Przemyt Albańczyków do Wielkiej Brytanii przez Namur – prokuratura żąda do dwóch lat więzienia, ceny przerzutu sięgały 15 000 euro
Prokuratura w Namur zażądała w czwartek 8 października kar od sześciu miesięcy do dwóch lat więzienia dla oskarżonych w sprawie przemytu ludzi z Albanii do Wielkiej Brytanii i udziału w organizacji...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Prokuratura w Namur zażądała w czwartek 8 października kar od sześciu miesięcy do dwóch lat więzienia dla oskarżonych w sprawie przemytu ludzi z Albanii do Wielkiej Brytanii i udziału w organizacji przestępczej. Przyznała jednak, że przekroczono rozsądny termin postępowania, i poprosiła, by sąd wziął to pod uwagę przy wymiarze kar – podaje agencja Belga, na którą powołuje się dziennik La DH.
Sprawa dotyczy około dziesięciu nielegalnych przerzutów obywateli Albanii do Wielkiej Brytanii w latach 2017-2020. Według śledczych przemytnicy posługiwali się głównie dokumentami tożsamości osób łudząco podobnych do tych, którzy chcieli przedostać się na Wyspy. Jak twierdzi prokuratura, jeden przerzut mógł kosztować nawet 15 000 euro.
Dwie zorganizowane grupy
Według prokuratury działały dwie odrębne organizacje przestępcze, których szefowie się znali. Śledztwo nabrało tempa w 2019 r., gdy brytyjskie służby zatrzymały żonę jednego z oskarżonych – przewoziła wtedy dwie obywatelki Albanii.
Zastępczyni prokuratora opisała obie grupy jako „dobrze zorganizowane”. Miały w nich być osoby odpowiedzialne za werbowanie chętnych, organizowanie podróży, dostarczanie dokumentów i opłacanie pozostałych uczestników.
Dla głównego oskarżonego prokuratura zażądała dwóch lat więzienia i 3 000 euro grzywny. Wobec pozostałych żądania wynoszą od sześciu do 20 miesięcy więzienia i od 100 do 2 000 euro grzywny. Dla kilku oskarżonych, którzy zostali już wcześniej skazani, prokuratura nie zażądała nowych kar.
Za długie postępowanie
Prokurator przyznała, że rozsądny termin został przekroczony – śledztwo wszczęto w maju 2019 r., a akta przekazano dwa lata później. Jej zdaniem powinno to jednak skutkować jedynie obniżeniem kar, bo proces pozostaje rzetelny.
Prawie wszyscy obrońcy wnieśli o uniewinnienie, powołując się m.in. na przekroczenie rozsądnego terminu, albo pomocniczo o zawieszenie ogłoszenia wyroku. Wyrok ma zapaść 26 listopada.