Belgia wzywa rosyjskiego ambasadora po apelu Moskwy o opuszczenie Kijowa przez dyplomatów
Minister spraw zagranicznych Belgii Maxime Prévot (Les Engagés) zdecydował o wezwaniu rosyjskiego ambasadora po tym, jak Moskwa zaapelowała do zagranicznych dyplomatów i obywateli innych państw o...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Minister spraw zagranicznych Belgii Maxime Prévot (Les Engagés) zdecydował o wezwaniu rosyjskiego ambasadora po tym, jak Moskwa zaapelowała do zagranicznych dyplomatów i obywateli innych państw o opuszczenie Kijowa. Szef belgijskiej dyplomacji poinformował o tej decyzji w środę za pośrednictwem platformy X, określając rosyjskie wezwanie jako nie do zaakceptowania. Belgia stanowczo deklaruje, że nie zamierza wycofywać swoich przedstawicieli ze stolicy Ukrainy i pozostanie na miejscu, kontynuując wsparcie dla Kijowa.
Spis treści
Apel Moskwy o opuszczenie ukraińskiej stolicy
W poniedziałek rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych zwróciło się do zagranicznych dyplomatów oraz obywateli innych państw przebywających w Kijowie, wzywając ich do opuszczenia ukraińskiej stolicy. Moskwa uzasadniła swój komunikat zapowiedzią nowych ataków wymierzonych w – jak to określono – centra decyzyjne oraz przedsiębiorstwa kompleksu wojskowo-przemysłowego.
Komunikat strony rosyjskiej został odebrany w europejskich stolicach jako bezprecedensowa forma presji wobec misji dyplomatycznych akredytowanych w Kijowie. Apel wywołał natychmiastową reakcję wielu państw oraz instytucji Unii Europejskiej, które uznały takie działania za poważne naruszenie standardów stosunków międzynarodowych.
Stanowcza reakcja Belgii
Maxime Prévot we wpisie opublikowanym na platformie X określił rosyjskie oświadczenie jako nie do zaakceptowania. Minister podkreślił, że grożenie ambasadom nie jest dyplomacją, lecz aktem zastraszania, który stanowi jednocześnie rażące naruszenie prawa międzynarodowego oraz Konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych.
Szef belgijskiej dyplomacji jednoznacznie zadeklarował, że Belgia nigdzie się nie wybiera i pozostaje w Kijowie. Podkreślił przy tym, że jego kraj stoi po stronie Ukrainy i nie da się zastraszyć rosyjskimi groźbami. Prévot zaznaczył również, że w toczącej się wojnie jest tylko jeden agresor – Rosja.
Zdaniem ministra rozwiązanie pozwalające zakończyć spiralę eskalacji jest uderzająco proste: Rosja powinna zaprzestać agresji i zaangażować się w autentyczne rokowania pokojowe. Belgijski szef dyplomacji podkreślił, że to Moskwa ponosi pełną odpowiedzialność za obecny poziom napięcia.
Skoordynowana odpowiedź Unii Europejskiej
Reakcja Belgii wpisuje się w szerszą, skoordynowaną odpowiedź państw europejskich na działania Moskwy. We wtorek Unia Europejska również wezwała rosyjskiego chargé d’affaires, aby przekazać mu zaniepokojenie groźbami kierowanymi pod adresem misji dyplomatycznych. Urzędnicy w Brukseli określili rosyjski komunikat jako niedopuszczalną eskalację napięć.
Rzeczniczka wysokiej przedstawiciel ds. zagranicznych Kai Kallas podkreśliła ponadto, że Unia Europejska utrzymuje swoją obecność w Kijowie i nie zamierza wycofywać przedstawicielstw. Tym samym instytucje europejskie wysłały jasny sygnał, że nie ulegną presji ze strony Moskwy.
Holandia również reaguje
Także holenderski minister spraw zagranicznych Tom Berendsen ogłosił we wtorek decyzję o wezwaniu rosyjskiego ambasadora. Bezpośrednim powodem działań Hagi były ostatnie ataki na ukraińską stolicę oraz związane z nimi groźby Moskwy wobec zagranicznych misji dyplomatycznych.
Zbieżność działań podejmowanych przez Belgię, Holandię i instytucje europejskie pokazuje jednolite stanowisko państw zachodnich wobec rosyjskich gróźb. Europejskie stolice konsekwentnie podkreślają, że obecność dyplomatyczna w Kijowie zostanie utrzymana, a próby zastraszania nie wpłyną na zaangażowanie ich krajów we wspieranie Ukrainy.