Pięć osób zatrutych dymem i troje zwierząt nie żyje po pożarze na Anderlechcie
W środę nad ranem na Anderlechcie doszło do pożaru w trzypiętrowym budynku mieszkalnym przy rue des Goujons. Pięć osób trafiło do szpitala z objawami zatrucia dymem, a troje zwierząt domowych zginęło...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W środę nad ranem na Anderlechcie doszło do pożaru w trzypiętrowym budynku mieszkalnym przy rue des Goujons. Pięć osób trafiło do szpitala z objawami zatrucia dymem, a troje zwierząt domowych zginęło w płomieniach. Straż pożarna podkreśla, że czujnik dymu zamontowany w częściach wspólnych budynku odegrał kluczową rolę – bez niego skutki zdarzenia mogłyby być znacznie poważniejsze.
Spis treści
Trudna ewakuacja mieszkańców
Zgłoszenie wpłynęło do brukselskiej straży pożarnej, służb medycznych oraz policji strefy Bruxelles Midi około godziny 2:55. Ogień pojawił się na drugim piętrze, w mieszkaniu silnie zagraconym różnymi przedmiotami, co sprzyjało szybkiemu rozprzestrzenianiu się płomieni.
Po przybyciu na miejsce ratownicy musieli przeprowadzić ewakuację mieszkańców w bardzo trudnych warunkach. Dwoje osób, które znalazły się na dachu, zostało sprowadzonych przy użyciu podnośnika drabinowego. Kolejne dwie osoby ewakuowano klatką schodową z wykorzystaniem masek Rescue Safety Mask, umożliwiających oddychanie w zadymionym środowisku. Trzy pozostałe osoby zdołały opuścić budynek samodzielnie.
Budynek uznany za niezdatny do zamieszkania
Strażacy szybko opanowali ogień, a działania zakończyły się około godziny 4:50. Udało się uratować jednego kota, jednak dwa inne koty oraz pies nie przeżyły pożaru. Mieszkańcy, którzy nie wymagali hospitalizacji, zostali objęci opieką policji oraz służb gminnych na Anderlechcie.
Budynek został uznany za niezdatny do zamieszkania. Operator sieci Sibelga odciął dostawy energii, a wokół obiektu wyznaczono strefę bezpieczeństwa. Przyczyny pożaru nie są na razie znane.
Czujnik dymu uratował życie
Rzecznik brukselskiej straży pożarnej Walter Derieuw podkreślił znaczenie czujnika dymu zainstalowanego w częściach wspólnych budynku. To dzięki szybkiemu wykryciu zagrożenia mieszkańcy mogli zareagować na czas, a służby ratunkowe szybko podjęły działania. Bez tego systemu ostrzegawczego skutki pożaru mogłyby być znacznie tragiczniejsze.