Brukselskie szkoły niderlandzkojęzyczne coraz bardziej oblegane – flamandzka minister edukacji chce chronić miejsca dla rodzin niderlandzkojęzycznych
W brukselskich szkołach niderlandzkojęzycznych uczy się coraz więcej dzieci z rodzin francuskojęzycznych i międzynarodowych. W efekcie zaczyna brakować miejsc dla samych uczniów...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W brukselskich szkołach niderlandzkojęzycznych uczy się coraz więcej dzieci z rodzin francuskojęzycznych i międzynarodowych. W efekcie zaczyna brakować miejsc dla samych uczniów niderlandzkojęzycznych. Flamandzka minister edukacji Zuhal Demir (N-VA) chce temu przeciwdziałać i rozważa zwiększenie puli miejsc zarezerwowanych dla tej grupy. Sprawę opisuje portal The Brussels Times, powołując się na wypowiedzi minister podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia komisji edukacji flamandzkiego parlamentu.
Spis treści
Obecnie w Regionie Stołecznym Brukseli 65 procent miejsc w pierwszej klasie niderlandzkojęzycznej szkoły średniej, czyli dla uczniów w wieku od 12 do 18 lat, jest zarezerwowanych dla osób niderlandzkojęzycznych. Ponieważ do tego systemu trafia coraz więcej dzieci, dla których niderlandzki nie jest językiem domowym, Demir analizuje możliwość podniesienia tego progu.
- Z całym szacunkiem, ale edukacja niderlandzkojęzyczna w Brukseli jest przede wszystkim skierowana do mieszkających w niej Flamandów – powiedziała minister podczas posiedzenia komisji.
Flamandzkim rodzinom brakuje miejsc
Deputowana Griet Vanryckeghem (N-VA) zwróciła uwagę, że część flamandzkich rodziców dowiaduje się, iż w brukselskich szkołach niderlandzkojęzycznych nie ma już miejsc dla ich dzieci. Demir podkreśliła, że z pewnością nie taki był cel obowiązujących zasad.
Specyfikę stolicy wyjaśniał w rozmowie z The Brussels Times rzecznik minister, Olivier Van Raemdonck. Jak tłumaczył, we Flandrii sytuacja jest jednoznaczna – uczniowie chodzą do szkół flamandzkich, a w Walonii do francuskojęzycznych. W Brukseli oba systemy edukacyjne funkcjonują obok siebie, a rodzice mogą wybrać, do którego z nich zapiszą dziecko.
Rosnąca popularność systemu niderlandzkojęzycznego
W większości przypadków niderlandzkojęzyczni mieszkańcy Brukseli posyłają dzieci do szkół niderlandzkojęzycznych, a francuskojęzyczni do francuskojęzycznych. W stolicy jest jednak wiele wyjątków. Jak zaznaczył Van Raemdonck, chodzi między innymi o dzieci z rodzin międzynarodowych – zarówno związanych z instytucjami europejskimi, jak i rodzin osób ubiegających się o azyl. Każdy jest oczywiście mile widziany, ale władze chcą jednocześnie dopilnować, aby dzieci z rodzin niderlandzkojęzycznych nie zostały pominięte.
System niderlandzkojęzyczny historycznie uchodzi w Belgii za lepszy od francuskojęzycznego i regularnie osiąga znacznie wyższe wyniki w międzynarodowych zestawieniach. To jeden z powodów, dla których wielu rodziców decyduje się zapisać dzieci właśnie do tej sieci szkół.
Rzecznik ostrzegł, że systemowi niderlandzkojęzycznemu grozi przeciążenie. Podkreślił, że dziecko z rodziny niderlandzkojęzycznej mieszkającej w gminie Bruksela albo na Schaerbeek nie powinno być zmuszone do dojazdów aż do Vilvoorde tylko dlatego, że w stolicy zabrakło dla niego miejsca. Jak zaznaczył, taka sytuacja byłaby nie do przyjęcia. Dlatego rząd zamierza przeanalizować tak zwaną regułę pierwszeństwa dla osób niderlandzkojęzycznych, aby sprawdzić, czy próg 65 procent nadal wystarcza oraz czy właściwie weryfikowana jest znajomość niderlandzkiego przez przynajmniej jedno z rodziców.
Kto ma prawo pierwszeństwa
Aby skorzystać z pierwszeństwa, co najmniej jedno z rodziców musi w wystarczającym stopniu znać niderlandzki. W praktyce oznacza to konieczność posiadania certyfikatu językowego na poziomie B2 albo wyższym. Demir chce sprawdzić, czy poziom ten jest rzeczywiście weryfikowany i czy limit 65 procent wciąż odpowiada obecnej sytuacji. W tym celu ma zostać przeprowadzona analiza danych oraz analiza prawna, które pokażą, jakie rozwiązania są możliwe.
Inwestycje i prognozy na przyszłość
Podczas posiedzenia komisji minister mówiła także o inwestycjach rządu flamandzkiego w brukselską edukację. Jak podała, od 2010 r. przeznaczono na ten cel już 125 milionów euro. Dzięki tym środkom powstało 5 600 miejsc w szkolnictwie podstawowym i blisko 2 000 miejsc w szkołach średnich.
Mimo tych inwestycji miejsc nadal brakuje. W kolejnych latach w szkołach średnich trzeba będzie utworzyć dodatkowe 1 900 miejsc. Według prognoz Demir w roku szkolnym 2030-2031 pojawi się nadwyżka na poziomie około 1 300 miejsc. Nie oznacza to jednak, że od 2030 r. rodzice zawsze będą mogli bez ograniczeń wybrać szkołę dla dziecka.
- Zawsze będą szkoły bardziej i mniej popularne. Nie każdy dostanie się do placówki pierwszego wyboru – stwierdziła minister.
Zgodnie z zapowiedziami przegląd zasad ma zostać omówiony we flamandzkim parlamencie jesienią tego roku.