Nowy dekret programowy w oświacie zaognia spór – związki zawodowe oskarżają rząd o prowokację
Napięcia między rządem Federacji Walonia-Bruksela a związkami zawodowymi sektora edukacji nadal rosną. Władze przedstawiły kolejny projekt dekretu programowego dotyczącego szkolnictwa, co wywołało...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Napięcia między rządem Federacji Walonia-Bruksela a związkami zawodowymi sektora edukacji nadal rosną. Władze przedstawiły kolejny projekt dekretu programowego dotyczącego szkolnictwa, co wywołało zdecydowany sprzeciw organizacji pracowniczych. W czasie trwającego konfliktu społecznego i serii strajków związki zawodowe określają zaproszenie na konsultacje dotyczące nowego projektu jednym słowem – prowokacja. Spotkanie ma odbyć się we wtorek i dotyczyć projektu obejmującego przepisy związane między innymi z infrastrukturą szkolną, szkolnictwem wyższym, edukacją obowiązkową, polityką wobec dzieci oraz badaniami naukowymi.
To już trzeci dekret programowy tego typu. Pierwszy został przyjęty w grudniu 2025 r., a drugi – będący obecnie głównym źródłem napięć – nadal wywołuje kontrowersje. Nowy projekt ma, podobnie jak poprzednie, wdrażać decyzje budżetowe związane z planem finansowym na 2026 r. Dokument jest jednak mniej rozbudowany i ma przede wszystkim korygować wcześniejsze rozwiązania oraz dostosowywać niektóre przepisy do opóźnień w procesie legislacyjnym.
Sporne korekty techniczne
Jedna z proponowanych zmian dotyczy reformy infrastruktury szkolnej. Termin jej wejścia w życie zostanie przesunięty z czerwca na 30 października 2026 r. Rząd argumentuje, że dodatkowy czas umożliwi sfinansowanie kolejnych inwestycji w ramach nadzwyczajnego planu inwestycyjnego zatwierdzonego jeszcze przez poprzednią większość oraz programu priorytetowych robót. Projekt przewiduje również zmiany w zasadach finansowania wyposażenia cyfrowego szkół.
Najwięcej emocji budzi jednak korekta dotycząca zwiększenia tygodniowego pensum nauczycieli wyższego stopnia szkół średnich z 20 do 22 godzin. Rząd zauważył, że w niektórych przypadkach zmiana mogłaby skutkować koniecznością prowadzenia nawet 23 godzin zajęć tygodniowo. Zgodnie z proponowanym rozwiązaniem nauczyciele mianowani, których sytuacja prowadziłaby do takiego wzrostu obciążenia, będą objęci korektą ograniczającą zwiększenie pensum do jednej dodatkowej godziny. Jednocześnie zagwarantowano, że zmiany nie spowodują obniżenia wynagrodzenia. Szacuje się, że rozwiązanie obejmie około 1 800 nauczycieli.
Zdaniem związków zawodowych propozycja nie rozwiązuje jednak problemu. Adrien Rosman, sekretarz wspólnotowy Setca-Sel, zwraca uwagę, że ochrona obejmuje jedynie nauczycieli mianowanych. Osoby zatrudnione tymczasowo nadal mogą zostać zmuszone do pracy przez 23 godziny tygodniowo albo zaakceptować niższe wynagrodzenie. Według niego świadczy to o oderwaniu rządu od realiów funkcjonowania szkół. Rosman uważa również, że organizowanie konsultacji nad projektem w samym środku konfliktu społecznego, tuż przed lub bezpośrednio po głosowaniu nad szeroko krytykowanym dekretem, jest działaniem prowokacyjnym.
Odpowiedzialność za chaos
Podobne stanowisko prezentuje Luc Toussaint z CGSP-Enseignement. Jego zdaniem rząd próbuje przyspieszyć procedury legislacyjne, aby jak najszybciej doprowadzić do głosowania nad projektem. Jak podkreśla, od momentu nasilenia protestów około 10 maja władze nie wykonały żadnego gestu wobec nauczycieli i nie podjęły realnych prób dialogu. Wspólny front związkowy ponownie oskarża rząd o pełną odpowiedzialność za obecne zamieszanie w szkołach.
Rosman zapowiada również, że ewentualne przyjęcie dekretu nie zakończy protestów. Jego zdaniem oczekiwanie, że sytuacja uspokoi się po przyszłotygodniowych głosowaniach, jest błędne. Jak twierdzi, dla strony związkowej obecny rok szkolny jest już w praktyce stracony, a chaos będzie się utrzymywał. Według niego większość parlamentarna stoi przed wyborem – albo przeforsuje reformę mimo sprzeciwu środowiska oświatowego, albo zdecyduje się na zmianę kursu.
Minister edukacji Valérie Glatigny (MR) przekonuje natomiast, że wprowadzone korekty pokazują skuteczność działań rządu. Według niej pozwalają one osiągnąć założone cele budżetowe związane ze stabilizacją deficytu. Jak podkreśla minister, ograniczenie zadłużenia i kosztów obsługi długu ma w przyszłości umożliwić szybsze kierowanie dodatkowych środków do sektora edukacji.