Tylko jedna trzecia osób wykluczonych z zasiłku zgłasza się do CPAS/OCMW – federacje ostrzegają przed zaniżonymi danymi
Według najnowszych danych opublikowanych przez ministerstwo integracji społecznej zaledwie jedna trzecia osób wykluczonych z zasiłku dla bezrobotnych wystąpiła o dochód integracyjny (RIS). Federacje...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Według najnowszych danych opublikowanych przez ministerstwo integracji społecznej zaledwie jedna trzecia osób wykluczonych z zasiłku dla bezrobotnych wystąpiła o dochód integracyjny (RIS). Federacje CPAS/OCMW przekonują jednak, że te liczby nie pokazują pełnej sytuacji w terenie, i wskazują na kilka powodów takiej rozbieżności.
Spis treści
W skali kraju odsetek ten wynosi 30,8 procent. We Flandrii jest to 22,3 procent, w Brukseli 28,2 procent, a w Walonii 36,2 procent. Patrząc wyłącznie na liczbę osób wykluczonych z zasiłku dla bezrobotnych, które zwróciły się do gminnych ośrodków pomocy społecznej (CPAS/OCMW) o dochód integracyjny (RIS), można odnieść wrażenie, że pod koniec kwietnia fala, której obawiały się ośrodki, wciąż nie nadeszła. Dane te zdawałyby się potwierdzać prognozę rządu federalnego, według której o pomoc społeczną wystąpi mniej więcej jedna trzecia osób tracących prawo do zasiłku dla bezrobotnych lub świadczenia integracyjnego. Pytanie jednak, czy taki obraz odpowiada rzeczywistości.
Dane z opóźnieniem
Federacje brukselskich i walońskich CPAS/OCMW twierdzą, że dane są zniekształcone z kilku powodów. Pierwszym jest rozbieżność między statystykami a sytuacją obserwowaną w terenie, na co zwraca uwagę Sandrine Xhauflaire, ekspertka federacji walońskich CPAS/OCMW. Jak wyjaśnia, rejestrowanie wyników odbywa się z opóźnieniem, a ministerstwo integracji społecznej publikuje liczby dotyczące wniosków już wprowadzonych do systemu. W przypadku kwietnia nie są to więc dane ustabilizowane, co zaniża średnią liczoną od stycznia. Ekspertka podaje przykład wniosków o RIS złożonych w styczniu – dopiero pod koniec marca można było uznać te dane za stabilne.
Podobnie sytuację opisuje Sébastien Lepoivre, przewodniczący federacji brukselskich CPAS/OCMW. Jak tłumaczy, rząd federalny dysponuje ustabilizowanymi danymi dopiero po kilku miesiącach, ponieważ do dziś rozpatrywane i wprowadzane do systemu są wnioski z marca oraz kwietnia. Nadal napływają też zgłoszenia od osób wykluczonych w tamtych falach, co tworzy swoisty efekt lejka.
“Obawiamy się kolejnych przypadków jak na Anderlechcie”
Lepoivre dodaje, że federalna służba ds. integracji społecznej (SPP Intégration sociale) śledzi wyłącznie wnioski o RIS, pomijając inne formy przeniesionych obciążeń. Jeśli dana osoba nie ma prawa do dochodu integracyjnego, często może otrzymać dodatkową pomoc społeczną finansowaną przez gminę. Sandrine Xhauflaire wskazuje również na inną kategorię takich obciążeń – tzw. prawa pochodne, czyli sytuacje, w których o RIS występuje osoba, która sama nie została wykluczona z zasiłku, ale stracił go jej współmałżonek. Lepoivre podkreśla, że federacje domagają się od rządu federalnego monitorowania wszystkich strumieni prowadzących do przyznania RIS lub pomocy społecznej, ponieważ każdy wniosek oznacza konieczność rozpatrzenia sprawy oraz przeprowadzenia wizyty w miejscu zamieszkania.
W Brukseli przeniesienie obciążeń z ONEM, czyli federalnego urzędu ds. zatrudnienia, na CPAS/OCMW miałoby sięgać około 60 procent, podobnie jak w innych dużych miastach na południu kraju. Dla całej Walonii szacuje się je na 40-45 procent, przy czym małe i średnie gminy obniżają ogólną średnią. Walońska ekspertka przypomina, że nawet gdyby przeniesienie obciążeń rzeczywiście dotyczyło jednej trzeciej osób wykluczonych, nie rozwiązałoby to problemu braków kadrowych ani szacowanego kosztu, który miałby sięgnąć miliarda. Federacje obawiają się, że w innych miejscach mogą wystąpić kolejne sytuacje podobne do tej na Anderlechcie, gdzie dochód integracyjny przyznawano bez wcześniejszego wywiadu środowiskowego, ponieważ pracownicy nie byli już w stanie przeprowadzać wywiadów społecznych w przewidzianych terminach.
Kolejna fala wykluczeń 1 lipca
Duży niepokój budzi również nadchodząca fala wykluczeń zaplanowanych na 1 lipca. Zdaniem Sandrine Xhauflaire będzie ona trzykrotnie większa niż fala styczniowa albo fale marcowa i kwietniowa razem wzięte. W przeciwieństwie do poprzednich nie zostanie już w całości zrekompensowana przez rząd federalny. Co więcej, przypadnie na okres, w którym skrajnie przeciążone zespoły będą musiały korzystać z urlopów. Jak przyznaje ekspertka, nie wiadomo, jak ośrodki poradzą sobie z takim obciążeniem.