Konflikt zbrojny zapoczątkowany w sobotę amerykańskimi i izraelskimi uderzeniami na Iran może poważnie zakłócić światowe dostawy ropy naftowej i wywindować ceny baryłki do poziomów niewidzianych od lat. Analitycy spodziewają się wyraźnej reakcji rynku już przy jego ponownym otwarciu w nocy z niedzieli na poniedziałek – handel ropą rusza o godzinie 23:00 GMT w niedzielę. Sytuację dodatkowo zaostrzają doniesienia o atakach na statki w pobliżu strategicznej cieśniny Ormuz oraz decyzje największych armatorów o wstrzymaniu żeglugi w tym rejonie. Jeśli napięcia się przedłużą, skutki mogą odczuć rynki na całym świecie.
Analitycy: możliwy skok powyżej 85 dolarów za baryłkę
Eksperci rynku surowcowego przewidują, że poniedziałkowe notowania rozpoczną się wyraźnymi wzrostami. Amena Bakr z firmy Kpler, specjalizująca się w analizach OPEC+ i regionu Bliskiego Wschodu, ocenia, że cena ropy może ustabilizować się w przedziale 85-90 dolarów za baryłkę. To znacząca zmiana wobec piątkowego kursu ropy Brent – globalnego punktu odniesienia – który wynosił nieco ponad 72 dolary. Jeszcze na początku roku baryłka kosztowała około 61 dolarów, co pokazuje, jak bardzo nasiliły się napięcia w ostatnim czasie.
OPEC+ zapowiada większe wydobycie
Arabia Saudyjska, Rosja oraz sześciu innych członków porozumienia OPEC+ ogłosiło w niedzielę zwiększenie limitów produkcji na kwiecień o 206 000 baryłek dziennie. To wyraźnie więcej niż prognozowane wcześniej 137 000 baryłek. Mimo tego analitycy podkreślają, że dodatkowa podaż może okazać się niewystarczająca, jeśli dojdzie do poważniejszych zakłóceń transportu ropy z regionu Zatoki Perskiej.
Cieśnina Ormuz w centrum obaw
Największe zaniepokojenie budzi nie tyle sama produkcja Iranu, ile możliwe utrudnienia w żegludze przez cieśninę Ormuz – wąski, około 50-kilometrowy i stosunkowo płytki szlak łączący Zatokę Perską z Oceanem Indyjskim. W 2024 r. codziennie transportowano tamtędy około 20 milionów baryłek ropy, co odpowiadało blisko 20 procentom światowego zużycia.
W niedzielę pojawiły się informacje o atakach na trzy jednostki pływające w pobliżu wejścia do Zatoki Perskiej. Irańska Gwardia Rewolucyjna ogłosiła, że cieśnina jest „de facto zamknięta”. Nawet bez formalnej blokady sama niepewność wpływa na decyzje armatorów – według danych Marine Traffic część tankowców już zmienia kurs, a Waszyngton apeluje do statków handlowych o omijanie tego obszaru. Trzej najwięksi armatorzy świata – MSC, Maersk i CMA CGM – zawiesili rejsy przez cieśninę Ormuz. Z kolei Jakob Larsen z organizacji Bimco ocenił, że w razie potrzeby przewaga militarna USA mogłaby w ciągu kilku dni przywrócić bezpieczeństwo żeglugi.
Znaczenie Iranu na rynku ropy
Iran produkuje około 3,1 miliona baryłek ropy dziennie, co plasuje go wśród dziesięciu największych producentów na świecie według danych OPEC. Koszty wydobycia wynoszą tam około 10 dolarów za baryłkę – poziom porównywalny z innymi państwami Zatoki Perskiej. Kraj posiada trzecie co do wielkości rezerwy ropy na świecie. Eksport wynosi obecnie od 1,3 do 1,5 miliona baryłek dziennie, z czego ponad 80 procent trafia do Chin – to efekt obowiązujących sankcji. Ewentualne ataki na irańską infrastrukturę naftową mogłyby istotnie wpłynąć na globalną podaż surowca.
Obawy przed regionalną eskalacją
Największym ryzykiem z punktu widzenia inwestorów jest rozszerzenie konfliktu na inne państwa regionu. Iran w przeszłości atakował kraje będące ważnymi producentami ropy, takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt czy Irak, a z Arabii Saudyjskiej napływały informacje o eksplozjach. Jason Bordoff z Uniwersytetu Columbia ocenia, że obecne zagrożenie eskalacją może być poważniejsze niż w poprzednich kryzysach w regionie.
W przypadku szerszego konfliktu ceny ropy mogłyby przekroczyć 100 dolarów za baryłkę – poziom nienotowany od początku wojny w Ukrainie. Taki scenariusz wskazał doradca ekonomiczny Kremla Kiriłł Dmitrijew. Wzrost cen energii mógłby stać się także elementem presji politycznej wobec Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza w kontekście zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczących utrzymania niskich kosztów energii dla amerykańskich wyborców.
Ubezpieczenia drożeją, żegluga pod presją
Napięcia odczuwalne są również w sektorze ubezpieczeń morskich. Jak podał Financial Times, firmy specjalizujące się w ubezpieczeniach od ryzyk wojennych zaczęły wypowiadać polisy obejmujące statki przepływające przez Zatokę Perską i cieśninę Ormuz. Składki mogą wzrosnąć nawet o 50 procent. Podwyżki przewiduje się także dla jednostek zawijających do portów izraelskich, w związku z ryzykiem działań odwetowych.
Branża obawia się zarówno zamknięcia cieśniny Ormuz, jak i prób przejmowania statków przez podmioty powiązane z Teheranem. Ubezpieczyciele ładunków – w tym ropy i zboża – rozważają czasowe rozwiązanie umów, aby renegocjować stawki na wyższym poziomie. Coraz więcej armatorów decyduje się na omijanie zagrożonego obszaru, a przechwycone komunikaty radiowe przypisywane irańskiej Gwardii Rewolucyjnej sugerują możliwość dalszych ograniczeń w ruchu morskim.
Globalna gospodarka pod presją
W krótkim okresie OPEC+ może odegrać rolę stabilizującą, a decyzja o zwiększeniu wydobycia powinna częściowo uspokoić rynki. Ostateczny wpływ na ceny zależeć będzie jednak od skali i czasu trwania konfliktu. Krótkotrwałe utrudnienia w żegludze światowe rynki prawdopodobnie zdołałyby wchłonąć. Długotrwałe zamknięcie cieśniny Ormuz lub kolejne ataki na infrastrukturę energetyczną mogłyby jednak wywołać znacznie poważniejsze konsekwencje – od skoku inflacji po zachwianie stabilności gospodarczej na świecie.