14-latek uciekł z zawalającego się domu w Blankenberge – zdążył uratować także psa
W piątek 3 kwietnia 2026 r. wczesnym popołudniem w Blankenberge doszło do zawalenia budynku mieszkalnego, w którym przebywał sam 14-letni chłopiec. Nastolatek zdołał w ostatniej chwili wydostać się...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W piątek 3 kwietnia 2026 r. wczesnym popołudniem w Blankenberge doszło do zawalenia budynku mieszkalnego, w którym przebywał sam 14-letni chłopiec. Nastolatek zdołał w ostatniej chwili wydostać się na zewnątrz, zabierając ze sobą rodzinnego psa. Jego matka, która przyjechała na miejsce niedługo później, zastała ulicę odgrodzoną przez służby ratunkowe i dowiedziała się, że powrót do domu nie będzie możliwy. Rodzina straciła cały swój dobytek.
Spis treści
Fragmenty budynku zaczęły się odrywać
Jak podaje HLN, chłopiec przebywał sam w mieszkaniu, gdy elementy konstrukcji zaczęły się odrywać i spadać. Natychmiast skontaktował się z matką, która poleciła mu jak najszybciej opuścić budynek. Ucieczka okazała się jednak utrudniona, ponieważ drzwi wejściowe zostały zablokowane przez osuwającą się konstrukcję. Nastolatek zdołał je wyważyć i wydostał się na zewnątrz wraz z psem. Jak później relacjonował, opuścił dom w ostatniej chwili.
Utrata wszystkiego, co udało się odbudować
Dla matki chłopca zawalenie budynku oznacza całkowitą utratę dorobku, który udało jej się zgromadzić po niedawnej separacji. Kobieta wprowadziła się do mieszkania stosunkowo niedawno i dopiero zaczynała układać swoje życie na nowo. Jak przyznała, wszystko, co zdołała odbudować, przepadło w jednej chwili.
Zdarzenie mocno wpłynęło również na młodsze dziecko w rodzinie. Pięcioletnia córka kobiety zareagowała dużymi emocjami, gdy uświadomiła sobie, że nie odzyska swoich rzeczy osobistych. Sam 14-latek, który znalazł się w bezpośrednim zagrożeniu życia, może potrzebować wsparcia psychologicznego.
Fala solidarności
Wokół poszkodowanej rodziny szybko pojawiła się pomoc. Współpracownicy matki zorganizowali zbiórkę finansową, a dzięki wsparciu władz lokalnych możliwe jest znalezienie tymczasowego lokum. Właścicielka mieszkania zadeklarowała pomoc w formalnościach, w tym przeniesienie kaucji i opłat na poczet nowego miejsca zamieszkania.
Mimo dramatycznego przebiegu zdarzenia rodzina podkreśla, że najważniejsze jest to, iż nikomu nic się nie stało. Matka porównała zawalenie się budynku do rozsypującego się domku z kart i wyraziła ulgę, że jej dzieci wyszły z tej sytuacji bez obrażeń. Okoliczności katastrofy budowlanej będą przedmiotem śledztwa.