Vooruit domaga się dyskretnego systemu zgłaszania zagrożeń w pociągach SNCB/NMBS
Przewodniczący frakcji parlamentarnej Vooruit w Izbie Reprezentantów Oskar Seuntjens zaapelował do SNCB/NMBS o wdrożenie dyskretnego systemu zgłaszania zagrożeń w pociągach. Rozwiązanie to...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Przewodniczący frakcji parlamentarnej Vooruit w Izbie Reprezentantów Oskar Seuntjens zaapelował do SNCB/NMBS o wdrożenie dyskretnego systemu zgłaszania zagrożeń w pociągach. Rozwiązanie to zapowiadano jeszcze przed 2023 r., ale do tej pory nie zostało uruchomione. Zdaniem polityka możliwość cichego zgłoszenia problemu przez SMS lub WhatsApp mogłaby pomóc ograniczyć poczucie zagrożenia wśród pasażerów.
Spis treści
Poczucie zagrożenia w transporcie publicznym
Seuntjens podkreśla, że przyszedł czas, aby realnie zająć się stworzeniem dyskretnego kanału zgłaszania niebezpiecznych sytuacji w pociągach. Jak zaznacza, pasażerowie powinni móc podróżować spokojnie, a każdy powinien czuć się bezpiecznie zawsze i wszędzie.
Polityk odwołuje się przy tym do badania VRT „De Foto van Vlaanderen”. Wynika z niego, że 42 procent respondentów odczuwa zagrożenie w okolicy dworca, a 32 procent deklaruje, że nie czuje się bezpiecznie w samym transporcie publicznym. To poczucie bywa uzasadnione – w miniony poniedziałek w pociągu jadącym w kierunku Ostendy doszło do zdarzenia z użyciem noża.
Dyskretny kanał zamiast telefonu alarmowego
Według Seuntjensa system zgłoszeń przez SMS lub WhatsApp mógłby zmniejszyć poczucie zagrożenia, ponieważ osoby dotknięte niebezpieczną sytuacją często znajdują się w bardzo trudnym położeniu. Wykonanie połączenia na obecny numer alarmowy 0800/30.230 nie zawsze jest wtedy realnym rozwiązaniem.
Polityk wskazuje, że ryzyko zauważenia telefonu przez sprawcę i eskalacji sytuacji jest zbyt duże. Właśnie dlatego wiele osób rezygnuje z wezwania pomocy w momencie, gdy najbardziej jej potrzebuje.
Brak konkretnego harmonogramu
Plan stworzenia przez SNCB/NMBS dyskretnego systemu zgłaszania zagrożeń pozostaje jak dotąd bez konkretnych efektów. Już we wrześniu ubiegłego roku deputowany Frank Troosters (Vlaams Belang) zwracał uwagę, że wiele zapowiedziano, ale nic w praktyce się nie wydarzyło.
Przewoźnik wyjaśniał wówczas, że chodzi o ważny projekt techniczny, który nadal znajduje się w fazie opracowywania, dlatego na wskazanie dokładnej daty jego uruchomienia jest jeszcze za wcześnie.
W Wielkiej Brytanii podobna zintegrowana platforma bezpieczeństwa działa już od kilku lat. Pasażerowie, którzy zauważą coś niepokojącego, są zachęcani do kontaktu z policją transportową, odpowiedzialną za rozwiązanie problemu.