak podkreśla ekonomista, porozumienie zawarte z Unią Europejską przewiduje, że stawka nie powinna przekraczać 15 procent, z wyjątkiem szczególnych przypadków. Tak jest już w odniesieniu do stali i aluminium, objętych cłem w wysokości 50 procent na podstawie sekcji 232 ustawy o rozwoju handlu z 1962 r. Przepis ten umożliwia podwyższanie ceł na produkty, których import może zagrażać bezpieczeństwu narodowemu. „To, co robi się w reżimie tej sekcji 232, nie jest chronione przez porozumienie” – zaznacza Eric Dor.
„W Belgii szczególnie obawiamy się trwającego dochodzenia dotyczącego sektora farmaceutycznego. Te dochodzenia prowadzi administracja Trumpa. Z jakim stopniem niezależności?” – pyta ekonomista.
W ostatnich dniach Donald Trump wyznaczył już kierunek dalszych działań, nakładając na Brazylię dodatkowe cło w wysokości 25 procent na niektóre produkty. Na celowniku znalazły się także leki generyczne. Przez dwa lata mają pozostać objęte stawką zerową, w kolejnym roku cłem w wysokości 100 procent, a następnie 200 procent.
Groźba wobec Kanady i argument o dyskryminacji
Biały Dom zamierza również za miesiąc nałożyć dodatkową opłatę w wysokości 50 procent na niektóre produkty z Kanady. Ma to być „odpowiedź na działania odwetowe”.
„Donald Trump wykorzystuje przeciwko Kanadzie sekcję 338 ustawy celnej z 1930 r.” – wyjaśnia Eric Dor. Przepis ten pozwala prezydentowi Stanów Zjednoczonych podnieść cła nawet do 50 procent na towary sprowadzane z państw, które prowadzą nieuczciwą politykę dyskryminującą amerykańskie produkty, na przykład poprzez podatki, ograniczenia lub nadmiernie restrykcyjne regulacje.
Jak wskazuje ekonomista, Donald Trump uznaje, że Kanada stosuje rozwiązania dyskryminujące amerykański alkohol. „Mógłby zagrozić nam podobnymi argumentami. Często twierdzi, że europejskie regulacje są dyskryminujące. Bierze na celownik podatek od usług cyfrowych obowiązujący we Francji i Wielkiej Brytanii, nasze przepisy dotyczące wołowiny hormonalnej czy kurczaków płukanych w chlorze. Mówi również, że europejski VAT dyskryminuje Stany Zjednoczone” – podkreśla Eric Dor.