Izba Reprezentantów rozpoczyna debatę nad likwidacją Senatu – Belgia mogłaby stać się rzadkim przykładem federacji z jedną izbą parlamentu
We wtorek 26 maja Izba Reprezentantów rozpocznie debatę dotyczącą zniesienia belgijskiego Senatu. Po wcześniejszych pracach w komisji oraz dyskusjach prowadzonych w samej izbie wyższej temat trafia...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be We wtorek 26 maja Izba Reprezentantów rozpocznie debatę dotyczącą zniesienia belgijskiego Senatu. Po wcześniejszych pracach w komisji oraz dyskusjach prowadzonych w samej izbie wyższej temat trafia teraz do izby niższej parlamentu. Projekt likwidacji Senatu został zapisany w umowie koalicyjnej rządu Arizona i zakłada odejście od obecnego systemu dwuizbowego. Jeśli reforma zostanie przyjęta, Belgia dołączy do bardzo nielicznego grona państw federalnych posiadających parlament jednoizbowy.
Spis treści
Premier Bart De Wever (N-VA) od dawna opowiada się za likwidacją Senatu. Znacznie bardziej powściągliwe stanowisko zajmują jednak francuskojęzyczni partnerzy koalicyjni – MR i Les Engagés. Podczas wcześniejszego głosowania w Senacie MR wstrzymał się od głosu przy zmianie artykułu 195 konstytucji, będącej pierwszym formalnym krokiem koniecznym do przeprowadzenia reformy. Z kolei Les Engagés deklarowali, że woleliby reformę Senatu niż całkowite zniesienie tej instytucji, choć jednocześnie podkreślali przywiązanie do zapisów umowy rządowej.
Debata w komisji Izby była już dwukrotnie przekładana z powodu dodatkowych posiedzeń plenarnych. Trzecie posiedzenie, zaplanowane na 26 maja, ma rozpocząć właściwe prace nad projektem.
Do całkowitego zniesienia Senatu potrzebnych będzie osiem głosowań – po cztery w każdej z izb federalnych. Belgia nie byłaby pierwszym krajem z parlamentem jednoizbowym, ale w przypadku państwa federalnego byłoby to rozwiązanie wyjątkowo rzadkie.
„Zbyt kosztowny i pozbawiony znaczenia”
Konstytucjonalistka Patricia Popelier z Uniwersytetu w Antwerpii przypomina, że parlamenty dwuizbowe powstawały historycznie z dwóch głównych powodów. Jednym była ochrona interesów elit, drugim – stworzenie dodatkowej kontroli nad jakością stanowionego prawa poprzez istnienie drugiej izby.
- Kraje posiadające dwie izby to zazwyczaj państwa federalne lub zdecentralizowane, państwa duże pod względem liczby ludności albo kraje o stabilnej demokracji – wyjaśnia ekspertka. Jak dodaje, izby wyższe miały często charakter bardziej arystokratyczny niż demokratyczny.
Niektóre państwa zrezygnowały jednak z systemu dwuizbowego. Patricia Popelier wskazuje dwa najczęstsze powody takich decyzji. Pierwszy związany był z odrzuceniem wcześniejszych systemów autorytarnych lub skorumpowanych, gdzie izba wyższa pełniła jedynie funkcję fasadową. Drugi wynikał z przekonania, że druga izba jest kosztowna i niepotrzebna.
- Takie decyzje podjęły między innymi Szwecja, Dania, Finlandia, Chorwacja czy Islandia – podkreśla konstytucjonalistka. Zwraca jednak uwagę, że wszystkie te kraje są małymi państwami unitarnymi, podczas gdy Belgia pozostaje państwem federalnym.
„Zapowiedziana śmierć Senatu”
Zdaniem zwolenników reformy Senat utracił dziś praktyczne znaczenie. Wskazują oni na niewielkie kompetencje izby oraz potencjalne oszczędności budżetowe wynikające z jej likwidacji. Pojawia się również argument uproszczenia systemu politycznego w okresie, gdy od mieszkańców Belgii oczekuje się oszczędności i wyrzeczeń.
Patricia Popelier uważa jednak, że obecna słabość Senatu jest konsekwencją wcześniejszych reform państwa. – Szósta reforma państwa tak mocno ograniczyła kompetencje Senatu, że w praktyce pozostawiono mu jedynie kwestie reform instytucjonalnych, ustaw wymagających większości kwalifikowanej, reprezentację podmiotów federacyjnych czy niektóre nominacje i traktaty międzynarodowe – wyjaśnia.
Ekspertka podkreśla, że argument o „bezużyteczności” Senatu wynika z faktu, iż jego kompetencje były przez lata systematycznie ograniczane. – Jeśli dziś mówi się, że Senat jest zbędny, to dlatego, że wcześniej samodzielnie pozbawiono go realnego znaczenia – zaznacza.
Wskazuje również na ważny aspekt federalizmu. Regiony i Wspólnoty posiadają obecnie swoją reprezentację właśnie w Senacie, podczas gdy w Izbie Reprezentantów taki mechanizm nie istnieje. Według niej należy więc odpowiedzieć na pytanie, czy podmioty federacyjne powinny nadal uczestniczyć w pracach parlamentarnych na szczeblu federalnym i w jaki sposób miałoby się to odbywać po likwidacji Senatu.
Spór o przyszłość belgijskiego federalizmu
Patricia Popelier uważa, że dyskusja o Senacie jest w rzeczywistości debatą o przyszłym modelu belgijskiego państwa. – Federalizm oznacza nie tylko autonomię Regionów i Wspólnot, ale również zachowanie pewnej spójności całego kraju – podkreśla.
Według niej Senat pełni obecnie rolę miejsca, w którym przedstawiciele różnych podmiotów federacyjnych są zmuszeni do wspólnej pracy i szukania kompromisów. Likwidacja tej instytucji może natomiast prowadzić do dalszego osłabienia wspólnego poziomu federalnego.
Konstytucjonalistka zwraca również uwagę na niespójność stanowiska części ugrupowań politycznych. Jej zdaniem partie socjalistyczne i ekologiczne deklarują poparcie dla zrównoważonego federalizmu, ale jednocześnie wspierają reformę, która może przybliżyć Belgię do modelu konfederacyjnego.
W przypadku N-VA Patricia Popelier wskazuje natomiast, że ugrupowanie Barta De Wevera opowiada się de facto za modelem opartym przede wszystkim na podziale językowym między częścią flamandzką i francuskojęzyczną. – To model, w którym poszczególne części kraju działałyby w możliwie największym stopniu niezależnie od siebie, zachowując prawo weta w najważniejszych sprawach wspólnych – tłumaczy.
Ekspertka przypomina jednocześnie, że choć wiele państw przechodziło z systemu dwuizbowego na jednoizbowy, zdarzały się również reformy w odwrotnym kierunku. Przykładem jest Hiszpania, która po zakończeniu dyktatury Franco pod koniec lat 70. zdecydowała się na przywrócenie parlamentu dwuizbowego.