Cięcia w transporcie uczniów szkół specjalnych budzą sprzeciw – “Nie wolno oszczędzać kosztem dzieci”
Likwidacja 204 kursów autobusowych dowożących uczniów szkół specjalnych wywołała stanowczy sprzeciw sektora. Choć flamandzka minister mobilności Annick De Ridder (N-VA) oraz premier rządu Flandrii...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Likwidacja 204 kursów autobusowych dowożących uczniów szkół specjalnych wywołała stanowczy sprzeciw sektora. Choć flamandzka minister mobilności Annick De Ridder (N-VA) oraz premier rządu Flandrii Matthias Diependaele (N-VA) zapewniają, że nie chodzi o oszczędności, w praktyce decyzja odbierana jest inaczej. Dotyczy ona dzieci wymagających szczególnego wsparcia, a przedstawiciele szkół ostrzegają przed konsekwencjami dla uczniów, którzy już dziś spędzają w autobusach po kilka godzin dziennie.
Spis treści
W rządzie Flandrii ministrowie Annick De Ridder, odpowiedzialna za mobilność, oraz Zuhal Demir, odpowiedzialna za edukację, obie z N-VA, spierają się o to, kto powinien przejąć politykę dotyczącą autobusów w szkolnictwie specjalnym. Teraz okazało się również, że przewoźnik De Lijn musi zlikwidować 204 kursy, czyli około 10 procent całej oferty transportu uczniów.
Przekroczony budżet i przeniesienie kompetencji
“De Lijn przekroczył przyznany budżet i teraz stara się dopilnować, aby w przyszłym roku szkolnym się w nim zmieścić” – przekazuje premier rządu Flandrii Matthias Diependaele (N-VA). Potwierdza on, że kompetencje w zakresie transportu uczniów mają przejść do minister edukacji Zuhal Demir. “Kilka tygodni temu rozmawiałem z minister edukacji Zuhal Demir i jest ona gotowa przejąć kompetencje dotyczące transportu uczniów” – mówi Diependaele.
“Oszczędności kosztem dzieci”
“Nie leży w naszym interesie, aby ministrowie spierali się o tę sprawę” – mówi Koen Hallaert, dyrektor Wonderwijs, szkoły podstawowej dla dzieci objętych szkolnictwem specjalnym w Brugii. “Wiele naszych dzieci już od dawna spędza w autobusie zdecydowanie zbyt dużo czasu.”
“Mówimy tu o najsłabszych członkach społeczeństwa” – podkreśla. “Centralne miejsca wsiadania są dla większości z nich rozwiązaniem zupełnie nieoczywistym, a rodzice nie mogą po prostu sami zawieźć dziecka do szkoły, jeżeli mieszkają nawet 50 kilometrów od niej.”
Według Hallaerta 5 procent jego uczniów już teraz spędza codziennie w autobusie ponad 3 godziny. 70 procent jedzie dłużej niż 2 godziny, a pozostałe 25 procent – krócej niż 2 godziny. “Wiele dzieci dociera do szkoły w stanie przebodźcowania.” “Zarzucam zarówno minister De Ridder, jak i minister Demir, że oszczędzają kosztem dzieci” – mówi Koen Hallaert. “To i tak są najsłabsi w społeczeństwie.”
“To na pewno spowoduje problemy”
Na propozycję wprowadzenia centralnych miejsc wsiadania dyrekcje szkół już wcześniej reagowały z niepokojem. “To nie jest dobry pomysł” – powiedziała wcześniej w rozmowie z VRT NWS An De Coster, dyrektorka szkoły De Vinderij w Lokeren.
“Dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, autyzmem albo zaburzeniami zachowania, które miałyby czekać na rynku – to na pewno spowoduje problemy. Jako szkoła nie widzimy w tym nic dobrego. Jak mamy to zorganizować?” Już teraz uczniowie muszą czasem przesiadać się na parkingu do innego autobusu. “To już powoduje trudności, mimo że odbywa się pod opieką. Jesteśmy zdecydowanie przeciwni temu planowi.”
“Trudno będzie wszystko ogarnąć”
Również Sandra Simoens, dyrektorka szkoły De Wissel w Genk, zastanawia się, czy wystarczająco uwzględniono specyficzne problemy dzieci oraz ich sytuację domową. “Czy ten uczeń jest w stanie dotrzeć do miejsca wsiadania? Czy rodzice są dostępni, aby go tam odprowadzić?” – pyta Simoens.
Niepokój szkoły budzi także termin przekazania informacji. “Powiedziano nam, że De Lijn dopiero na początku lipca przedstawi pierwszy projekt planów” – mówi Simoens. “Trudno będzie wszystko ogarnąć i przekazać do końca sierpnia.” Do tego czasu szkoła powinna bowiem poinformować wszystkich rodziców, kto będzie opiekunem w autobusie i o której godzinie uczniowie będą odbierani.
Dlatego Simoens liczy na realny udział szkół w opracowywaniu nowych zasad. “To my znamy naszych uczniów najlepiej. Możemy też włączyć nauczycieli, którzy znają ich sytuację. Oni potrafią ocenić, czy nowe rozwiązanie jest wykonalne w konkretnym kontekście domowym.”
“Słuchajcie szkół”
“Najbardziej żałuję tego, że od wielu lat odkłada się decyzje strukturalne” – mówi Pieter Stock ze szkoły Dominiek Savio, średniej szkoły specjalnej w Gits. Jego placówka uczestniczy w trwającym od lat projekcie pilotażowym. “Wypracowaliśmy szereg rozwiązań. Potrzebne jest całościowe spojrzenie na ten problem.”
“Trzeba mieć odwagę przyjrzeć się wszystkim możliwościom, a nie tylko zbiorowemu transportowi uczniów. Apelujemy o więcej rozwiązań szytych na miarę, co wcale nie musi oznaczać wyższych kosztów” – mówi Pieter Stock. “Ale słuchajcie szkół i dajcie im większy wpływ na podejmowane decyzje.”