Król wstrzymał decyzję w sprawie dymisji rządu De Wevera – kulisy nocnego kernu i ostra krytyka opozycji
Aktualizacja, godz. 14.30: Król Filip przyjął od premiera Barta De Wevera dymisję rządu, ale „wstrzymał swoją decyzję” – podają m.in. dziennik Le Soir, dziennik ekonomiczny L’Echo i...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Aktualizacja, godz. 14.30: Król Filip przyjął od premiera Barta De Wevera dymisję rządu, ale „wstrzymał swoją decyzję” – podają m.in. dziennik Le Soir, dziennik ekonomiczny L’Echo i serwis RTL Info. Według publicznego nadawcy RTBF monarcha gra na czas i wzywa do kompromisu w sprawie budżetu. Rząd formalnie nie upadł, a partie większości mają szukać porozumienia.
Spis treści
Premier Bart De Wever (N-VA) udał się w poniedziałek 2 listopada rano do Pałacu Królewskiego, aby złożyć na ręce króla dymisję rządu po nieudanych negocjacjach budżetowych. Jak podaje dziennik La Libre Belgique, w trakcie nocnego posiedzenia wąskiego gabinetu (kern) premier zaproponował m.in. comiesięczne obniżanie pensji ministrów, dopóki kraj nie będzie miał budżetu. Opozycja ostro skrytykowała przyznanie się rządu do porażki.
„Panowie, co proponujecie w zamian?”
Według La Libre Belgique przez cały weekend premier prowadził rozmowy dwustronne z najważniejszymi ministrami, aby zbliżyć stanowiska – bez skutku. Posiedzenie kernu rozpoczęło się w niedzielę 1 listopada o godz. 21.00 i zakończyło w nocy kolejnym fiaskiem.
De Wever rozpoczął spotkanie od przypomnienia, w jak trudnej sytuacji są belgijskie finanse publiczne i że kraj jest pod obserwacją m.in. agencji ratingowych. Podkreślił też, że tzw. prowizoryczne dwunastki, czyli budżet tymczasowy, są dla niego nie do przyjęcia i dałyby obraz kraju, który nie jest poważny. Wicepremierzy nie zaakceptowali jednak tabeli budżetowej z propozycjami kancelarii premiera. „W takim razie, panowie, co proponujecie w zamian?” – zapytał premier. Odpowiedzi nie było.
Jak pisze dziennik, premier przypomniał wówczas o „ustawie o stabilności”, którą proponował na przyszły rok, aby ograniczyć negatywne skutki budżetu tymczasowego. Przewidywała ona m.in. obniżanie co miesiąc wynagrodzeń ministrów w razie braku budżetu.
Opozycja: „To nie jest rządzenie”
Jak podaje dziennik La Dernière Heure, powołując się na agencję Belga, opozycja nie kryje niezrozumienia dla decyzji premiera. Przewodniczący partii Anders Frédéric De Gucht stwierdził, że po dwóch miesiącach negocjacji jedynym efektem jest list z dymisją, a w tym czasie firmy zamykają się, ludzie tracą pracę, a rodziny nie wiedzą, jak zapłacić rachunki. „To nie jest rządzenie” – dodał.
Vlaams Belang uznał, że De Wever obiecywał rząd historycznych reform, a zafundował historyczny kryzys budżetowy. Groen wciąż liczy, że rząd porozumie się w sprawie zrównoważonego budżetu, ale zarzuca mu, że dotąd obciążał głównie klasę średnią. Podobnie ocenia to PS – według niej rząd za wszelką cenę chroni wielkie majątki. Przewodniczący PS Paul Magnette ocenił, że kraj „wchodzi w wielką mgławicę”. PTB nie zmartwiłaby się dymisją premiera i wzywa do zmiany kierunku polityki, a współprzewodniczący Ecolo Gilles Vanden Burre mówi o niestabilności wywołanej przez rząd federalny.
Decyzja należy do króla
Jak ocenia La Libre Belgique, można się spodziewać, że król zaproponuje premierowi okres wyciszenia emocji i konsultacji z wicepremierami oraz przewodniczącymi partii większości.