Mimo dość konstruktywnego spotkania w czwartek między związkami zawodowymi a kierownictwem sieci LETEC protest nie został zakończony i część połączeń nadal pozostaje sparaliżowana. Za powrotem do pracy opowiedziały się tylko prowincje Namur, Luksemburg oraz Brabancja Walońska. W innych miejscach część kierowców wciąż twardo obstaje przy kontynuowaniu strajku. Napięcie nie opada, a pasażerowie coraz wyraźniej okazują zniecierpliwienie przedłużającymi się utrudnieniami.
Głosowania w zajezdniach i odmowa powrotu do pracy
W zajezdniach atmosfera robi się coraz bardziej nerwowa, a kolejne zgromadzenia ogólne odbywają się jedno po drugim. Podczas ostatniego głosowania 70 procent personelu zagłosowało przeciwko wznowieniu pracy, co oznacza dalsze przedłużenie akcji strajkowej, która cieszy się wśród kierowców bardzo dużym poparciem.
„Zgromadzenie odrzuca propozycje przedstawione przez dyrekcję. Uważają, że to za mało. Dlatego chcą kontynuować strajk” – tłumaczy Fabian Quientiens, sekretarz regionalny CGSP. Jeden z kierowców mówi wprost: „Chcemy zachować nasze zdobycze i dojdziemy do końca.”
Choć kierownictwo otworzyło dialog, proponując harmonogram negocjacji i zamrożenie kwestionowanych środków, pracownicy uznają te ustępstwa za zbyt niewystarczające. W Charleroi strajk trwa nadal. Jak ujął to Serge Delchambre, sekretarz międzyregionalny CGSP: „Zamrażamy, ale nie wycofujemy. To brak zaufania ze strony niektórych członków personelu.”
Kontrowersyjne metody głosowania i podzielona baza
W terenie narasta zamieszanie. Kierowcy skarżą się na głosowania przez podniesienie ręki, którym – jak twierdzą – może towarzyszyć presja, a nawet możliwe zastraszanie. „Moim zdaniem powinniśmy byli przeprowadzić głosowanie tajne. Wynik byłby inny” – ocenia jeden z kierowców. Inni zwracają uwagę, że protest może tracić impet: „Szanuję decyzję każdego, ale dla mnie powinniśmy byli zacząć na nowo.”
Pasażerowie mają coraz mniej cierpliwości. Wielu podkreśla, że codziennie musi pokonywać kilka kilometrów pieszo, by dotrzeć do pracy albo na umówione spotkania. „Mam tego dość, dziś rano musiałam iść piechotą” – mówi zirytowana pasażerka dojeżdżająca do pracy.
Pierwsze oznaki uspokojenia sytuacji
Dziennikarz Michael Menten opisuje sytuację jako bardzo dynamiczną: „Sytuacja zmienia się z godziny na godzinę. Układy sił zmieniają się nieustannie.”
Pojawiają się jednak pierwsze sygnały możliwego uspokojenia. „Kilka organizacji wyraża wolę wznowienia dialogu” – zaznacza dziennikarz. W niektórych miejscach zajezdnie zaczęły już znosić pikiety. „W Namur, w Brabancji Walonskiej i w prowincji Luksemburg autobusy powinny zatem kursować od poniedziałku.”
Blokada w Liège i Hainaut
W prowincjach Liège i Hainaut sytuacja nadal pozostaje zablokowana. Na tym etapie nie da się potwierdzić, czy i kiedy ruch zostanie tam wznowiony. Nowe głosowanie na zgromadzeniu ogólnym zaplanowano na poniedziałek na godz. 9.00 – prawdopodobnie w formie tajnej, aby ograniczyć ryzyko presji.
Przeciągający się strajk w sieci LETEC, obsługującej transport publiczny w Walonii, pokazuje głębokie niezadowolenie pracowników wobec proponowanych reform oraz trudność w wypracowaniu kompromisu, który byłby do przyjęcia dla obu stron sporu.