Nauczyciel, który w 2023 r. został skazany w Turnhout na sześć lat więzienia za czyny seksualne wobec nieletnich, figuruje w rejestrze karnym jako osoba niekarana. Do ujawnienia sprawy doszło przypadkowo, gdy mężczyzna ubiegał się o wynajem mieszkania i został poproszony o odpis z rejestru karnego. Dokument wykazał brak wpisów, co wywołało oburzenie właścicieli nieruchomości i pytania o bezpieczeństwo oraz skuteczność systemu.
We wrześniu 2023 r. P. T., nauczyciel szkoły podstawowej w Turnhout, został prawomocnie skazany na sześć lat bezwzględnego pozbawienia wolności za molestowanie seksualne 12 nieletnich dziewczynek. Obecnie, w ramach odbywania kary, może opuścić zakład karny z elektroniczną opaską na kostce. W związku z tym rozpoczął poszukiwania lokum i skontaktował się z właścicielami mieszkania poprzez portal Immoweb.
Przed podpisaniem umowy najmu wynajmujący zapytali kandydata o jego przeszłość, w tym o ewentualną karalność. Mężczyzna przyznał, że nie posiada nieskazitelnej przeszłości, mówiąc o popełnionym błędzie i naruszeniu integralności seksualnej młodych dziewcząt. Podkreślił, że bardzo tego żałuje, wstydzi się swoich czynów i od pięciu lat uczestniczy w terapii.
Właściciele poprosili go następnie o przedstawienie odpisu z rejestru karnego. Ku ich zaskoczeniu dokument, który otrzymali, potwierdzał czyste konto karne. Sam zainteresowany skomentował to krótko słowami: „No to dobrze dla mnie”.
Oburzenie właścicieli mieszkania
Cała sytuacja wzbudziła podejrzenia wynajmujących. Po szybkim sprawdzeniu informacji w internecie ustalili, że mają do czynienia z osobą skazaną w 2023 r. na sześć lat więzienia w sprawie, która odbiła się szerokim echem ze względu na skalę i charakter czynów.
Dodatkowo upewnili się, że przedstawiony dokument jest autentyczny i nie został sfałszowany. Ostatecznie negocjacje dotyczące wynajmu zostały natychmiast przerwane.
Właściciele podkreślają jednak, że najbardziej niepokoi ich sam fakt istnienia takiej luki w systemie. Zwracają uwagę, że osoba skazana za przestępstwa seksualne mogłaby, dysponując czystym rejestrem karnym, teoretycznie ubiegać się o pracę w szkolnictwie lub w organizacjach pracujących z dziećmi. W tym przypadku mężczyzna oprócz kary więzienia otrzymał również 20-letni zakaz kontaktowania się z nieletnimi. Zaniepokojeni sytuacją, właściciele powiadomili szereg instytucji.
Skontaktowali się z Child Focus, prokuraturą w Antwerpii – oddziałem w Turnhout – oraz z władzami gminy Lille, w której P. T. jest zameldowany. Tylko przedstawiciele gminy zadeklarowali natychmiastowe podjęcie działań.
„Ludzki błąd w ocenie”
Adwokat Kris Luyckx, który reprezentował część ofiar w tej sprawie, również zwrócił się do prokuratury w Antwerpii z prośbą o wyjaśnienie i podjęcie odpowiednich kroków. Jak zaznaczył, nie dysponuje szczegółowymi informacjami, jednak według niego w praktyce zdarzają się pomyłki przy wydawaniu odpisów z rejestru karnego.
Odpowiedź wymiaru sprawiedliwości potwierdziła, że doszło do ludzkiego błędu w ocenie na etapie administracyjnego przetwarzania akt. Skazanie karne zostało omyłkowo potraktowane jak postępowanie cywilne dotyczące odszkodowań, w wyniku czego wyrok nie trafił do rejestru karnego.
Podkreślono jednocześnie, że dane w policyjnych bazach zostały wprowadzone prawidłowo. Oznacza to, że w przypadku kontroli policyjnej dostępny byłby pełny i prawdziwy obraz skazania mężczyzny.
Sprawę we wrześniu 2023 r. rozpatrywał sąd karny w Turnhout, a skazany nie złożył apelacji. W marcu bieżącego roku ten sam sąd ma jeszcze zająć się kwestią ostatecznych odszkodowań dla ofiar.