Wcześniejsze skargi na styl jazdy kierowcy z Buggenhout. Minister: do De Lijn nie trafiły zgłoszenia uzasadniające rozwiązanie umowy
Jeszcze przed tragedią z udziałem autobusu szkolnego na przejeździe kolejowym w Buggenhout pojawiały się liczne skargi na styl jazdy kierowcy, który zginął w wypadku. Wynika to z relacji byłych...
"Passage Niveau 12 Ligne Mâcon Ambérieu Vonnas 8" by Chabe01 is licensed under CC BY-SA 4.0 Jeszcze przed tragedią z udziałem autobusu szkolnego na przejeździe kolejowym w Buggenhout pojawiały się liczne skargi na styl jazdy kierowcy, który zginął w wypadku. Wynika to z relacji byłych opiekunów podróżujących tym autobusem, z którymi rozmawiała redakcja VRT NWS, a także z wiadomości e-mail, do której dotarli dziennikarze. Flamandzka minister mobilności Annick De Ridder (N-VA) podkreśla jednak, że do De Lijn nie wpłynęły zgłoszenia, które uzasadniałyby rozwiązanie umowy.
Skargi znane szkole, prowincji i De Lijn
Kurt Moens, deputowany prowincji odpowiedzialny za oświatę, potwierdza, że skargi rzeczywiście się pojawiały i że wiedziało o nich również De Lijn. Kierowca, zatrudniony przez przedsiębiorstwo przewozowe ‘t Ros Beiaard, sam także zginął w tragicznym wypadku. Przewozy wykonywał jako podwykonawca De Lijn.
Jak wyjaśnia Moens, standardowa procedura zakłada, że skargi są przekazywane i omawiane z przedsiębiorstwem przewozowym, a czasem również z De Lijn, które bywało dodawane do korespondencji jako adresat w kopii. Oznacza to, że część wiadomości wymienianych między szkołą, prowincją i firmą przewozową w sprawie zgłoszeń oraz skarg trafiała także bezpośrednio do De Lijn.
Brak zgłoszeń o “poważnych uchybieniach umownych”
Flamandzka minister mobilności Annick De Ridder (N-VA) wskazuje, że De Lijn może rozwiązywać umowy z przewoźnikami, jeśli stwierdzone zostaną “poważne uchybienia umowne”. W przeszłości do takich decyzji dochodziło na przykład wtedy, gdy okazywało się, że kierowcy poruszali się nieubezpieczonymi pojazdami.
Minister zaznacza, że obecnie nie ma wiedzy o skargach skierowanych do De Lijn, które mogłyby doprowadzić do rozwiązania umowy między De Lijn a ‘t Ros Beiaard. Według dotychczasowych ustaleń do spółki nie wpłynęły zgłoszenia tego rodzaju, by można było na ich podstawie zerwać współpracę z przewoźnikiem.
De Ridder dodaje również, że nadzór nad pracownikami nie należy do obowiązków De Lijn, lecz samego przewoźnika – w tym przypadku przedsiębiorstwa ‘t Ros Beiaard.
Minister nie chce jednak wypowiadać się na temat konkretnej odpowiedzialności za wypadek. Jak mówi, wszystko, co istotne lub może mieć znaczenie, zostało przekazane właściwym organom, a dalsza ocena należy teraz do nich w ramach toczącego się postępowania sądowego. W jego trakcie z pewnością przeanalizowany zostanie również sposób urządzenia przejazdu kolejowego przez Infrabel.