24-letni mieszkaniec Beerse został skazany na dwa lata pozbawienia wolności za poważne zniszczenia zabytkowego kościoła św. Lamberta, do których doszło w noc sylwestrową. Wyrok obejmuje również posiadanie narkotyków oraz nielegalnej broni. Choć sprawca został ujęty i osądzony, skutki jego czynu są odczuwalne do dziś, a pełna naprawa szkód potrwa jeszcze wiele tygodni.
Do zdarzenia doszło w nocy z 31 grudnia 2024 r. na 1 stycznia 2025 r., kiedy mężczyzna zdetonował ciężkie wyroby pirotechniczne bezpośrednio przy murach zabytkowej świątyni w Beerse. W wyniku eksplozji całkowicie zniszczone zostały boczne drzwi wejściowe. Uszkodzeniom uległy także kamienne schody wykonane z ardenitu, hol wejściowy oraz kilka witraży.
Zagrożenie dla ludzi i otoczenia
Sąd podkreślił, że czyn oskarżonego nie był jedynie aktem wandalizmu wymierzonym w budynek sakralny. Użycie bardzo silnych fajerwerków w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła stworzyło realne zagrożenie dla przechodniów oraz pobliskiej zabudowy. Zachowanie mężczyzny mogło doprowadzić do poważnych obrażeń osób znajdujących się w okolicy.
Wyrok zapadł zaocznie, ponieważ 24-latek nie stawił się na ogłoszenie orzeczenia. Oprócz kary więzienia sąd wymierzył mu również grzywnę w wysokości 800 euro. Sprawa nie dotyczyła wyłącznie zniszczenia kościoła – w latach poprzedzających atak mężczyzna był wielokrotnie zatrzymywany w związku z posiadaniem narkotyków.
Narkotyki i nielegalna broń
Podczas przeszukań w miejscu zamieszkania sprawcy policja zabezpieczyła także zakazaną broń, w tym paralizator elektryczny oraz gaz pieprzowy. Sąd uznał, że nagromadzenie różnych przestępstw i wykroczeń miało istotny wpływ na surowość kary orzeczonej przez sąd w Antwerpii.
Skazany będzie musiał również partycypować w kosztach naprawy wyrządzonych szkód. Ostateczna wysokość odszkodowania zostanie ustalona na późniejszym etapie. Na razie sąd przyznał zarządowi kościoła oraz firmie ubezpieczeniowej symboliczne, tymczasowe odszkodowanie w wysokości jednego euro.
Remont trwa od wielu miesięcy
Jak informuje André De Belie, przewodniczący zarządu kościoła, zniszczenia nadal nie zostały w pełni usunięte. Boczne drzwi zostały już odrestaurowane i czekają w warsztacie konserwatora na ponowny montaż, który ma nastąpić w najbliższych tygodniach. W przypadku kamiennych schodów konieczne jest zamówienie brakującego stopnia, co w przypadku zabytkowych elementów nie jest prostym ani szybkim procesem. Zarząd liczy, że wszystkie prace uda się zakończyć jeszcze w tym roku.
Uszkodzenia miały w minionym roku także praktyczne konsekwencje dla funkcjonowania parafii. Ze względów bezpieczeństwa konieczne było ograniczenie liczby uczestników wydarzeń organizowanych w kościele, ponieważ boczne wejście pozostaje zabite tymczasową drewnianą płytą. Ograniczenia te obowiązywały m.in. podczas koncertu Lisy Del Bo.
Spokój po ujęciu sprawcy
Zarząd kościoła z ulgą przyjął informację o ujęciu i skazaniu sprawcy. Jak podkreśla De Belie, nie chce on oceniać wysokości kary, jednak najważniejsze jest dla niego pełne usunięcie szkód i możliwość zamknięcia tego trudnego rozdziału. Podkreśla przy tym skuteczność działań policji oraz fakt, że sprawa doczekała się rozstrzygnięcia przed sądem.
Ujęcie sprawcy przyniosło również poczucie bezpieczeństwa lokalnej społeczności. W przypadku braku rozstrzygnięcia istniała obawa, że podobne zdarzenie mogłoby się powtórzyć. Teraz parafianie mają świadomość, że osoba odpowiedzialna za zniszczenia została pociągnięta do odpowiedzialności.