Długie kolejki na Brussels Airport wywołały spór między rządem federalnym a władzami Flandrii
Coraz dłuższe kolejki do kontroli granicznej na Brussels Airport stały się źródłem napięć między rządem federalnym a rządem Flandrii. Federalny minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin (MR) uważa,...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Coraz dłuższe kolejki do kontroli granicznej na Brussels Airport stały się źródłem napięć między rządem federalnym a rządem Flandrii. Federalny minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin (MR) uważa, że problem nie wynika wyłącznie z braków kadrowych w policji granicznej, lecz także z niewystarczającej infrastruktury kontroli. Za jej rozbudowę odpowiada Brussels Airport, którego największym akcjonariuszem jest rząd Flandrii. Temat ma zostać omówiony w środę podczas posiedzenia Komitetu Konsultacyjnego.
Spis treści
Problem trwa od wielu lat
- Problem długich kolejek na lotnisku istnieje już od ponad dekady – mówi Vincent Houssin z liberalnego związku zawodowego policji VSOA. – Jeszcze za czasów Jana Jambona zapowiadano zwiększenie liczby funkcjonariuszy i wprowadzono automatyczne bramki kontrolne. Później Pieter De Crem obiecał kolejnych 100 policjantów, ale decyzja ta nigdy nie została wdrożona przez jego następczynię Annelies Verlinden.
Na początku miesiąca alarm w sprawie sytuacji na lotnisku podniósł dyrektor Brussels Airport Arnaud Feist. Ostrzegał, że długie kolejki mogą stanowić problem bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy pasażerowie źle się czują lub dochodzi do nagłych sytuacji medycznych. Jego zdaniem wpływa to także negatywnie na wizerunek Belgii.
- Od lat ostrzegamy, że zmierzamy wprost w ślepą uliczkę – podkreślił Feist.
Spór o odpowiedzialność za sytuację
W ubiegłym tygodniu głos zabrał premier Flandrii Matthias Diependaele (N-VA). Podkreślił, że Brussels Airport jest jednym z najważniejszych filarów flamandzkiej gospodarki oraz kluczowym punktem wjazdowym do Europy, dlatego lotnisko musi funkcjonować sprawnie.
Bernard Quintin odpowiedział na łamach “De Standaard” i “La Libre”, że obarczanie winą wyłącznie niedoboru personelu nie odzwierciedla rzeczywistej sytuacji.
Minister zwrócił uwagę na ograniczenia infrastrukturalne. Obecnie lotnisko dysponuje jedynie sześcioma stanowiskami kontroli granicznej, przy których może pracować maksymalnie 12 funkcjonariuszy. Według jego wyliczeń jeden policjant jest w stanie skontrolować około 50 osób na godzinę, co daje przepustowość na poziomie około 600 pasażerów w ciągu godziny.
Rozbudowa infrastruktury leży po stronie Brussels Airport, a pośrednio także rządu Flandrii jako głównego akcjonariusza lotniska.
- Mam wrażenie, że robi się z tego polityczną rozgrywkę – ocenił Vincent Houssin.
Komitet Konsultacyjny zajmie się problemem
Ani Matthias Diependaele, ani Bernard Quintin nie chcieli szerzej komentować sprawy przed środowym posiedzeniem Komitetu Konsultacyjnego. Otoczenie flamandzkiego premiera zapewnia jednak, że rozmowy mają przebiegać w konstruktywnej atmosferze.
Związki zawodowe podzielone w ocenie sytuacji
W środowisku związkowym działającym na lotnisku nie ma pełnej zgody co do przyczyn problemu. Część przedstawicieli uważa, że budowa nowych stanowisk kontroli nie rozwiąże sytuacji, jeśli nadal będzie brakowało funkcjonariuszy.
Według tych źródeł policjanci pracujący na lotnisku nie są również optymalnie wykorzystywani. Funkcjonariusze przypisani do jednej strefy – na przykład odlotów – zasadniczo nie są kierowani do wsparcia innych części terminala, takich jak strefa przylotów.
Inni związkowcy są jednak przekonani, że głównym problemem pozostaje infrastruktura. Ich zdaniem kontrola graniczna stała się wąskim gardłem i nawet zwiększenie liczby funkcjonariuszy nie pomoże bez rozbudowy samego przejścia granicznego.
Sytuację komplikuje także rozszerzenie procedur kontrolnych. Obecnie funkcjonariusze muszą dodatkowo weryfikować dane biometryczne pasażerów, w tym odciski palców oraz skany twarzy.
Problem szczególnie widoczny rano
Największe kolejki pojawiają się przede wszystkim w godzinach porannych. Właśnie wtedy na Brussels Airport ląduje większość lotów międzykontynentalnych, przywożących pasażerów spoza Unii Europejskiej, których dokumenty muszą zostać sprawdzone przez policję graniczną.
Posiadacze paszportów państw UE mogą korzystać z automatycznych bramek paszportowych, co częściowo odciąża tradycyjne stanowiska kontroli.
Część przedstawicieli związków zawodowych uważa również, że Brussels Airport dopuszcza zbyt wiele przylotów i odlotów w tych samych godzinach. Ich zdaniem potrzebna może być lepsza współpraca z koordynatorem slotów – niezależną instytucją odpowiedzialną za przydzielanie godzin startów i lądowań.
Automatyczne bramki nie rozwiązały problemu
W przeszłości duże nadzieje wiązano z automatycznymi bramkami kontroli granicznej, jednak rozwiązanie to nie przyniosło oczekiwanych efektów. Aby system działał sprawniej, konieczne byłoby rozszerzenie listy państw uznawanych za “zaufane”. Obecnie znajdują się na niej jedynie Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada i Singapur.
Za ewentualne rozszerzenie listy odpowiada minister ds. azylu i migracji Anneleen Van Bossuyt (N-VA). Jej gabinet poinformował, że prace nad tym rozwiązaniem są prowadzone.
Ze względu na problemy techniczne oraz tworzące się kolejki czasowo zawieszono również kontrole biometryczne w godzinach największego ruchu. Podróżni z krajów uznawanych za zaufane nadal mogą korzystać z automatycznej kontroli granicznej.