Pomoce domowe protestują w Brukseli. Zagrożonych może być nawet 735 miejsc pracy
W środę po południu pracownice sektora bonów usługowych (titres-services) wyszły na ulice Brukseli, by zaprotestować przeciwko planowanym zmianom, które – według przedstawicieli branży –...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W środę po południu pracownice sektora bonów usługowych (titres-services) wyszły na ulice Brukseli, by zaprotestować przeciwko planowanym zmianom, które – według przedstawicieli branży – mogą doprowadzić do likwidacji nawet 735 miejsc pracy. Demonstrację zorganizowano przed siedzibą partii Les Engagés z inicjatywy przedsiębiorstw ekonomii społecznej oraz federacji FeBISP (Fédération bruxelloise des organismes d’insertion socioprofessionnelle et d’économie sociale d’insertion). Mimo wcześniejszego spotkania z brukselskim ministrem ds. zatrudnienia i gospodarki Laurentem Hubletem napięcie w sektorze nadal rośnie.
Kluczowe decyzje mają zapaść w najbliższych dniach
Przedstawiciele sektora alarmują, że przyszłość 13 brukselskich organizacji ekonomii społecznej działających w systemie bonów usługowych może zostać rozstrzygnięta już w ciągu kilku dni.
Decydujący moment ma nastąpić w czwartek, kiedy minister Laurent Hublet przedstawi rządowi Regionu Stołecznego Brukseli projekt nowego zaproszenia do składania ofert dotyczących powierzania zadań przedsiębiorstwom zajmującym się integracją zawodową.
Organizacje obawiają się, że proponowane zmiany mogą wykluczyć sektor bonów usługowych z systemu finansowania integracji zawodowej. Dla wielu przedsiębiorstw, które korzystają z takiego wsparcia od około 20 lat, oznaczałoby to utratę istotnych subsydiów.
Bezpośrednio zagrożonych jest sześć stowarzyszeń, w tym pięć lokalnych agencji zatrudnienia (ALE), a także cztery przedsiębiorstwa społeczne. Jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia, pracę może stracić 735 osób.
Wsparcie dla protestujących zadeklarowały trzy główne centrale związkowe – CSC, FGTB oraz CGSLB.
Protestujący mówią o ryzyku ubóstwa
Organizatorzy demonstracji zarzucają ministrowi brak konkretnych propozycji rozwiązania kryzysu. Ich zdaniem Laurent Hublet nie przedstawił dotąd realnego planu, który pozwoliłby zabezpieczyć miejsca pracy i uniknąć dramatycznych konsekwencji społecznych.
Sektor podkreśla, że problem dotyczy przede wszystkim kobiet znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Według organizatorów około 95 procent zatrudnionych stanowią kobiety, często po 45. roku życia, z ograniczonym wykształceniem lub niskimi kwalifikacjami zawodowymi. Wiele z nich samotnie wychowuje dzieci, a znaczna część pochodzi spoza Europy.
Przedstawiciele branży przypominają również, że dla wielu pracownic zatrudnienie w sektorze bonów usługowych było pierwszą szansą na wejście na rynek pracy po okresie bezrobocia lub wykluczenia społecznego.
Jak podkreślają organizatorzy protestu, utrata pracy mogłaby oznaczać dla części tych kobiet powrót do bardzo trudnej sytuacji materialnej, a nawet ryzyko ubóstwa i całkowitej niestabilności finansowej.