Ponad rok po wprowadzeniu w Belgii przełomowych przepisów umożliwiających zawieranie umów o pracę z osobami świadczącymi usługi seksualne, z nowego statusu prawnego korzysta jedynie niewielka grupa zainteresowanych. Jak podaje agencja Belga, spośród około 20 000 osób pracujących w branży seksualnej w Belgii jedynie kilkadziesiąt funkcjonuje obecnie w ramach nowego systemu. Rozbieżność między ambitnymi założeniami ustawodawcy a rzeczywistą skalą wdrożenia rodzi pytania o skuteczność przyjętych rozwiązań.
Belgia jako pierwszy kraj z takimi regulacjami
W grudniu 2024 r. Belgia stała się pierwszym państwem na świecie, które dopuściło możliwość formalnego zatrudniania osób świadczących usługi seksualne na podstawie umów o pracę. Przepisy, obowiązujące od 1 grudnia 2024 r., miały zapewnić pracującym w tej branży pełny status prawny, dostęp do praw socjalnych oraz lepszą ochronę przed nadużyciami i zagrożeniami związanymi z wykonywanym zawodem. Ustawa była przedstawiana jako przełom w regulowaniu sektora i poprawie bezpieczeństwa osób w nim zatrudnionych.
Niewiele licencji dla pracodawców
Jednym z filarów nowego systemu jest obowiązek uzyskania specjalnej licencji przez pracodawców. Z przepisów mogą korzystać wyłącznie osoby zatrudnione przez podmioty posiadające odpowiednie zezwolenie, które pozwala prowadzić działalność bez ryzyka odpowiedzialności karnej za czyny takie jak stręczycielstwo. Jak przekazał gabinet Davida Clarinvala, federalnego ministra pracy, kryteria przyznawania licencji są surowe i mają chronić przed wyzyskiem. Do tej pory wydano jedynie pięć licencji, a siedem kolejnych wniosków pozostaje w trakcie rozpatrywania.
Nieufność i dominacja samozatrudnienia
Zdaniem Quentina Deltoura, koordynatora organizacji Espace P, wdrażanie nowych przepisów postępuje bardzo wolno. Wśród osób pracujących seksualnie nadal dominuje ostrożność i brak zaufania do nowych regulacji. Dodatkowo znaczna część osób w tej branży działa na zasadach samozatrudnienia, co oznacza, że pozostają poza zakresem ustawy. Organizacje Utsopi oraz Espace P, które szacują liczbę osób pracujących w sektorze na około 20 000, podkreślają, że pełne wdrożenie nowych przepisów będzie procesem długotrwałym i wymagającym dalszych działań.