Cztery ofiary pożaru magazynu na Anderlechcie – śledztwo wskazuje na przypadkową przyczynę
Pożar, który wybuchł w sobotę 6 czerwca w magazynie na Anderlechcie i doprowadził do śmierci czterech osób, najprawdopodobniej miał charakter przypadkowy. Tak wynika ze wstępnych ustaleń śledztwa...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Pożar, który wybuchł w sobotę 6 czerwca w magazynie na Anderlechcie i doprowadził do śmierci czterech osób, najprawdopodobniej miał charakter przypadkowy. Tak wynika ze wstępnych ustaleń śledztwa – poinformowała prokuratura w Brukseli, zaznaczając jednocześnie, że postępowanie nadal trwa.
Zgłoszenie o pożarze magazynu przy rue Jakob Smit wpłynęło w sobotę 6 czerwca około godz. 7 rano. Po przybyciu na miejsce strażacy zastali gwałtownie rozwijający się ogień w budynku magazynowym położonym na wewnętrznym dziedzińcu. Obiekt był użytkowany przez kilku najemców.
Ze względu na zbyt duże ryzyko zawalenia się konstrukcji strażacy nie mogli wejść do środka budynku. Akcję gaśniczą prowadzili więc głównie z dachów sąsiednich kamienic, wykorzystując drabiny oraz podnośniki. Działania trwały kilka godzin, a pierwsze zastępy mogły opuścić miejsce zdarzenia dopiero około godz. 13.30.
Cztery ofiary
Początkowo tego dnia informowano jedynie o jednym rannym strażaku. Po pożarze za zaginione uznano jednak cztery osoby. Dwie pierwsze ofiary odnaleziono szybko, natomiast dwie kolejne udało się zlokalizować dopiero po kilku dniach, w wyniku szeroko zakrojonych poszukiwań prowadzonych przez służby ratunkowe.
Dwie osoby odnalezione już w sobotę to najprawdopodobniej ojciec i syn, obaj zajmujący się handlem rybami, którzy wynajmowali część magazynu jako przestrzeń składową. Pozostałe dwie ofiary, znalezione później, to według ustaleń mężczyzna narodowości polskiej oraz mężczyzna narodowości marokańskiej.