Domy detencyjne w Belgii – obiecujący model, ale z istotnymi zastrzeżeniami
Domy detencyjne, promowane jako bardziej humanitarna alternatywa dla tradycyjnych więzień, przynoszą pierwsze obiecujące efekty – wynika z raportu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (MNP),...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Domy detencyjne, promowane jako bardziej humanitarna alternatywa dla tradycyjnych więzień, przynoszą pierwsze obiecujące efekty – wynika z raportu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (MNP), działającego przy Federalnym Instytucie Praw Człowieka (IFDH). Jednocześnie dokument wskazuje na poważne luki prawne oraz praktyki budzące wątpliwości w kontekście ochrony praw podstawowych. Raport oparto na wizytacjach przeprowadzonych w 2025 r. w dwóch z trzech działających obecnie placówek – w Forest i Courtrai. Trzeci ośrodek, w Olen, ze względu na krótszy okres funkcjonowania nie został jeszcze objęty oceną.
Spis treści
Mniejsza skala, większa godność
Ideą domów detencyjnych jest odejście od klasycznego modelu odbywania kary pozbawienia wolności w przypadku osób skazanych na krótsze wyroki. Obecnie trzy placówki oferują łącznie 192 miejsca: 77 w Courtrai, 57 w Forest i 58 w Olen. To nadal ograniczona liczba, znacznie poniżej pierwotnych planów władz. W poprzedniej kadencji zakładano utworzenie takiego ośrodka w każdej prowincji, co dawałoby łącznie 720 miejsc. Projekty te zostały jednak w wielu przypadkach wstrzymane lub odłożone z powodu sprzeciwu lokalnych społeczności.
W praktyce domy detencyjne działają jako zamknięte, kameralne ośrodki, w których nacisk kładzie się na poszanowanie godności osób osadzonych. Mieszkańcy tych placówek określani są jako rezydenci, a nie więźniowie, i objęci są indywidualnymi programami wsparcia. Rola personelu ma charakter przede wszystkim wspierający, a nie wyłącznie nadzorczy. Jak wyjaśnia Sarah Grandfils z Centralnej Rady Nadzoru Penitencjarnego (CCSP), rezydenci pozostają w regularnym kontakcie ze światem zewnętrznym. Mogą korzystać z przepustek umożliwiających pracę, naukę, terapię czy spotkania z rodziną, co ma sprzyjać utrzymaniu więzi społecznych i procesowi reintegracji.
Luka prawna i arbitralne kryterium trzech lat
Model ten napotyka jednak istotne ograniczenia wynikające z niejasności prawnych. Obecnie dostęp do domów detencyjnych przysługuje osobom skazanym na kary do trzech lat pozbawienia wolności, jednak próg ten nie wynika z przepisów ustawowych. Został określony w wewnętrznym dokumencie Federalnego Ministerstwa Sprawiedliwości (SPF Justice), który nie został opublikowany i nie posiada formalnego umocowania.
Zdaniem MNP takie kryterium ma charakter arbitralny, ponieważ długość kary nie odzwierciedla rzeczywistego poziomu zagrożenia ze strony skazanego. Sarah Grandfils wskazuje, że granica trzech lat nie ma przekonującego uzasadnienia, a o kwalifikacji powinna decydować indywidualna ocena danej osoby, a nie sam wymiar kary. W ocenie mechanizmu obecne rozwiązanie opiera się na uproszczonym założeniu, że do domów detencyjnych trafiają wyłącznie osoby o niskim poziomie ryzyka. Tymczasem przy dłuższych wyrokach możliwa byłaby bardziej pogłębiona i skuteczna praca resocjalizacyjna.
Wątpliwości dotyczące praw podstawowych
Najpoważniejsze zastrzeżenia raportu odnoszą się do kwestii przestrzegania praw podstawowych. W placówce w Courtrai zakwestionowano praktykę rutynowych kontroli osobistych z rozbieraniem, stosowanych wobec wszystkich nowych rezydentów oraz przy testach narkotykowych. Ponieważ działania te nie opierają się na indywidualnej ocenie ryzyka, MNP uznał je za formę poniżającego traktowania, sprzeczną z Europejską Konwencją Praw Człowieka.
W Forest podejście do testów narkotykowych jest inne. Traktuje się je jako element wsparcia i pracy z osobą uzależnioną, a nie jako narzędzie represji. Jak podkreśla Grandfils, celem jest pomoc w wyjściu z problemu, a nie karanie.
Raport zwraca także uwagę na brak przejrzystości w stosowaniu izolacji. W domach detencyjnych funkcjonują tzw. pokoje wyciszenia lub refleksji, jednak brak centralnego rejestru sprawia, że nie ma skutecznej kontroli nad czasem i częstotliwością ich stosowania.
Odesłanie do tradycyjnego więzienia jako ukryta sankcja
Istotnym problemem wskazanym w raporcie jest także praktyka odsyłania rezydentów do klasycznych zakładów karnych. Od momentu uruchomienia placówek 86 osób w Courtrai oraz 50 w Forest zostało ponownie skierowanych do tradycyjnego systemu penitencjarnego. Decyzje te, często związane z naruszeniami regulaminu, zapadają bez pełnych gwarancji proceduralnych – bez wcześniejszego wysłuchania zainteresowanych, z opóźnionym uzasadnieniem oraz ograniczoną możliwością odwołania.
Jak ocenia Sarah Grandfils, takie praktyki mogą prowadzić do ponownego narażenia tych osób na ryzyko nieludzkiego lub poniżającego traktowania w klasycznych więzieniach.
Model kosztowny, ale z potencjałem
Mimo wskazanych problemów raport MNP określa domy detencyjne jako wyraźnie pozytywny kierunek zmian, który powinien być dalej rozwijany jako alternatywa dla tradycyjnych więzień. Jednocześnie podkreśla, że rozwój ten musi odbywać się z poszanowaniem obowiązującego prawa, a nowe placówki powinny zastępować miejsca w istniejących zakładach karnych, zamiast zwiększać ogólną pojemność systemu.
Koszty funkcjonowania domów detencyjnych są wyższe niż w przypadku klasycznych więzień. W 2024 r. roczny koszt utrzymania jednej osoby wynosił 72 747,87 euro w Forest i 91 772,48 euro w Courtrai, podczas gdy średnia dla tradycyjnych zakładów karnych wynosiła 61 424,08 euro. Zdaniem Sarah Grandfils różnica ta nie jest jednak znacząca. W jej ocenie większe inwestycje w indywidualne wsparcie oraz mniejsze, bardziej zindywidualizowane placówki mogą w dłuższej perspektywie ograniczyć liczbę powrotów do systemu penitencjarnego.