Bruksela wprowadza opłatę rotacyjną przy ładowarkach – chodzi przede wszystkim o zniechęcenie kierowców
Od 1 października na terenie całego Regionu Stołecznego Brukseli zacznie obowiązywać opłata rotacyjna dla samochodów elektrycznych, które zbyt długo zajmują miejsca przy publicznych ładowarkach. Po...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Od 1 października na terenie całego Regionu Stołecznego Brukseli zacznie obowiązywać opłata rotacyjna dla samochodów elektrycznych, które zbyt długo zajmują miejsca przy publicznych ładowarkach. Po kilku latach rozmów gminy, operatorzy stacji ładowania oraz pozostali zaangażowani partnerzy osiągnęli porozumienie w tej sprawie. Nowe zasady mają ograniczyć problem kierowców, którzy po naładowaniu samochodu nadal zajmują stanowisko przy ładowarce, traktując je jak bezpłatne miejsce parkingowe. Szacuje się, że dotyczy to nawet co trzeciego pojazdu.
Spis treści
Problem samochodów blokujących ładowarki
Zjawisko samochodów, które przez długi czas pozostają przy stanowiskach ładowania, występuje nie tylko w Brukseli. Kierowcy podłączają pojazd do ładowarki, a po zakończeniu ładowania nadal pozostawiają go na miejscu, jak na zwykłym bezpłatnym parkingu. Jest to szczególnie uciążliwe dla innych użytkowników samochodów elektrycznych, którzy muszą wówczas szukać innego dostępnego punktu ładowania.
Opłata obejmie 4 000 punktów ładowania
Nowa opłata wyniesie 6 centów za minutę, a jej maksymalna wysokość to 46,8 euro dziennie. Będzie automatycznie doliczana do rachunku za samo ładowanie, rozliczanego w euro za kWh, jeśli samochód pozostanie podłączony do ładowarki przez ponad sześć godzin z rzędu. Dopłata będzie naliczana wyłącznie między godz. 9.00 a 22.00. Dzięki temu osoby, które mogą ładować samochód jedynie wieczorem, nie będą musiały wstawać w nocy, aby go przestawić.
Jak wyjaśnia Sibelga, operator sieci elektroenergetycznej i gazowej w Brukseli odpowiedzialny za nadzorowanie rozwoju infrastruktury ładowania w stolicy, nowe zasady dotyczą wyłącznie ładowarek znajdujących się przy drogach publicznych. Nie obejmują natomiast stacji półpublicznych i półprywatnych, dostępnych dla wszystkich, ale zlokalizowanych na przykład na parkingach hoteli lub supermarketów.
Spośród 11 000 punktów ładowania, najczęściej po dwa na jednej ładowarce, około 4 000 znajduje się przy drogach publicznych i to właśnie one są objęte opłatą rotacyjną – podkreślają przedstawiciele Sibelgi.
Pieniądze trafią do gmin
Środki z opłat zostaną przekazane gminom, które same zabiegały o wprowadzenie takiego rozwiązania. Bezpłatne miejsca parkingowe przy ładowarkach oznaczają bowiem dla nich utratę części wpływów. Gminy nie otrzymają jednak całej pobranej kwoty, ponieważ 5 procent dopłaty będzie trafiać do operatorów na pokrycie kosztów obsługi systemu. Ładowarki przy drogach publicznych działają na podstawie koncesji udzielanych operatorom odpowiedzialnym za ich instalację i eksploatację. Są to między innymi TotalEnergies i EnergyVision, a wkrótce również Engie.
Jak najlepsze wykorzystanie każdej ładowarki
Philippe Vangeel, dyrektor operacyjny EV Belgium, federacji branżowej zajmującej się elektromobilnością, zwraca uwagę, że Bruksela korzysta z doświadczeń miast flamandzkich, takich jak Gandawa i Antwerpia, gdzie podobne rozwiązania już funkcjonują i dobrze się sprawdzają.
W dłuższej perspektywie wpływy z dopłat prawdopodobnie same zanikną, ponieważ celem jest zniechęcenie kierowców do zbyt długiego parkowania – wyjaśnia Philippe Vangeel.
Dla Sibelgi nowe zasady są istotne również dlatego, że mają umożliwić lepsze wykorzystanie istniejących publicznych ładowarek, zanim konieczne stanie się dalsze zwiększanie ich liczby. Cel zakładający 22 000 punktów ładowania do 2035 r. pozostaje jednak aktualny.
Osiągnęliśmy ogólny cel jednej ładowarki co 150 metrów. Teraz trzeba dopracować sieć tak, aby lokalizacje odpowiadały miejscom, w których zapotrzebowanie jest największe – wyjaśnia Serena Galeone, rzeczniczka Sibelgi.
Jak dodaje, operator współpracuje w tym zakresie z brukselskim uniwersytetem VUB.
Czy sześć godzin wystarczy na pełne ładowanie?
Część kierowców, którzy nie korzystają jeszcze z samochodów elektrycznych, może zastanawiać się, czy sześć godzin wystarcza na pełne naładowanie pojazdu. Ładowarki przy drogach publicznych mają moc od 7 do 11 kW, co oznacza, że w ciągu sześciu godzin można pobrać od 42 do 66 kWh energii. Przy zużyciu samochodu wynoszącym zazwyczaj od 12 do 20 kWh na 100 km pozwala to w każdym przypadku odzyskać zasięg przekraczający 200 km. Obecnie średni czas ładowania na publicznych stacjach wynosi około trzech godzin.