Finanse gmin walońskich pod presją – Belfius ostrzega przed kosztami emerytur i niepewnością reform
Jak co roku o tej porze bank Belfius opublikował raport o stanie finansów lokalnych w Walonii. Z analizy wynika, że choć budżety gmin na południu kraju wydają się stabilne, do 2030 r. i do końca...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Jak co roku o tej porze bank Belfius opublikował raport o stanie finansów lokalnych w Walonii. Z analizy wynika, że choć budżety gmin na południu kraju wydają się stabilne, do 2030 r. i do końca obecnej kadencji samorządy staną przed szeregiem wyzwań – od skutków wojny na Bliskim Wschodzie i wzrostu cen energii po reformy rządu federalnego, w tym zmiany w zasiłkach dla bezrobotnych oraz reformę podatkową. Belfius co roku monitoruje kondycję finansową walońskich gmin.
Spis treści
Rok 2026 upływa pod znakiem dużej niepewności. Po pierwsze, ma ona wymiar makroekonomiczny i wiąże się z powrotem inflacji oraz rosnącymi kosztami energii. Po drugie, wynika z całej serii reform strukturalnych, których skutki trudno dziś dokładnie oszacować. Dotyczy to między innymi reformy zasiłków dla bezrobotnych i reformy podatkowej. Wszystkie te czynniki mogą obciążyć finanse samorządów, które z pozoru pozostają stabilne.
Według Belfius władze gmin będą musiały wybierać między utrzymaniem dyscypliny budżetowej a odpowiadaniem na potrzeby mieszkańców, przy bardzo ograniczonym polu manewru.
Gminy ograniczają wydatki
W 2026 r. Belfius dostrzega wysiłki walońskich gmin zmierzające do ograniczenia wydatków. Jak wyjaśnia Arnaud Dessoy, specjalista ds. finansów lokalnych w banku Belfius, samorządy – podobnie jak rok wcześniej – próbują kontrolować bieżące koszty związane z personelem i funkcjonowaniem. Jednocześnie wyraźnie zmniejszają inwestycje, które w kolejnych latach pośrednio wpływają na koszty obsługi zadłużenia oraz wydatki operacyjne.
Z budżetów przygotowanych na 2026 r. wynika, że łączne wydatki zwyczajne walońskich gmin sięgają 7,3 miliarda euro, czyli 1 990 euro w przeliczeniu na mieszkańca. W porównaniu z 2025 r. oznacza to wzrost o 2,1 procent. Część tej kwoty przeznaczono na tworzenie rezerw na ryzyko i przyszłe obciążenia.
Tempo wzrostu wydatków pozostaje jednak – podobnie jak w poprzednim roku – wyraźnie niższe niż w trakcie kadencji 2019-2024, którą naznaczyły pandemia COVID-19, kryzys energetyczny oraz gwałtowna inflacja. W tamtym okresie wydatki gmin rosły średnio o 7,1 procent rocznie.
Belfius zastrzega, że w 2026 r. koszty, zwłaszcza operacyjne, mogą wzrosnąć bardziej niż zakładane 2,1 procent. Kryzys na Bliskim Wschodzie wpływa bowiem na inflację i ceny energii, czego gminy nie mogły jeszcze uwzględnić, przygotowując budżety pod koniec 2025 r.
Na co gminy przeznaczają pieniądze
Ze średnio 1 990 euro wydawanych rocznie na mieszkańca gmina przeznacza 809 euro na koszty personelu, co oznacza wzrost o 1 procent względem 2025 r. Kolejne 303 euro trafia na koszty funkcjonowania, czyli o 1,3 procent więcej. Na transfery do innych podmiotów, takich jak ośrodki pomocy społecznej CPAS/OCMW czy strefy policji, przypada 593 euro, czyli o 1,8 procent więcej. Obsługa zadłużenia pochłania 256 euro, co oznacza wzrost o 5,4 procent, a odpisy, w tym rezerwy na ryzyko, wynoszą 24 euro i rosną aż o 26,1 procent.
Emerytury – najpoważniejsze wyzwanie
Łączne zatrudnienie w gminach nieznacznie spada i pod koniec 2025 r. wynosiło 37 710 etatów w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy. To częściowo tłumaczy niewielki wzrost wydatków na personel, choć samorządy muszą równocześnie mierzyć się z coraz większym ciężarem emerytur pracowników mianowanych. Same te koszty stanowią już 13 procent wydatków gmin na personel.
Belfius ostrzega, że sytuacja będzie się pogarszać. Już w 2028 r. gminy wydadzą więcej na emerytury byłych pracowników mianowanych niż na pensje osób, które nadal pracują. Jak ocenia Arnaud Dessoy, problem emerytur jest prawdopodobnie najpoważniejszy zarówno pod względem skali, jak i perspektyw, ponieważ w krótkim, a nawet średnim terminie istnieje bardzo niewiele możliwości jego ograniczenia.
Według banku rosnące koszty emerytalne tworzą presję finansową, którą coraz trudniej udźwignąć. Wynika to z mechanizmu, w którym emerytury byłych urzędników mianowanych finansowane są ze składek pobieranych od wynagrodzeń obecnych pracowników mianowanych. Tych ostatnich jest jednak coraz mniej w stosunku do liczby emerytów, a reforma statusu pracowników gminnych, przewidująca koniec mianowań od 2026 r., dodatkowo wzmocni ten trend.
Aby zrównoważyć deficyt, rząd federalny wprowadził reformę, która oznacza jednak szybki i znaczący wzrost tzw. składki odpowiedzialnościowej (cotisation de responsabilisation) obciążającej samorządy. Jak ostrzega Belfius, wydatki gmin, ośrodków CPAS/OCMW i prowincji w Walonii z tego tytułu wzrosną z 319 milionów euro w 2025 r. do 506 milionów euro w 2031 r., czyli o blisko 60 procent.
Bank przywołuje również obawy Funduszu Emerytalnego Gmin. Z jego memorandum wynika, że jeśli nic się nie zmieni, administracje lokalne i prowincjonalne będą musiały przeznaczać coraz większą część budżetów na emerytury, przez co nie będą w stanie w pełni odpowiadać na wyzwania społeczne, takie jak zmiany klimatu, polityka socjalna czy bezpieczeństwo. Jak zauważa Dessoy, problem jest znany na wszystkich szczeblach – od gmin, przez region, po poziom federalny – ale znalezienie rozwiązania pozwalającego na zewnętrzne dofinansowanie nie będzie proste, bo trudności występują wszędzie.
Dla porównania we Flandrii region w dużej mierze wspiera gminy w pokrywaniu kosztów emerytalnych. Jak wskazuje ekspert Belfius, władze flamandzkie biorą na siebie 50 procent rachunku z tytułu składki odpowiedzialnościowej, co stanowi bardzo poważne obciążenie dla budżetu regionalnego. Pozostałe regiony nie mogą sobie pozwolić na podobną interwencję ze względu na własną sytuację budżetową.
Niemal jedna trzecia wydatków trafia do innych podmiotów
Tak zwane wydatki transferowe pochłaniają blisko jedną trzecią zwyczajnych wydatków gmin. Niemal całość tych środków – 90 procent – służy finansowaniu innych jednostek lokalnych: ośrodków CPAS/OCMW, stref policji i stref ratowniczych. Najwięcej pieniędzy gminnych trafia do CPAS/OCMW oraz stref policji, ponieważ w przypadku stref ratowniczych coraz większą część kosztów przejmują prowincje. Średnio walońskie gminy przeznaczają 221 euro na mieszkańca na finansowanie ośrodka pomocy społecznej i 191 euro rocznie na strefę policji.
Również w tym obszarze nad budżetami wisi niepewność, tym razem związana z reformą zasiłków dla bezrobotnych oraz reformą finansowania stref policji. W kwestii rosnących kosztów CPAS/OCMW Belfius zaznacza, że możliwości absorbowania dodatkowych wydatków przez gminne dotacje są ograniczone. Bank stawia przy tym pytanie o zasadność połączenia gminy z jej ośrodkiem pomocy społecznej, na wzór rozwiązań stosowanych we Flandrii od 2019 r.
Koszty odsetek wzrosły ponad dwukrotnie
W budżetach na 2026 r. wydatki gmin na obsługę zadłużenia sięgają 943 milionów euro, czyli o 5,4 procent więcej niż rok wcześniej. Okres niskich stóp procentowych, z którego korzystały samorządy i cały sektor publiczny, dobiegł końca – od 2022 r. stopy rosną. Przy jednoczesnym zwiększeniu wolumenu zadłużenia oznacza to systematyczny wzrost kosztów jego obsługi. Jak tłumaczy Dessoy, po latach stóp zerowych lub ujemnych, gdy decyzje nie wpływały na koszty finansowe, obecne stawki – choć historycznie nie są szczególnie wysokie – i tak obciążają budżety gmin.
Od 2022 r. koszty odsetkowe samorządów wzrosły o blisko 150 milionów euro i ponad się podwoiły, co utrudnia osiągnięcie równowagi budżetowej.
Skąd gminy pozyskują dochody
Aby sfinansować swoje wydatki, walońskie gminy zakładają w 2026 r. wzrost dochodów zwyczajnych o 2 procent, w tym dochodów podatkowych o 4,4 procent. Średnio każdy mieszkaniec Walonii zasila kasę swojej gminy kwotą 947 euro rocznie.
Aż 80 procent dochodów podatkowych gmin pochodzi z dodatków doliczanych do innych podatków – od nieruchomości (précompte immobilier), dochodowego od osób fizycznych (IPP) oraz drogowego. Pozostałe 20 procent stanowią podatki lokalne, które w 2026 r. wzrosły o 11,9 procent. Dodatek do podatku od nieruchomości podniesiono o 6,6 procent, natomiast wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych pozostały stabilne – średnia stawka dodatku do IPP wyniosła 8,02 procent wobec 7,97 procent w 2025 r. Podobnie jak rok wcześniej, w 2026 r. 25 gmin podniosło dodatkowe centymy przy podatku od nieruchomości, a 23 zrobiły to przy podatku dochodowym.
Belfius zwraca uwagę, że część gmin może odczuć skutki reformy podatkowej planowanej przez rząd federalny, czyli tzw. koalicję Arizona. Zakłada ona podwyższenie kwoty wolnej od podatku, choć gabinet premiera Barta De Wevera przewiduje mechanizmy korygujące.
Same podatki gminne wynoszą średnio 178 euro na mieszkańca i rosną w 2026 r. o 12 procent. Największe wzrosty dotyczą opłat za czynności administracyjne – o 25 procent, podatków majątkowych – o 19,1 procent oraz opłat od widowisk i rozrywki – o 20,4 procent. Najwięcej w ramach ściśle lokalnej fiskalności gminy zarabiają jednak na opłatach za odpady komunalne. Przeciętny mieszkaniec Walonii płaci za nie średnio 92 euro rocznie.
Wreszcie 40 procent dochodów gmin pochodzi z dotacji i subsydiów, między innymi z Funduszu Gmin (Fonds des communes). Te wpływy rosną minimalnie, o 0,3 procent, co wynika z działań oszczędnościowych przyjętych na poziomie regionalnym.
Ogółem budżety walońskich gmin zamykają się niewielką nadwyżką – 10 milionów euro w wyniku bieżącym i 362,4 miliona euro w wyniku globalnym. Jak co roku samorządy ratują się przede wszystkim dzięki pomocy regionalnej w ramach tzw. planu „oxygène”, z którego korzystają głównie duże miasta Walonii. Bez tego nadzwyczajnego wsparcia łączny deficyt gmin sięgnąłby 321 milionów euro i koncentrowałby się przede wszystkim w największych ośrodkach miejskich.
Coraz mniej inwestycji
Drugi rok z rzędu spada wartość inwestycji planowanych przez walońskie gminy. Łącznie zabudżetowano je w 2026 r. na poziomie 1 688 milionów euro, czyli o 18 procent mniej niż w 2025 r. i o 50 procent mniej niż w 2024 r. Spadek widoczny jest również w prowincjach oraz ośrodkach CPAS/OCMW.
Jak ostrzega Belfius, utrzymanie się tej tendencji mogłoby osłabić zdolność gmin do sprostania przyszłym wyzwaniom związanym z transformacją energetyczną, cyfryzacją czy adaptacją do zmian klimatu. Dessoy przypomina, że gminy są ważnymi inwestorami publicznymi – odpowiadają za niemal 40 procent inwestycji publicznych – i dysponują znacznym majątkiem, takim jak budynki i drogi, który wymaga utrzymania. Jak przestrzega ekspert, długotrwałe niedoinwestowanie tworzy ukryty dług, który ostatecznie trzeba będzie sfinansować.
Spadek inwestycji ma wynikać z kilku czynników: początku kadencji, gdy uruchamianie projektów wymaga czasu, wygaszenia części planów naprawczych, presji na budżety – choćby z powodu kosztów emerytur – oraz niepewności związanej z reformami, która skłania samorządy do ostrożności.
Apel o zmianę ram księgowych
Belfius wskazuje wreszcie na przestarzałe ramy księgowe, w których funkcjonują walońskie gminy. Jak zauważa Dessoy, obowiązujące zasady pochodzą z poprzedniego stulecia i nie zmieniły się od lat 60. Brakuje w nich projekcji wieloletniej, a samorządów nie powinno się już zamykać w perspektywie roku po roku.
Ekspert Belfius postuluje również większą elastyczność w łączeniu poszczególnych części budżetu – zwyczajnej i nadzwyczajnej. We Flandrii gmina, która sprzedaje budynek, ma większą swobodę w przeznaczaniu zysku z takiej transakcji. W Walonii jest to niemożliwe, ponieważ dochody nadzwyczajne, takie jak sprzedaż nieruchomości, muszą trafiać na inwestycje. Sama zasada nie jest zła, ale – jak zauważa Dessoy – staje się coraz bardziej ograniczająca.
Czy przyszłość finansów walońskich gmin należy więc oceniać optymistycznie, czy pesymistycznie? Arnaud Dessoy studzi nastroje, przypominając, że zdarzały się już sytuacje jeszcze trudniejsze, a mimo to ostatecznie zawsze udawało się znaleźć rozwiązanie.