Protest klimatyczny przed wizytą ministra Jo Brounsa w Kortrijk – „W naszej wodzie nie ma miejsca na truciznę”
Około 20 aktywistów z organizacji Grootouders voor het Klimaat, Extinction Rebellion i Greenpeace protestowało w czwartek wieczorem tuż przed rozpoczęciem kolejnego etapu tzw. Vergunningentour...
Około 20 aktywistów z organizacji Grootouders voor het Klimaat, Extinction Rebellion i Greenpeace protestowało w czwartek wieczorem tuż przed rozpoczęciem kolejnego etapu tzw. Vergunningentour flamandzkiego ministra Jo Brounsa (CD&V) w Kortrijk. Według demonstrantów polityk podejmuje zbyt mało działań, aby ograniczyć zanieczyszczenie wody pitnej pestycydami. Podczas protestu pod adresem ministra padły ostre zarzuty – pojawiło się nawet określenie „morderca dzieci”.
„W naszej wodzie nie ma miejsca na truciznę”
Aktywiści zebrali się przed wejściem do The House of Manufacturing na terenie Provinciaal Technisch Instituut w Kortrijk. To właśnie tam Brouns miał przedstawić założenia swojej polityki dotyczącej wydawania pozwoleń, którą planuje gruntownie zreformować.
Uczestnicy protestu oczekiwali na ministra z transparentami i głośnymi hasłami. Skandowali między innymi: „W naszej wodzie nie ma miejsca na truciznę”. W ten sposób wyrażali sprzeciw wobec działań władz w sprawie jakości wody pitnej.
- Koktajl pestycydów jest szkodliwy dla embrionów i wszystkich młodych organizmów – powiedział rzecznik protestujących. – To bolesne, że partia, która deklaruje obronę życia nienarodzonego, chce dopuścić te substancje do 2036 roku – dodał.
Krótka odpowiedź ministra
Brouns odniósł się do zarzutów aktywistów podczas swojego wystąpienia. Zapewnił, że zdrowie publiczne również jest dla niego punktem odniesienia, po czym zaznaczył, że nie zamierza poświęcać tej sprawie więcej słów.