Czy Bpost kiedyś zrezygnuje z listów? Przykład Danii daje do myślenia
W środę wznowione zostają rozmowy między związkami zawodowymi a kierownictwem Bpost dotyczące organizacji czasu pracy. Belgijska spółka pocztowa chce coraz mocniej koncentrować się na rynku przesyłek...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W środę wznowione zostają rozmowy między związkami zawodowymi a kierownictwem Bpost dotyczące organizacji czasu pracy. Belgijska spółka pocztowa chce coraz mocniej koncentrować się na rynku przesyłek paczkowych kosztem tradycyjnego doręczania listów. Pojawia się jednak pytanie, jakie byłyby skutki całkowitej rezygnacji z dystrybucji korespondencji. Przykład Danii pokazuje, że taka decyzja może prowadzić do poważnych problemów organizacyjnych i politycznych.
Spis treści
Konflikt społeczny trwa od marca
Pod koniec marca w Bpost doszło do poważnego konfliktu społecznego, który doprowadził do wielotygodniowych strajków. W efekcie miliony listów i setki tysięcy paczek nie zostały dostarczone na czas.
Bpost oszacował koszt protestów na około 15 milionów euro. Dotychczasowe negocjacje między związkami zawodowymi a kierownictwem nie doprowadziły jednak do porozumienia.
Przyczyną konfliktu jest plan zmiany organizacji pracy listonoszy. Kierownictwo chce przesunąć część obchodów z godzin porannych na późniejsze pory dnia, aby lepiej dostosować działalność do rynku dostaw paczek.
Bpost patrzy na przykład Danii
Zmiany proponowane przez Bpost spotykają się z dużym oporem pracowników. Tymczasem prezes firmy Chris Peeters wydaje się analizować również bardziej radykalne scenariusze. Jako przykład wskazywana jest Dania, gdzie od końca ubiegłego roku nie działa już krajowy operator pocztowy.
Jak relacjonuje korespondent VRT Jeroen Visser, decyzja ta była wynikiem prostych wyliczeń ekonomicznych. Od 2000 r. liczba wysyłanych listów w Danii spadła aż o 90 procent, przez co utrzymywanie tradycyjnej działalności pocztowej przestało być opłacalne.
Od początku tego roku za dostarczanie korespondencji odpowiada tam prywatna firma.
Lawina skarg po zmianach w Danii
Pierwsze miesiące funkcjonowania nowego systemu pokazują jednak liczne problemy. Jak podaje VRT, na prywatnego operatora spada obecnie ogromna liczba skarg związanych z opóźnieniami w doręczaniu listów i kartek pocztowych.
Media informowały również o kontrowersyjnych sytuacjach – część przesyłek znajdowano m.in. w pudełkach po pizzy, a później nawet na wysypiskach śmieci.
Choć operator tłumaczy te przypadki „problemami wieku dziecięcego”, według korespondenta VRT sytuacje te są bardzo kompromitujące.
Zmienił się także sposób nadawania korespondencji. Mieszkańcy muszą obecnie samodzielnie dostarczać listy do punktów pocztowych, ponieważ tradycyjne skrzynki pocztowe praktycznie zniknęły z ulic.
Problemy dotknęły nawet wyborów
Konsekwencje reformy pojawiły się również podczas marcowych wyborów. Karty do głosowania były wysyłane pocztą, jednak proces przebiegał z dużymi trudnościami.
Pojawiały się sygnały, że część przesyłek trafiała pod niewłaściwe adresy albo w ogóle nie docierała do wyborców.
Jak zauważa VRT, decyzja o likwidacji krajowego operatora pocztowego zaczyna budzić coraz większe niezadowolenie polityczne – także wśród socjaldemokratów, czyli największej partii w Danii.