Burzliwa debata w Izbie Reprezentantów po manifestacjach nauczycieli – ostre spięcia między posłami
Sposób zarządzania niedawnymi manifestacjami frankofońskiego środowiska edukacyjnego wywołał w czwartek ostre napięcia w Izbie Reprezentantów. Dyskusja o zdarzeniach towarzyszących protestom ponownie...
chambre parlement sejm senat Sposób zarządzania niedawnymi manifestacjami frankofońskiego środowiska edukacyjnego wywołał w czwartek ostre napięcia w Izbie Reprezentantów. Dyskusja o zdarzeniach towarzyszących protestom ponownie rozpaliła spór o działania policji i prawa osób demonstrujących. Do szczególnie ostrej wymiany zdań doszło między Claire Hugon Lecharlier z Ecolo-Groen a Jeroenem Bergersem z N-VA.
Spis treści
Spięcie między posłami
Posłanka ekologów była obecna podczas manifestacji w Brukseli i w piątek została potraktowana gazem przez policjanta przed dworcem Gare Centrale, gdy teren oczyszczano przy użyciu armatek wodnych. Były przewodniczący młodzieżówki N-VA wcześniej w mediach społecznościowych nazwał zachowanie parlamentarzystki „nikczemnym” i powtórzył to określenie w czwartek. – Wspieramy policję i piętnujemy tutaj nikczemne osoby, które znajdowały się wśród uczestników zamieszek – oświadczył. Posłanka odpowiedziała, zwracając się do „faszystowskiego kolegi”. Jak wyjaśniała, widząc zaostrzającą się sytuację, została na miejscu w ramach parlamentarnego obowiązku kontroli. Obawiała się między innymi, że policja zastosuje wobec manifestantów technikę okrążania, tzw. nasse, którą uznaje za nielegalną taktykę.
„Kto niszczy, ten płaci”
Wymiana zdań między lewicą a prawicą była gwałtowna. Minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin z MR zaprezentował stanowcze stanowisko i ponownie zaapelował o przyjęcie ustawy, która pozwoli obciążać sprawców zniszczeń kosztami wyrządzonych szkód. – Nasi współobywatele nie powinni płacić za wybryki grup awanturników. Zgodnie z zobowiązaniami podjętymi w ramach większości zasada „niszczący płaci” musi zostać w pełni i szybko wdrożona. Koszty zniszczeń trzeba odzyskiwać od osób odpowiedzialnych za przemoc i wyrządzone szkody. Kto niszczy, ten płaci. Kropka – powiedział.
Szczególny niepokój ministra wzbudziło wtargnięcie manifestantów do parlamentu Federacji Walonia-Bruksela. – To atak na naszą demokrację. To poważny fakt polityczny – stwierdził.
„Gdy policja wydaje polecenie, trzeba się podporządkować”
Minister nie odniósł się szczegółowo do zarzutów kierowanych pod adresem niektórych policjantów. Zapewnił, że dochodzenia zostaną przeprowadzone „jak za każdym razem”, a wnioski wyciągnięte. Stanął natomiast w obronie policji, jego zdaniem „stawianej pod pręgierzem”, i zaapelował o „policję darzoną szacunkiem”. – Pozwolę sobie przypomnieć prostą zasadę: gdy policja wydaje polecenie, trzeba się podporządkować – oświadczył. Podobne stanowisko zajęła Victoria Vandeberg z MR, podkreślając, że każdy musi przestrzegać państwa prawa i jego reguł, a reprezentują je policjanci, którzy mają prawny monopol na stosowanie przymusu.
Od kilku dni w mediach społecznościowych krążą nagrania pokazujące bardzo brutalne interwencje policjantów wobec manifestantów. Vandeberg przestrzegała przed wyciąganiem wniosków z „obrazów wyrwanych z kontekstu”. Inaczej oceniał sprawę Pierre-Yves Dermagne z PS. – Te nagrania pokazują niebywałą przemoc ze strony niektórych policjantów. To więcej niż nagromadzenie odosobnionych przypadków. Żadnej bezkarności: ani dla niszczących, ani dla zgniłych jabłek w szeregach policji – domagał się socjalista.
„Nieprawidłowości”
Ecolo nie było jedyną partią atakowaną przez N-VA. Flamandzcy nacjonaliści oskarżyli PTB o dyskretne podsycanie niepokojów podczas manifestacji. Przewodniczący partii Raoul Hedebouw odpierał te zarzuty, twierdząc, że partia premiera prowadzi „operację kryminalizacji opozycji”. Julien Ribaudo zaatakował z kolei ministra spraw wewnętrznych. – Te nagrania pokazują nieprawidłowości. Oczekujemy od pana nie zaprzeczania i ślepej obrony – mówił.
- Coraz więcej wybranych przedstawicieli uważa, że manifestanci sami się o to prosili i powinni byli zostać w domu. To niepokojąca ewolucja demokracji – ostrzegła Hugon Lecharlier.