Skarga do Rady Stanu na nowy podatek od witryn w dzielnicy czerwonych latarni w Seraing
Belgijski związek zawodowy osób pracujących w branży seksualnej Utsopi zaskarżył do Rady Stanu nowy podatek lokalny wprowadzony przez władze Seraing. Organizacja domaga się unieważnienia opłaty...
Belgijski związek zawodowy osób pracujących w branży seksualnej Utsopi zaskarżył do Rady Stanu nowy podatek lokalny wprowadzony przez władze Seraing. Organizacja domaga się unieważnienia opłaty dotyczącej witryn oraz części budynków wykorzystywanych do świadczenia usług seksualnych. Podatek w wysokości 3 000 euro rocznie za każdą witrynę został przyjęty w listopadzie przez radę miejską i ma obciążać właścicieli oraz operatorów lokali. Samorząd uzasadnia decyzję koniecznością pokrycia dodatkowych wydatków związanych z obecnością policji, sprzątaniem oraz oświetleniem publicznym w rejonie ulicy Marnix – głównej strefy prostytucji w tym mieście nad Mozą.
Regulacja działalności i ochrona mieszkańców
Według władz Seraing nowa opłata ma nie tylko charakter fiskalny, lecz także regulacyjny. Samorząd podkreśla, że jej wprowadzenie ma służyć ochronie porządku publicznego, bezpieczeństwa mieszkańców oraz poprawie jakości życia osób mieszkających w sąsiedztwie dzielnicy czerwonych latarni. Podatek postrzegany jest jako narzędzie mające ograniczyć uciążliwości związane z funkcjonowaniem witryn i uporządkować działalność w tej części miasta.
Utsopi: to działanie sprzeczne z prawem i dyskryminujące
Związek Utsopi wraz z czterema osobami prywatnymi złożył formalną skargę do Rady Stanu, kwestionując legalność nowej opłaty. Dyrektor organizacji Daan Bauwens ocenił podatek jako przejaw dalszej stygmatyzacji osób pracujących w sektorze usług seksualnych. Przypomniał, że dekryminalizacja pracy seksualnej w Belgii miała na celu ograniczenie prekaryzacji, nadużyć oraz wyzysku w tej branży.
Zdaniem Bauwensa działania władz lokalnych stoją w sprzeczności z duchem tej reformy. Utrudnianie legalnego wykonywania pracy może – jak argumentuje – prowadzić do wypychania działalności do szarej strefy, gdzie trudniej o kontrolę, ochronę prawną i bezpieczne warunki pracy.
Dziennik Le Soir, który opisał sprawę, poinformował, że nie uzyskał komentarza burmistrz Seraing w tej sprawie.