Depresja, wypalenie i starzenie się pracowników napędzają belgijskie statystyki długotrwale chorych
W Belgii coraz głośniej dyskutuje się o rosnącej liczbie osób pozostających na długotrwałych zwolnieniach lekarskich oraz o tym, czy każda z nich faktycznie nie może wrócić do pracy. Kasy chorych...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W Belgii coraz głośniej dyskutuje się o rosnącej liczbie osób pozostających na długotrwałych zwolnieniach lekarskich oraz o tym, czy każda z nich faktycznie nie może wrócić do pracy. Kasy chorych spotykają się z zarzutami, że wywierają presję na lekarzy orzeczników, aby nie kierowali zbyt wielu swoich członków z powrotem na rynek pracy. Z danych Krajowego Instytutu Ubezpieczenia Chorobowego i Inwalidzkiego (RIZIV/INAMI) wynika, że pod koniec 2025 r. w Belgii było 576 643 osób długotrwale chorych – o ponad 105 000 więcej niż pięć lat wcześniej. To jeden z najważniejszych problemów dla federalnego budżetu i polityki zatrudnienia.
Spis treści
Kiedy mówimy o długotrwałej chorobie
Belgijskie przepisy uznają osobę za długotrwale chorą po roku niezdolności do pracy. Jak tłumaczy profesor medycyny pracy Lutgart Braeckman z Uniwersytetu w Gandawie, po tym okresie taka osoba trafia na świadczenie inwalidzkie.
Podstawą jest ustawa o ubezpieczeniu chorobowym z 1994 r., która opiera się na definicji ekonomicznej. Aby zostać uznanym za osobę niezdolną do pracy, trzeba utracić możliwość zarobienia więcej niż jednej trzeciej wynagrodzenia osoby pracującej. Przez pierwszych sześć miesięcy ocena odnosi się do dotychczas wykonywanej pracy, a później do wszystkich zawodów możliwych do podjęcia z uwzględnieniem wykształcenia, doświadczenia i innych kwalifikacji.
Droga do statusu długotrwale chorego
Gdy pacjent choruje, najpierw zgłasza się do lekarza rodzinnego. Jeśli lekarz uzna to za zasadne, wystawia zwolnienie lekarskie. Na początku wynagrodzenie wypłaca pracodawca, ale osoby, które nie są urzędnikami państwowymi, po miesiącu przechodzą na świadczenie wypłacane przez kasę chorych.
Wtedy zaczyna się dwunastomiesięczny okres tzw. pierwotnej niezdolności do pracy. W tym czasie lekarz orzecznik kasy chorych może regularnie wzywać pacjenta na kontrole i sprawdzać, czy choroba rzeczywiście odebrała mu co najmniej dwie trzecie zdolności zarobkowej.
Po roku dana osoba może zostać przeniesiona na świadczenie inwalidzkie, co formalnie oznacza długotrwałą chorobę. Decyzję podejmuje Rada Lekarska ds. Inwalidztwa (GRI) działająca przy RIZIV, która analizuje raport lekarza orzecznika. W radzie zasiada dziewięciu lekarzy reprezentujących kasy chorych oraz dziewięciu lekarzy z RIZIV. To ona ustala także wytyczne, według których lekarze orzecznicy prowadzą kontrole niezdolności do pracy.
Lekarze zaangażowani w proces
W debacie publicznej często powraca zarzut, że lekarze kontrolujący są zbyt mocno związani z kasami chorych, dla których pracują. Profesor Braeckman zwraca jednak uwagę, że w tej dyskusji miesza się różne pojęcia, bo w odbiorze społecznym wszystko sprowadza się do słowa „kontrola”.
Osoba przebywająca na długotrwałym zwolnieniu może mieć kontakt z kilkoma typami lekarzy. Lekarzem prowadzącym jest lekarz rodzinny lub specjalista. Lekarz medycyny pracy zajmuje się dobrostanem w miejscu pracy oraz nadzorem medycznym nad pracownikami. Lekarz kontrolny to niezależny lekarz, który na zlecenie pracodawcy sprawdza, czy pracownik faktycznie jest niezdolny do pracy. Lekarz orzecznik natomiast ocenia długotrwałą niezdolność do pracy na zlecenie kasy chorych.
Skala zjawiska
Według RIZIV pod koniec 2025 r. w Belgii odnotowano 576 643 osoby długotrwale chore. W porównaniu z końcem 2024 r. liczba pracowników i osób samozatrudnionych pobierających świadczenie inwalidzkie wzrosła o ponad 26 600.
Tak wyraźny wzrost ma związek m.in. z podniesieniem ustawowego wieku emerytalnego z 65 do 66 lat. Wiele osób, które ukończyły 65 lat, pozostało w systemie świadczeń chorobowych o rok dłużej, choć wcześniej w tym wieku przechodziłyby już na emeryturę.
Po wyłączeniu tej grupy z analizy liczba osób długotrwale chorych wzrosła w 2025 r. o 1,6 procent w porównaniu z poprzednim rokiem. W ostatnich dwóch dekadach roczny wzrost przekraczał 3 procent.
Wysoka Rada ds. Zatrudnienia, organ doradczy przekazujący rządowi rekomendacje w sprawach rynku pracy, wskazuje, że do systemu trafia coraz więcej nowych osób, a odpływ nie przyspiesza. W praktyce oznacza to stałe powiększanie się grupy długotrwale chorych. Działania mające pomóc im wrócić na rynek pracy przynoszą ograniczone efekty, choć właśnie reintegracja zawodowa pozostaje jednym z priorytetów polityki państwa.
Profil osób długotrwale chorych
Wśród 576 643 osób długotrwale chorych zarejestrowanych na koniec 2025 r. było 229 168 mężczyzn i 347 475 kobiet. Najwięcej osób znajdowało się w starszych grupach wiekowych: 93 128 w wieku 50-54 lat, 127 481 w grupie 55-59 lat, 129 558 w wieku 60-64 lat oraz 19 278 osób mających 65 lat i więcej.
W 38,28 procent przypadków przyczyną długotrwałej choroby są zaburzenia psychiczne. W 26,94 procent chodzi o depresję lub wypalenie zawodowe.
Propozycje rozwiązań
Profesor Braeckman uważa, że obecne działania podejmowane są zbyt późno. Jej zdaniem trzeba ograniczyć napływ nowych osób do systemu i inwestować w profilaktykę pierwotną, czyli zapobieganie chorobom, zanim zdążą się rozwinąć.
Ekspertka podkreśla, że zbyt mało uwagi poświęca się warunkom pracy i temu, czy są one realnie do udźwignięcia przez pracowników. Jednocześnie zauważa, że dla wielu pracodawców nie jest to łatwe. Można stworzyć pojedyncze stanowisko dostosowane do potrzeb osób, które nie radzą sobie przy innych zadaniach, ale liczba takich miejsc zawsze będzie ograniczona.
Jak zaznacza profesor Braeckman, każdy może wykonywać przynajmniej część obowiązków zawodowych, nawet jeśli zmaga się z określonymi dolegliwościami. Powrót do kontaktu z kolegami z pracy może być częścią terapii. Problem polega jednak na tym, że wielu pracodawców nie jest przygotowanych na takie podejście.
Według ekspertki potrzebne są reformy. Zawsze istnieją funkcje, w których można być pożytecznym dla społeczeństwa – choćby pomoc w domu opieki czy sprzątanie odpadów. Pobieranie świadczenia powinno wiązać się z pewnym wkładem. Siatka bezpieczeństwa jest potrzebna, ale nie powinna zmieniać się w hamak.
Spór wokół roli kas chorych
Obecnie spór skupia się przede wszystkim na kasach chorych i pytaniu, czy zbyt mocno naciskają one na lekarzy orzeczników przy uznawaniu pacjentów za niezdolnych do pracy. Debatę zaostrzyły dwa nowe sondaże RIZIV, według których ponad co czwarta osoba długotrwale chora otrzymuje świadczenie niesłusznie albo zbyt długo.
Przewodnicząca N-VA Valerie Van Peel twierdzi, że w Belgii jest zbyt wielu długotrwale chorych. Opowiada się za oszczędnościami, które miałyby pomóc uporządkować budżet federalny. Przewodniczący chrześcijańskiej kasy chorych CM Luc Van Gorp odpowiada, że Van Peel stygmatyzuje całą grupę społeczną, i mówi o chińskim murze między lekarzami kontrolnymi a kasami chorych.
Profesor Braeckman nie opowiada się po żadnej ze stron tego sporu, podkreślając, że nie zna wszystkich okoliczności. Politolog Stefan Walgrave zauważa natomiast, że nie jest przypadkiem, iż to właśnie N-VA bierze w tej sprawie na celownik kasy chorych.
Federalny minister zdrowia Frank Vandenbroucke (Vooruit) zapowiada bardziej zdecydowane działania. Od 2027 r. część środków przeznaczonych na funkcjonowanie kas chorych ma zależeć od wyników, jakie osiągają one w przywracaniu pacjentów do pracy. Kasy, które poważnie traktują reintegrację chorych pracowników i skutecznie ją realizują, mają zostać nagrodzone. Te, które pozostaną w tyle, odczują konsekwencje finansowe. Jak podkreśla minister, czas dobrowolności dobiegł końca.