Sąd Apelacyjny w Brukseli nakazał przyjęcie studentki logopedii na rok akademicki 2025-2026 na ten sam kierunek studiów licencjackich, na którym była zapisana w poprzednim roku – poinformowała agencja Belga.
Zapisanie pod groźbą kar finansowych
W wyroku wydanym w poniedziałek sąd apelacyjny zobowiązał wyższą szkołę do zapisania studentki w terminie 15 dni. W przypadku niewykonania decyzji uczelnia będzie musiała zapłacić karę w wysokości 500 euro za każdy dzień opóźnienia, przy czym maksymalny limit sankcji ustalono na 30 000 euro.
Sąd uzasadnił nałożenie kar finansowych „perypetiami”, z jakimi studentka musiała się mierzyć od momentu złożenia wewnętrznego odwołania od decyzji o odmowie przyjęcia na studia.
Uczelnia odmówiła zapisania studentki 5 września, powołując się na brak spełnienia warunków tzw. finansowalności. Odwołanie od tej decyzji zostało złożone 11 września. Ponieważ przez dłuższy czas nie otrzymała żadnej odpowiedzi, studentka ponownie skontaktowała się z wyższą szkołą 13 października, pytając o status swojej sprawy.
Dopiero 29 października komisja odwoławcza poinformowała ją o podtrzymaniu odmowy przyjęcia, mimo że sama decyzja zapadła już 9 października.
Powiadomienie uznane za spóźnione
Przed Sądem Apelacyjnym w Brukseli studentka argumentowała, że informacja o podtrzymaniu odmowy została przekazana po terminie przewidzianym w przepisach. Sąd podzielił to stanowisko i uchylił postanowienie wydane 29 grudnia 2025 r. przez sąd pierwszej instancji w trybie postępowania zabezpieczającego.
Sędziowie oparli się na dekrecie regulującym zasady zapisów na studia, zgodnie z którym student ma prawo wezwać uczelnię do wydania decyzji w sprawie odwołania, jeśli nie zostanie ona przekazana w ciągu 30 dni.
Wyższa szkoła twierdziła, że wiadomość e-mail wysłana przez studentkę nie stanowiła formalnego wezwania. Argument ten został jednak odrzucony przez sąd apelacyjny. W uzasadnieniu podkreślono, że pojęcie „wezwania” nie jest terminem zarezerwowanym wyłącznie dla języka prawniczego.
Fakt, że studentka – „która nie jest prawnikiem i studiuje na kierunku paramedycznym” – nie użyła wprost tego sformułowania, „nie ma sam w sobie decydującego znaczenia” – stwierdził sąd, przyznając jej rację.