Telefon wiatru na cmentarzu w Gentbrugge – na Wszystkich Świętych można było „zadzwonić” do zmarłych bliskich
Na cmentarzu w Gentbrugge, dzielnicy Gandawy, w niedzielę 1 listopada, w dzień Wszystkich Świętych, stanęła nietypowa budka telefoniczna. Nie była podłączona do sieci, tylko – jak mówią jej...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Na cmentarzu w Gentbrugge, dzielnicy Gandawy, w niedzielę 1 listopada, w dzień Wszystkich Świętych, stanęła nietypowa budka telefoniczna. Nie była podłączona do sieci, tylko – jak mówią jej twórcy – „do wiatru”. Jak informuje nadawca publiczny VRT (serwis VRT NWS), odwiedzający mogli z niej symbolicznie zadzwonić do zmarłej bliskiej osoby. Pomysł pochodzi z Japonii.
Wiatr niesie wtedy wiadomość ze sobą – wyjaśnia inicjator akcji David Slosse.
Japońska historia budki
Jak opowiada David Slosse, wszystko zaczęło się w 2010 r., kiedy pewien Japończyk po stracie kuzyna zbudował w ogrodzie budkę telefoniczną, by poradzić sobie z żałobą. Budka nie była podłączona do sieci, ale do wiatru – zgodnie z typowo japońską myślą, że to wiatr niesie wiadomość. Rok później Japonię nawiedziły trzęsienie ziemi i tsunami, w których zginęło ponad 15 000 osób. Wtedy, jak mówi Slosse, wielu ludzi potrzebowało takiego telefonu, by jeszcze raz „porozmawiać” ze zmarłymi bliskimi.
Na cmentarzu w Zwijndrecht taki telefon stoi już od 2022 r. W Gentbrugge pojawił się specjalnie na Wszystkich Świętych. Inicjator tłumaczy, że po stracie bliskiej osoby na początku otrzymuje się wiele zrozumienia i ludzie chętnie słuchają, ale to szybko mija. Budka ma dać czas na spokojną, długą rozmowę ze zmarłym.
Zeszyt i rozmowa z wolontariuszami
W budce leżał zeszyt, w którym można było zapisać, do kogo się dzwoni. Na miejscu dyżurowały też dwie osoby z grupy roboczej Mellopee, z którymi można było porozmawiać o zmarłym bliskim tak długo, jak ktoś potrzebował. Wolontariusze zadawali pytania i słuchali.
Według VRT większość odwiedzających przyjęła pomysł z entuzjazmem. Jedna z kobiet, które skorzystały z telefonu, mówiła o bardzo wyjątkowym doświadczeniu – o możliwości wypowiedzenia na głos tego, co zwykle w myślach mówi się bliskim, za którymi się tęskni. Inna przyznała, że gdy podniosła słuchawkę tak jak dawniej, miała wrażenie, jakby zmarła trochę do niej mówiła.
Nie wszystkich jednak pomysł przekonał. Jedna z rozmówczyń VRT powiedziała, że rozumie, iż komuś może pomóc taki symboliczny gest, ale ona sama woli modlitwę albo cichą rozmowę ze zmarłą mamą.
Budka stała przy ogrodzie różanym na cmentarzu w Gentbrugge do godz. 18.00. David Slosse ma nadzieję, że w przyszłości pojawią się stałe telefony tego rodzaju.