1,8 miliona euro dotacji na zawody jeździeckie – flamandzki poseł krytykuje wydatek w czasie oszczędności
Decyzja rządu Flandrii o przyznaniu 1,8 miliona euro dotacji na zawody jeździeckie wywołała polityczny spór. W czasie, gdy władze publiczne podkreślają konieczność dyscypliny budżetowej, a mieszkańcy...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Decyzja rządu Flandrii o przyznaniu 1,8 miliona euro dotacji na zawody jeździeckie wywołała polityczny spór. W czasie, gdy władze publiczne podkreślają konieczność dyscypliny budżetowej, a mieszkańcy Flandrii odczuwają oszczędności w wielu obszarach, flamandzki poseł Maurits Vande Reyde (niezależny) podważa sens przeznaczenia niemal 2 milionów euro z pieniędzy podatników na jednorazowe wydarzenie sportowe.
Spis treści
Ministrowie bronią wydatku
Zdaniem Vande Reyde decyzję trudno uzasadnić. Na swoim profilu na Facebooku poseł napisał, że rząd Flandrii przeznacza 1,8 miliona euro na zawody jeździeckie, a ujawnienie tej kwoty wywołało falę krytyki. Jak dodał, mimo to zarówno Ben Weyts (N-VA), jak i Annick De Ridder (N-VA) nadal uważają ten wydatek za bardzo dobre wykorzystanie pieniędzy podatników.
„Nie mam nic przeciwko zawodom jeździeckim”
Poseł zaznacza, że jego krytyka nie dotyczy samego sportu jeździeckiego, lecz finansowania jednorazowej imprezy z publicznych środków.
- Nie mam nic przeciwko zawodom jeździeckim. Ale czy naprawdę muszą na to iść miliony z pieniędzy podatników? – pyta parlamentarzysta.
W jego ocenie argumenty rządu Flandrii nie są przekonujące.
- Argument, że to ważny sektor gospodarczy, jest nietrafiony. Każdy sektor ma znaczenie gospodarcze. A takie zawody są po prostu jednorazowe. Czy będziemy więc dotować także konkursy na ciasta dla piekarzy? – zastanawia się.
Jak przekazuje Vande Reyde, rząd Flandrii uzasadnia dotację znaczeniem gospodarczym sektora jeździeckiego oraz prestiżem, jaki międzynarodowe wydarzenie może przynieść Flandrii.
Szerszy spór o dotacje i wydatki publiczne
Sprawa wpisuje się w szerszą debatę o tym, jak państwo wydaje pieniądze podatników. W sytuacji, gdy kolejne rządy stawiają na dyscyplinę budżetową i oszczędności – reformując między innymi emerytury oraz zasiłki dla bezrobotnych, a także podnosząc podatki dla przedsiębiorców i inwestorów – dotacje wywołują większe emocje niż kiedykolwiek.
Vande Reyde wykorzystuje tę sprawę, aby wzmocnić swoją ogólniejszą krytykę polityki dotacyjnej.
- Większość polityków, nawet w N-VA, niestety wciąż jest uzależniona od dotacji. Efekt jest taki, że płacimy najwyższe podatki na świecie i mamy najwyższy deficyt budżetowy w całej strefie euro. To nie do utrzymania – stwierdza.
Zwolennicy takich dotacji wskazują natomiast, że międzynarodowe wydarzenia mogą pobudzać aktywność gospodarczą i promować Flandrię za granicą.
Dotacja pozostaje przedmiotem sporu
Kwota 1,8 miliona euro nadal dzieli polityków. Jedna strona widzi w niej wsparcie dla sektora o znaczeniu gospodarczym oraz narzędzie międzynarodowej promocji Flandrii. Druga uważa, że w czasie oszczędności pieniądze podatników powinny być przeznaczane na inne potrzeby. Cała dyskusja pokazuje, jak wrażliwą kwestią stały się wydatki publiczne w okresie presji budżetowej.