Około dwudziestu aktywistów spało pod gołym niebem w Lokeren, by zwrócić uwagę na problem bezdomności
We wtorek wieczorem około dwudziestu mieszkańców Lokeren zdecydowało się spędzić noc pod gołym niebem, rozkładając się na parkingu przed miejskim Domem Pomocy Społecznej (Welzijnshuis) nad rzeką...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be We wtorek wieczorem około dwudziestu mieszkańców Lokeren zdecydowało się spędzić noc pod gołym niebem, rozkładając się na parkingu przed miejskim Domem Pomocy Społecznej (Welzijnshuis) nad rzeką Durme. Wyposażeni w karimaty, śpiwory, kartony i ciepłe ubrania, chcieli w ten sposób zwrócić uwagę na sytuację osób bezdomnych oraz wywrzeć presję na lokalne władze, aby podjęły konkretne działania w tej sprawie.
Spis treści
Uczestnicy akcji byli związani z różnymi organizacjami społecznymi działającymi na rzecz osób zagrożonych wykluczeniem. Podkreślali, że choć dla nich była to jednorazowa forma protestu, dla wielu mieszkańców Lokeren brak dachu nad głową to codzienność.
Niewidoczny problem w mniejszym mieście
Jak zaznacza Natasja Pringels, koordynatorka domu spotkań De Moazoart, bezdomność istnieje również w Lokeren, choć często pozostaje niezauważona przez większość mieszkańców. W przeciwieństwie do dużych miast problem nie jest tu tak widoczny w przestrzeni publicznej, co nie oznacza, że jest mniej dotkliwy.
Zespół De Moazoart na co dzień pomaga osobom w trudnej sytuacji mieszkaniowej, wspierając je w poszukiwaniu lokali i kontaktach z instytucjami. Organizacja współpracuje m.in. z Companero Waas en Dender, Masereelfonds, Hart boven Hard oraz CAW, starając się zapewnić możliwie kompleksową pomoc.
Celem nocnej akcji było nie tylko nagłośnienie problemu, ale także zmiana sposobu jego postrzegania. Organizatorzy chcieli pokazać mieszkańcom, że bezdomność nie jest zjawiskiem odległym ani marginalnym, lecz realnym wyzwaniem obecnym także w ich najbliższym otoczeniu.
Najpilniejszy postulat – noclegownia zimowa
Najważniejszym żądaniem uczestników protestu jest utworzenie noclegowni funkcjonującej w okresie zimowym. Zdaniem Natasji Pringels zapewnienie bezpiecznego schronienia w najchłodniejszych miesiącach powinno być absolutnym priorytetem dla władz miasta.
Aktywiści wskazują, że w innych miastach Flandrii, takich jak Aalst czy Gent, podobne rozwiązania już funkcjonują i przynoszą konkretne efekty. Tymczasem w Lokeren osoby bezdomne pozostają w dużej mierze zdane na siebie, szczególnie w okresach niskich temperatur.
Nadine, wolontariuszka związana z De Moazoart, podkreśla, że codzienne rozmowy z osobami bezdomnymi pokazują jednoznacznie, czego najbardziej potrzebują. Jak mówi, zamykanie drzwi domu spotkań wieczorem jest dla niej trudnym doświadczeniem, ponieważ wie, że wiele osób musi wtedy spędzić noc na zewnątrz. Według relacji samych zainteresowanych najważniejsze jest zapewnienie miejsca, w którym można bezpiecznie przenocować zimą.
Miasto dostrzega problem, ale wskazuje ograniczenia
Radny ds. polityki społecznej Jan Cools (CD&V) przyznaje, że bezdomność w Lokeren jest realnym problemem, choć jego skala jest mniejsza niż w dużych aglomeracjach. Podkreśla jednak, że władze miasta podejmują działania, aby wspierać osoby w trudnej sytuacji.
Wśród podejmowanych inicjatyw wymienia współpracę z miejskim towarzystwem mieszkaniowym Tuinwijk oraz działania mające na celu wykorzystanie pustostanów jako potencjalnych lokali dla potrzebujących. Zwraca również uwagę na zaangażowanie pracowników socjalnych, którzy na co dzień pomagają osobom bezdomnym i byli obecni także podczas wtorkowej akcji.
Jednocześnie nieoficjalnie wskazuje się, że ograniczenia budżetowe mogą utrudniać szybkie wprowadzenie nowych rozwiązań, takich jak sezonowa noclegownia.
Szerszy problem kryzysu mieszkaniowego
Uczestnicy protestu podkreślają, że bezdomność jest tylko najbardziej widocznym przejawem szerszego kryzysu mieszkaniowego. Szczególnie dotyka on osoby samotne oraz samotnych rodziców, którzy mają coraz większe trudności ze znalezieniem dostępnych cenowo mieszkań.
Aktywiści zwracają również uwagę na problem pustostanów. W ich ocenie część budynków stojących od lat niewykorzystanych mogłaby zostać zaadaptowana na tymczasowe miejsca noclegowe. Pozwoliłoby to nie tylko ograniczyć skalę bezdomności, ale także zapobiec dalszej degradacji tych obiektów.
Jak podkreślają organizatorzy akcji, dla nich noc spędzona na zimnym betonie była jedynie symbolicznym gestem. Dla wielu osób to jednak codzienna rzeczywistość, z którą muszą mierzyć się bez wsparcia i poczucia bezpieczeństwa.