Tysiące osób przeszło przez Brukselę w proteście przeciwko wojnie w Strefie Gazy
Blisko 12 000 osób wzięło udział w niedzielnym pochodzie ulicami belgijskiej stolicy, protestując przeciwko wojnie w Strefie Gazy, upamiętniając 78. rocznicę Nakby i apelując do Unii Europejskiej o...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Blisko 12 000 osób wzięło udział w niedzielnym pochodzie ulicami belgijskiej stolicy, protestując przeciwko wojnie w Strefie Gazy, upamiętniając 78. rocznicę Nakby i apelując do Unii Europejskiej o zmianę polityki wobec Izraela. Manifestację zorganizowała szeroka koalicja organizacji społecznych, związków zawodowych i ruchów obywatelskich. Przebiegła ona spokojnie i bez zakłóceń.
Spis treści
Pochód z Dworca Północnego do Dworca Centralnego
Manifestacja rozpoczęła się około godziny 15:00 przy Dworcu Północnym, skąd uczestnicy ruszyli w kierunku Dworca Centralnego. W pochodzie niesiono palestyńskie flagi oraz transparenty z hasłami wzywającymi do zakończenia ludobójstwa, nałożenia sankcji na Izrael i zawieszenia układu stowarzyszeniowego między Unią Europejską a Izraelem.
Za mobilizacją stała szeroka koalicja, w której znalazły się m.in. Association belgo-palestinienne, kolektyw Beitna, CNCD-11.11.11, związki zawodowe FGTB i CSC, Oxfam oraz Mouvement ouvrier chrétien. W marszu obecny był także blok organizacji żydowskich, w tym Union des progressistes juifs de Belgique (UPJB), Een Andere Joodse Stem (EAJS) oraz Alliance juive antisioniste en Belgique (AJAB).
Apel o odpowiedzialność Belgii i Europy
Pierre Galand, przewodniczący Association belgo-palestinienne, powiedział w rozmowie z agencją Belga, że celem manifestacji było przypomnienie Belgii i Unii Europejskiej o ich odpowiedzialności. Jak zaznaczył, półtora miliona Europejczyków podpisało petycję domagającą się działań, które miałyby powstrzymać dalsze ludobójstwo w Strefie Gazy.
Kontrowersje wokół udziału Izraela w Eurowizji
Część manifestujących odniosła się również do udziału Izraela w konkursie Eurowizji, którego finał odbył się w sobotę wieczorem. Pierre Galand wyraził ubolewanie, że publiczny nadawca RTBF zdecydował się transmitować konkurs. Podkreślił, że państwu oskarżanemu o łamanie Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa nie powinno być udzielane żadne wsparcie – ani bezpośrednie, ani pośrednie. Flamandzki nadawca publiczny VRT zagroził natomiast w sobotę wycofaniem się z Eurowizji, jeśli organizatorzy konkursu nie zapewnią dalej idących gwarancji dotyczących poszanowania praw człowieka.