Przewodniczący Vlaams Belang obwinia gospodarkę i unijne sankcje za porażkę Orbána
Przewodniczący Vlaams Belang Tom Van Grieken uważa, że Viktor Orbán nie przegrał niedzielnych wyborów parlamentarnych na Węgrzech z powodu prowadzonej polityki, lecz w wyniku trudnej sytuacji...
Przewodniczący Vlaams Belang Tom Van Grieken uważa, że Viktor Orbán nie przegrał niedzielnych wyborów parlamentarnych na Węgrzech z powodu prowadzonej polityki, lecz w wyniku trudnej sytuacji gospodarczej, wysokiej inflacji oraz unijnych sankcji. Polityk wypowiedział się na ten temat w poniedziałek w programie De Afspraak na antenie VRT Canvas. Vlaams Belang oraz Fidesz należą do tej samej frakcji w Parlamencie Europejskim.
Spis treści
Porażka po 16 latach rządów
Van Grieken przyznał, że Orbán poniósł wyraźną porażkę po 16 latach sprawowania władzy, jednak jego zdaniem wynik wyborów nie oznacza odrzucenia dotychczasowej linii politycznej. Wskazał przede wszystkim na czynniki gospodarcze oraz rosnącą krytykę skierowaną personalnie przeciwko premierowi, w tym zarzuty korupcyjne. – Korupcja jest niedopuszczalna – podkreślił.
Wizytę wiceprezydenta USA JD Vance’a tuż przed wyborami określił jako “całkowicie nie na miejscu”. – Straciliśmy sojusznika w Unii Europejskiej, ale sama Unia widzi, że znika jej przeciwnik – dodał, zaznaczając, że wynik głosowania może otworzyć drogę do udzielenia Ukrainie europejskiej pożyczki w wysokości 90 miliardów euro, którą Orbán wcześniej blokował.
Mimo przegranej Van Grieken przekonywał, że radykalna prawica w Europie nadal pozostaje w “zwycięskim nastroju”.
Zdecydowane zwycięstwo Magyara
Porażka Orbána jest szeroko interpretowana jako poważny cios dla europejskiej radykalnej prawicy. Jego konkurent Péter Magyar odniósł wyraźne zwycięstwo z partią Tisza, kończąc ponad piętnastoletni okres rządów Orbána.
Ostrożne reakcje w Vlaams Belang
W samym Vlaams Belang pierwsze reakcje były raczej powściągliwe. Część członków partii przebywała w Budapeszcie w noc wyborczą, natomiast Van Grieken określił wynik w mediach społecznościowych jako “nieuzasadniony” i nazwał go “czarnym dniem dla prawdziwej Europy”.
We wcześniejszych wypowiedziach przedstawiał Orbána jako “ofiarę europejskiego szantażu i propagandy”, jednocześnie przyjmując bardziej wyważone stanowisko wobec zarzutów korupcyjnych i przyznając, że “władza korumpuje po tylu latach rządzenia”.
Ostrzejsze głosy z N-VA
Znacznie ostrzej wypowiadali się politycy innych ugrupowań. Theo Francken (N-VA) skrytykował Orbána za jego relacje z Rosją oraz sprzeciw wobec unijnego wsparcia dla Ukrainy, określając go mianem “zdrajcy”. Wizytę wiceprezydenta Vance’a przed wyborami nazwał natomiast “pocałunkiem śmierci”, sugerując, że otwarte poparcie ze strony amerykańskiego ruchu MAGA może zaszkodzić kandydatom w europejskich wyborach.
Annemans: ruch przetrwa
Czołowy polityk Vlaams Belang Gerolf Annemans przyjął bardziej długoterminową perspektywę. Podkreślił, że Orbán odegrał istotną rolę w kształtowaniu europejskiej radykalnej prawicy, a sam ruch będzie się nadal rozwijał i dostosowywał do nowych warunków.
Wskazał przy tym na nadchodzące wybory we Francji oraz znaczenie liderów takich jak Giorgia Meloni jako dowód na to, że ten nurt polityczny pozostaje odporny mimo ostatnich niepowodzeń.