Mohamed Ouamara, mieszkaniec dzielnicy Cureghem i członek komitetu dzielnicowego Vigilance Cureghem, publicznie krytykuje zachowanie radnych gminy Anderlecht podczas sesji rady gminy. Jego zdaniem część mandatariuszy regularnie korzysta z telefonów komórkowych w trakcie wystąpień obywatelskich, zamiast poświęcać uwagę osobom zabierającym głos. Aktywista, który od piętnastu lat działa społecznie, a w ciągu ostatnich trzech lat złożył niemal 30 interpelacji obywatelskich, dobrze zna funkcjonowanie lokalnej demokracji na Anderlechcie. Wieloletnie uczestnictwo w obradach prowadzi go jednak do krytycznych wniosków dotyczących rzeczywistego szacunku, z jakim lokalni politycy traktują głos mieszkańców.
Zjawisko phubbingu podczas obrad rady gminy
Głównym zarzutem Mohameda Ouamary jest powtarzające się korzystanie ze smartfonów przez radnych w momentach, gdy mieszkańcy występują podczas sesji rady gminy. Zjawisko to określane jest angielskim terminem „phubbing”, czyli ignorowanie rozmówcy na rzecz telefonu. Według aktywisty szczególnie często dochodzi do tego podczas tzw. prawa do odpowiedzi – kluczowego elementu procedury obywatelskiej, w ramach którego mieszkaniec ma trzy minuty na ustne przedstawienie swojego stanowiska przed radą gminy.
„Wielokrotnie zwracałem się do radnych z prośbą, aby odłożyli telefony, choćby z szacunku dla osoby, która do nich mówi” – wyjaśnia członek komitetu dzielnicowego. „Słuchanie to nie tylko odbieranie informacji, ale także elementarna forma ludzkiej uwagi i okazywania szacunku drugiemu człowiekowi” – podkreśla Ouamara.
Problem dostrzegany przez wielu mieszkańców
Krytyczne uwagi dotyczące zachowania radnych nie są odosobnione. Już przed ostatnimi wyborami samorządowymi młodzi mieszkańcy Cureghem skierowali bezpośredni apel do liderów list wyborczych. „Mamy nadzieję, że po wyborach przestaniecie bez przerwy korzystać z telefonów i zaczniecie nas naprawdę słuchać” – mówili wówczas kandydatom młodzi mieszkańcy dzielnicy.
Mimo tych sygnałów sytuacja, według relacji Ouamary, nie uległa zmianie. Zachowanie radnych jest widoczne także na nagraniach wideo z posiedzeń rady gminy. Aktywista wskazuje, że niektórzy mandatariusze, w tym również burmistrz, mieli w trakcie wystąpień obywatelskich przeglądać treści na smartfonach, robić zdjęcia, a nawet publikować materiały w mediach społecznościowych.
Granica między narzędziem pracy a brakiem szacunku
Mohamed Ouamara zaznacza, że korzystanie z dokumentów cyfrowych podczas pisemnych interpelacji może być uzasadnione merytorycznie, na przykład w celu sprawdzenia danych lub konsultacji materiałów związanych z omawianą sprawą. Zupełnie inaczej ocenia jednak sytuację w czasie ustnego prawa do odpowiedzi, które trwa zaledwie trzy minuty. Jego zdaniem ten krótki czas wymaga od radnych pełnej koncentracji i niepodzielnej uwagi.
„Jeżeli interpelowanie władz przestaje mieć sens, to po co w ogóle mówić o partycypacji obywatelskiej?” – pyta retorycznie aktywista. W jego ocenie poświęcenie mieszkańcowi kilku minut uważnego słuchania jest absolutnym minimum wynikającym z demokratycznego mandatu, jaki radni otrzymują od wyborców.
„Cureghem zasługuje na coś więcej niż obojętność. Mieszkańcy mają prawo do tego, by ich głos był rzeczywiście wysłuchany” – podsumowuje członek komitetu Vigilance Cureghem.