Świadkowie o Paolo Falzone na procesie w sprawie tragedii w Strépy-Bracquegnies: „Jeździł jak szaleniec”
Przed sądem przysięgłych prowincji Hainaut zeznawały w czwartek byłe partnerki oraz znajome Paolo Falzone. Wszystkie przedstawiały oskarżonego jako osobę zafascynowaną samochodami i szybką jazdą. Ich...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Przed sądem przysięgłych prowincji Hainaut zeznawały w czwartek byłe partnerki oraz znajome Paolo Falzone. Wszystkie przedstawiały oskarżonego jako osobę zafascynowaną samochodami i szybką jazdą. Ich relacje zostały wysłuchane w ramach procesu dotyczącego tragedii podczas pochodu karnawałowego w Strépy-Bracquegnies, gdzie w marcu 2022 r. zginęło siedem osób.
Jedna z byłych partnerek mówiła, że poznała Paolo Falzone w mediach społecznościowych około dziesięciu lat temu. Jak zeznała, lubił szybką jazdę, a ona sama widziała już wcześniej publikowane przez niego nagrania, na których znacząco przekraczał prędkość. Podobny materiał miał nagrywać także w chwili, gdy wjechał w korowód karnawałowy. Świadek wyjaśniła, że kiedy jechała z nim samochodem, szybko poprosiła go, aby zwolnił. Jak dodała, bała się szybkiej jazdy, dlatego od razu zaznaczyła, że nie chce, by pędził. Według niej Paolo Falzone rzeczywiście wtedy zmniejszył prędkość.
„Jeździł jak szaleniec”
Znacznie bardziej niepokojący obraz wyłonił się z zeznań innej znajomej oskarżonego. Kobieta opowiadała, że pewnego dnia Paolo Falzone zaproponował jej wspólną przejażdżkę, aby mogli porozmawiać. Rozmowa bardzo szybko zeszła jednak na temat jego samochodu, który przedstawiał jako „najpiękniejszy”. Według świadka chwalił się również, że potrafi „spalić” auta innych kierowców. Kobieta opisała wyjątkowo niebezpieczny styl jazdy, gwałtowne przyspieszenia oraz zachowanie, które uznała za dziwne. Z jej relacji wynika, że Paolo Falzone trzymał kierownicę jedną ręką, a podczas przyspieszania kołysał się do przodu i do tyłu. Sprawiał przy tym wrażenie całkowicie oderwanego od rzeczywistości. Świadek zapewniła, że prosiła go o zwolnienie, ale nie zareagował. Według niej licznik miał przekroczyć 200 km/h.
Podobne wrażenie opisała kolejna kobieta przesłuchiwana w czwartek, stwierdzając przed sądem, że oskarżony jeździł jak szaleniec. Czwarta świadek, która znajdowała się w samochodzie podczas zatrzymania Paolo Falzone w 2016 r. w La Louvière, również mówiła o szybkiej jeździe. Z protokołu policyjnego wynikało, że oskarżony był wówczas nietrzeźwy i odmówił poddania się badaniu alkomatem. Wśród pasażerów znajdował się wtedy także Antonino Falzone, współoskarżony w tej sprawie. Świadek przedstawiła Paolo Falzone jako człowieka bardzo przywiązanego do własnego wizerunku. W jej ocenie liczyły się dla niego przede wszystkim pozory.
„Jechał 174 km/h”
Inne zeznanie postawiło Paolo Falzone w trudnej sytuacji w czwartek rano. Dawna znajoma oskarżonego stwierdziła, że już w kwietniu 2022 r. mówił jej o nagraniu wykonanym w chwili tragedii. Według jej relacji miał przy tym doprecyzować, że jechał wtedy 174 km/h. Informacja ta ma znaczenie, ponieważ śledczy odkryli samo nagranie dopiero kilka miesięcy później, w czerwcu. Na zapisach widać, jak Paolo Falzone filmuje telefonem komórkowym licznik prędkości tuż przed zderzeniem.
Pytany o tę kwestię przez mecenasa Mayence’a, pełnomocnika strony cywilnej, oskarżony zaprzeczył, aby pamiętał przekazywanie tak dokładnych informacji. Stwierdził, że z pewnością powiedział, iż jechał szybko, ale niczego więcej nie ujawniał. Świadek podtrzymała jednak swoje zeznania. Z kolei obrońca Paolo Falzone, mecenas Discepoli, zwrócił uwagę, że kobieta nie przekazała wtedy tej informacji śledczym.
Rodzice o pasji oskarżonego do samochodów
W środę sąd wysłuchał również rodziców Paolo Falzone. Matka opisała syna jako „skrytego”, „miłego” i zafascynowanego samochodami. Przyznała, że „lubił czasem przycisnąć”, zaznaczając jednocześnie, że wyobrażała sobie raczej ograniczone przekroczenia prędkości, na przykład 80 lub 90 km/h zamiast 50 km/h, a nie prędkości osiągnięte przed tragedią. BMW uczestniczące w wypadku należało do firmy matki oskarżonego, choć sama nazwała je „dzieckiem Paolo”. Przyznała, że pozwoliła synowi wybrać pojazd i jego wyposażenie, za kwotę zbliżoną do 70 000 euro.
Ojciec Paolo Falzone zeznał z kolei, że wiedział o przeprogramowaniu BMW przez syna. Moc pojazdu wzrosła z 292 do 355 koni mechanicznych. Mężczyzna oświadczył przed sądem, że powiedział synowi, iż się temu sprzeciwia, ale zmiana była już dokonana i nie mógł nic zrobić. Według niego syn zdecydował się na to dla „małego przyspieszenia od czasu do czasu”. Rodzice oskarżonego zostali też skonfrontowani ze sprzecznościami dotyczącymi chwil po wypadku. Paolo Falzone zadzwonił do matki natychmiast po zatrzymaniu samochodu, ponad kilometr od miejsca, w którym pojazd uderzył w korowód. Kobieta twierdzi, że płakał i mówił, iż „zabił ludzi”. Sam oskarżony utrzymuje, że nie pamięta dokładnie tej rozmowy, i powtarza, że po wypadku widział w kabinie tylko jedną osobę.
Proces toczy się dalej przed sądem przysięgłych prowincji Hainaut.