Coraz więcej pacjentów nie zgłasza się na zaplanowane operacje – szpitale ostrzegają przed kosztami
Antwerpskie szpitale grupy ZAS oraz AZ Turnhout coraz częściej mierzą się z sytuacjami, w których pacjenci nie przychodzą na zaplanowaną operację i nie uprzedzają o tym placówki. Jak mówi dr Goedele...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Antwerpskie szpitale grupy ZAS oraz AZ Turnhout coraz częściej mierzą się z sytuacjami, w których pacjenci nie przychodzą na zaplanowaną operację i nie uprzedzają o tym placówki. Jak mówi dr Goedele Beckers, dyrektor medyczna AZ Turnhout, dokładnych danych na ten temat nie ma, ale problem wyraźnie narasta i staje się realnym obciążeniem dla szpitali. Efektem są puste sale operacyjne, niewykorzystane łóżka oraz straty finansowe.
Spis treści
Puste sale operacyjne i straty dla szpitala
Dr Goedele Beckers wyjaśnia, że gdy pacjent nie pojawia się w wyznaczonym terminie, sala operacyjna pozostaje pusta, a przygotowane łóżko nie zostaje wykorzystane. Personel oraz środki zaplanowane na dany zabieg także nie mogą zostać użyte zgodnie z planem.
Dla szpitala oznacza to znaczące koszty. Dyrektor medyczna zwraca również uwagę na drugi wymiar problemu: inny pacjent, który mógłby zostać przyjęty w tym czasie, nie otrzymuje takiej możliwości, ponieważ termin był już zarezerwowany.
Rosnące i stosunkowo nowe zjawisko
Według dr Beckers jest to zjawisko stosunkowo nowe. Szpital w Turnhout nie dysponuje precyzyjnymi statystykami, ale takie sytuacje zdarzają się co najmniej raz w miesiącu, a więc częściej niż dawniej. Podobne sygnały napływają ze szpitali grupy ZAS, która ma dwanaście kampusów w Antwerpii. Rzecznik Tom Van de Vreken potwierdza, że problem jest znany również tej grupie.
Dr Beckers zauważa, że w przeszłości odwołanie wizyty wydawało się czymś oczywistym, natomiast dziś pacjenci robią to rzadziej. Później tłumaczą się między innymi tym, że w innym miejscu mogli zostać przyjęci szybciej, mają większe zaufanie do innego lekarza albo ostatecznie zrezygnowali z zabiegu.
Sposoby radzenia sobie z problemem
Aby ograniczyć trudności organizacyjne, szpital przyjmuje pierwszego i drugiego pacjenta danego dnia niemal równocześnie. Pozwala to zmniejszyć opóźnienia, jeśli jedna osoba nie pojawi się na miejscu. Podobne rozwiązanie stosują szpitale grupy ZAS. Placówki mogą pobierać opłatę, gdy pacjent nie zgłasza się na konsultację, ale nie dotyczy to obecnie operacji.
Apel o powiadamianie szpitala
Dr Beckers zwraca się bezpośrednio do pacjentów, którzy zmieniają zdanie. Apeluje przede wszystkim, aby osoby, które zrezygnowały z operacji albo wolą skorzystać z pomocy innego lekarza, miały odwagę poinformować szpital lub chirurga, że nie przyjdą. Jak podkreśla, w tym samym czasie można byłoby przyjąć innego pacjenta.
Problem dotyczy głównie niepilnych zabiegów wykonywanych w oddziałach dziennych, takich jak operacje żylaków. W przypadku starszych pacjentów oraz operacji koniecznych niemal się nie pojawia. Zdaniem dr Beckers jest to znak obecnych czasów, choć trudno wskazać konkretną przyczynę. Podkreśla też, że zjawisko nie ogranicza się do jej szpitala, lecz występuje we wszystkich placówkach.
Brak kar finansowych, ale możliwe środki ostrożności
Kary finansowe dla osób, które nie pojawiają się na operacji, nie obowiązują obecnie ani w szpitalu w Turnhout, ani w szpitalach grupy ZAS. W przypadku konsultacji takie rozwiązanie jest już możliwe.
Dr Beckers zaznacza jednak, że jeśli problem będzie dalej narastał, być może trzeba będzie rozważyć wprowadzenie podobnej sankcji także przy operacjach, aby uświadamiać pacjentom konsekwencje ich decyzji. Jak dodaje, nie jest to rozwiązanie, po które szpitale chciałyby sięgać w pierwszej kolejności. Chodzi raczej o elementarną uprzejmość, której nie da się rozwiązać pieniędzmi, choć w pewnym momencie konieczne może okazać się podjęcie dodatkowych działań.