Więcej energii jądrowej tylko w niewielkim stopniu obniży ceny prądu w Belgii
Nawet podwojenie belgijskich mocy jądrowych poprzez ponowne uruchomienie reaktorów Tihange 1 oraz Doel 1 i 2 miałoby jedynie ograniczony wpływ na ceny energii elektrycznej. Takie wnioski płyną z...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Nawet podwojenie belgijskich mocy jądrowych poprzez ponowne uruchomienie reaktorów Tihange 1 oraz Doel 1 i 2 miałoby jedynie ograniczony wpływ na ceny energii elektrycznej. Takie wnioski płyną z analizy przygotowanej przez firmę Aurora Energy Research. Według ekspertów zwiększenie mocy jądrowej z 2 do 4 GW obniżyłoby ceny prądu w 2035 r. jedynie o 3,6 procent. Raport pojawia się w momencie intensywnej debaty dotyczącej planów rządu federalnego związanych z nacjonalizacją sektora jądrowego oraz wydłużeniem pracy istniejących reaktorów.
Spis treści
Niewielkie oszczędności dla gospodarstw domowych
Z wyliczeń Aurora Energy Research wynika, że ponowne uruchomienie reaktorów Tihange 1, Doel 1 i Doel 2 przełożyłoby się na obniżkę rocznego rachunku za energię elektryczną przeciętnego gospodarstwa domowego o zaledwie 11,5 euro. Autorzy raportu podkreślają, że ograniczony efekt wynika przede wszystkim z dużego udziału podatków oraz opłat sieciowych w końcowej cenie energii.
Eksperci przeanalizowali również wariant odwrotny. Gdyby jeden z dwóch obecnie działających reaktorów – Doel 4 albo Tihange 3 – został wyłączony, na przykład z powodu problemów technicznych, wzrost cen energii również pozostałby umiarkowany i wyniósłby około 1,5 procent.
Nawet najbardziej ambitny scenariusz, zakładający jednoczesne utrzymanie 4 GW mocy jądrowej oraz pełny rozwój morskiej energetyki wiatrowej, w tym realizację trzech etapów strefy Princesse Elisabeth do 2035 r., dawałby spadek cen energii elektrycznej jedynie o 5,7 procent.
Znaczenie importu energii
Zdaniem analityków kluczowym elementem wyjaśniającym ograniczony wpływ energetyki jądrowej na ceny jest silna integracja belgijskiego rynku energii z systemami państw sąsiednich. Simon De Clercq, dyrektor ds. badań rynku belgijskiego i holenderskiego w Aurora Energy Research, wskazuje, że połączenia transgraniczne z Francją i Holandią pozostaną istotnym czynnikiem kształtującym ceny energii nawet przy znaczącym rozwoju krajowej produkcji.
W scenariuszu bazowym, zakładającym funkcjonowanie dwóch reaktorów jądrowych, import energii ma w 2035 r. odpowiadać za 21 procent belgijskiego zapotrzebowania. Dodanie kolejnych 2 GW mocy jądrowej zmniejszyłoby ten udział do 14 procent, jednak Belgia nadal importowałaby znaczące ilości energii z francuskich elektrowni atomowych, głównie ze względów ekonomicznych.
Simon De Clercq podkreśla, że wyniki raportu stanowią ważny element debaty publicznej. Według niego często powtarzane twierdzenie, że zwiększenie udziału energii jądrowej automatycznie doprowadzi do wyraźnego spadku cen prądu, wymaga bardziej realistycznego spojrzenia.
Febeliec przedstawia bardziej optymistyczny scenariusz
Znacznie bardziej optymistyczne prognozy prezentuje Febeliec – federacja reprezentująca dużych odbiorców przemysłowych, od lat opowiadająca się za wydłużeniem pracy belgijskich elektrowni jądrowych. W opublikowanym niedawno dokumencie organizacja przedstawiła własne szacunki dotyczące wpływu energii atomowej na ceny energii elektrycznej.
W przeciwieństwie do Aurora, która wykorzystała rozbudowany model symulacyjny europejskiego rynku energii, Febeliec oparła swoją analizę na sytuacji z 2025 r., kiedy w Belgii wyłączono 2 GW mocy jądrowej. Federacja przeanalizowała wzrost różnicy cen kontraktów terminowych między Belgią a państwami sąsiednimi i na tej podstawie oszacowała, że utrzymanie w eksploatacji reaktorów Doel 1, Doel 2 oraz Tihange 1 w 2026 r. obniżyłoby ceny energii średnio o około 9,5 euro za MWh.
To rezultat ponad dwukrotnie wyższy od prognoz Aurora i zbliżony do założeń przedstawianych przez rząd federalny. Przy obecnym rocznym zużyciu energii elektrycznej w Belgii wynoszącym około 80 TWh oznaczałoby to – według wyliczeń Febeliec – oszczędności sięgające 760 milionów euro rocznie dla wszystkich odbiorców energii, zarówno gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw.
Debata polityczna nabiera tempa
Publikacja analiz zbiega się z ważnym etapem dyskusji politycznej dotyczącej przyszłości belgijskiej energetyki jądrowej. W ubiegłym tygodniu premier Bart De Wever (N-VA) oraz minister energii Mathieu Bihet (MR) osiągnęli z koncernem Engie wstępne porozumienie dotyczące możliwego przejęcia przez państwo wszystkich aktywów jądrowych grupy.
Strategia rządu zakłada przedłużenie pracy obecnych reaktorów do czasu budowy nowych jednostek energetycznych. Jednym z głównych argumentów przemawiających za tym rozwiązaniem jest przekonanie, że większa podaż energii elektrycznej pozwoli wyraźnie obniżyć ceny prądu w Belgii.
Ciekawostką pozostaje fakt, że nazwa Aurora – należąca do brytyjskiej firmy konsultingowej z siedzibą w Berlinie, zatrudniającej blisko tysiąc pracowników na świecie – została jednocześnie wykorzystana przez rząd Barta De Wevera jako kryptonim projektu nacjonalizacji działalności jądrowej Engie.