Bielactwo dotyka około 100 000 osób w Belgii – choroba widoczna, a wciąż mało znana
Bielactwo (vitiligo) to przewlekła choroba autoimmunologiczna, o której wciąż mówi się stosunkowo niewiele, mimo że jej objawy są dobrze widoczne. W Belgii dotyczy około 100 000 osób i objawia się...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Bielactwo (vitiligo) to przewlekła choroba autoimmunologiczna, o której wciąż mówi się stosunkowo niewiele, mimo że jej objawy są dobrze widoczne. W Belgii dotyczy około 100 000 osób i objawia się pojawianiem na skórze białych, odbarwionych plam. O problemie informują RTBF oraz agencja Belga.
Bielactwo jest przewlekłą, niezakaźną chorobą autoimmunologiczną, w której na skórze powstają białe plamy pozbawione pigmentu. Zmiany pojawiają się wtedy, gdy układ odpornościowy atakuje melanocyty – komórki wytwarzające melaninę, czyli barwnik odpowiadający za kolor skóry.
Choroba może ujawnić się w każdym wieku. Szacuje się, że dotyka około 100 000 osób mieszkających w Belgii i około 1 procenta populacji Europy. Obecnie dostępne są terapie, które pomagają spowolnić jej rozwój i wspierają ponowną pigmentację skóry. Im wcześniej zostanie postawiona diagnoza, tym większe są możliwości działania.
Podłoże genetyczne
Specjaliści wskazują, że sprzyjające podłoże genetyczne może zwiększać ryzyko rozwoju choroby. Jak wyjaśnia dr Arjen Nikkels, dermatolog ze szpitala uniwersyteckiego CHU w Liège, uwarunkowania genetyczne z pewnością istnieją, podobnie jak ogólne predyspozycje autoimmunologiczne, ale znaczenie mają również czynniki psychologiczne. Lekarz dodaje, że choroba bywa wyzwalana przez silny wstrząs psychiczny, taki jak śmierć bliskiej osoby czy rozwód.
Bielactwo wiąże się także z ryzykiem wynikającym z bardzo jasnej, plamistej skóry, która jest wyjątkowo wrażliwa na słońce. Słońce, zwykle kojarzone z wakacjami, kąpielami i beztroską, staje się źródłem obaw. Ponieważ odbarwione obszary są bardziej podatne na działanie promieni, osoby chore muszą chronić się szczególnie starannie, aby uniknąć oparzeń słonecznych.
Skutki psychologiczne
Bielactwo, nadal często sprowadzane wyłącznie do kwestii wyglądu, silnie wpływa na codzienne życie pacjentów. Jak podkreślają międzynarodowa organizacja pacjentów Vipoc oraz dermatolodzy, choroba może obniżać poczucie własnej wartości, utrudniać relacje społeczne i pogarszać jakość życia.
Według europejskiej białej księgi poświęconej bielactwu niemal jedna czwarta pacjentów cierpi na ciężką depresję, a ponad jedna czwarta zmaga się z zaburzeniami lękowymi. Około 40 procent chorych przyznaje, że obawia się części aktywności społecznych, natomiast blisko sześciu na dziesięciu pacjentów używa ubrań, makijażu maskującego lub korektorów, aby ukryć zmienione obszary skóry.
Świadectwo tancerza
Tancerz Florian Lacroix usłyszał diagnozę w wieku 14 lat, po doświadczeniu stresu pourazowego. Zaakceptowanie spojrzeń innych ludzi zajęło mu kilka lat. Jak wspomina artysta, gdy pojawiło się bielactwo, większość okresu dojrzewania spędził na jego ukrywaniu. Doprowadziło to do społecznego wycofania, silnej dysmorfii i rezygnacji z wielu życiowych przyjemności. Jak przyznaje, uciekał przed własnym odbiciem.
Dziś czuje się znacznie swobodniej ze swoją skórą. Uważa jednak, że potrzebne są osoby, które otwarcie pokazują chorobę. Jego zdaniem trzeba być z niej dumnym – jest widoczna i obecna, dlatego nie należy jej ukrywać, lecz pozostać sobą i zyskać akceptację takim, jakim się jest.
W Belgii pacjenci potrafią miesiącami czekać na formalną diagnozę, a czas oczekiwania na wizytę u dermatologa pozostaje realnym problemem.
Choroba może również wpływać na drogę zawodową. Od 25 do 50 procent pacjentów uważa, że zahamowała ich rozwój kariery, a jedna czwarta przyznaje, że miała wpływ na ich wybory zawodowe.