Belgijska sieć elektryczna znajduje się coraz bliżej granicy swoich możliwości. Przyspieszona transformacja energetyczna oraz zmieniające się wzorce zużycia energii, w szczególności szybki wzrost liczby samochodów elektrycznych, powodują rosnące obciążenie infrastruktury. Najbardziej krytycznym okresem pozostaje zima, gdy zapotrzebowanie na energię osiąga szczytowe poziomy. Operatorzy sieci nie mają wątpliwości – aby sprostać nowym realiom, przepustowość sieci musi zostać w praktyce podwojona. Skutki problemu odczuwają zarówno gospodarstwa domowe, jak i przedsiębiorstwa, a koszty dystrybucji energii w nadchodzących latach będą rosnąć.
Coraz więcej urządzeń, coraz większe obciążenie
W Belgii zarejestrowanych jest obecnie około 350 000 samochodów elektrycznych. Do tego dochodzi dynamiczny rozwój pomp ciepła oraz powstawanie kolejnych centrów danych, które zużywają ogromne ilości energii. Łączny efekt tych zmian zwiększa ryzyko niedoborów napięcia, co może mieć bezpośrednie konsekwencje dla codziennego funkcjonowania mieszkańców.
„Gdy pompa ciepła się zatrzymuje, oznacza to brak ogrzewania w domu. Domowe stacje ładowania samochodów nadal działają, ale jednocześnie pogłębiają problem. Skutki dotyczą wszystkich – każdego urządzenia o dużym poborze energii” – wyjaśnia Annabel Vanbever, rzeczniczka operatora dystrybucji Ores.
Aby przeciwdziałać tym zagrożeniom, Ores zapowiada intensywne inwestycje. „Inwestycje są kręgosłupem systemu. Ores ma plan inwestycyjny na lata 2025–2026 o wartości 2,1 miliarda euro” – podkreśla Vanbever.
Firmy bez prądu, rozwój wstrzymany
Przeciążona sieć to nie tylko problem gospodarstw domowych. Coraz wyraźniej hamuje ona rozwój gospodarczy, zwłaszcza w Walonii, gdzie część przedsiębiorstw nie może zostać podłączona do sieci energetycznej. Jednym z przykładów jest klub padla w Namur.
„Mieliśmy wszystkie pozwolenia i zgody, a dwa tygodnie przed otwarciem budynku dostaliśmy złą wiadomość” – mówi Frédéric Gautier, dyrektor Tero Padel Club Namur. Aby móc rozpocząć działalność, klub korzysta obecnie z generatora diesla. „Produkcja energii z diesla jest kosztowna i wiąże się z wieloma ograniczeniami” – dodaje.
Całe strefy gospodarcze zablokowane
Problem ma znacznie większą skalę. We Flémalle cały park działalności gospodarczej został faktycznie zamrożony. Dotyczy to 35 firm i około 400 miejsc pracy. „Prace wyposażeniowe rozpoczęliśmy 18 miesięcy temu. Zainwestowano 10 milionów euro środków publicznych. Dziś przedsiębiorstwa nie mogą się tu osiedlić” – mówi Catherine Colette, dyrektor agencji rozwoju terytorialnego prowincji Liège.
Operatorzy podkreślają, że Belgii nie brakuje samej energii elektrycznej. Problemem jest moc i zdolność sieci do obsługi lawinowo rosnącej liczby wniosków o przyłączenie. „To nie jest kwestia produkcji energii. Sieci są w stanie obsłużyć większość projektów, ale przeciążenie powoduje powstawanie kolejek” – tłumaczy Jean Fassiaux, rzecznik operatora przesyłowego Elia.
Zapotrzebowanie większe niż prognozy
Skala problemu zaskoczyła nawet samych operatorów. „Zakładaliśmy wzrost zapotrzebowania rzędu 50 procent, ale liczba wniosków o przyłączenia znacznie przekracza wszystkie nasze prognozy. To problem ogólnoeuropejski” – przyznaje Gil Simon, dyrektor operatora dystrybucji Resa w regionie Liège.
Podobne trudności występują w całej Europie, gdzie elektryfikacja transportu i ogrzewania postępuje szybciej niż rozbudowa infrastruktury sieciowej. Sieci energetyczne nie nadążają za tempem transformacji.
Elastyczne zużycie jako częściowe rozwiązanie
Jednym z elementów łagodzenia problemu ma być większa elastyczność w zużyciu energii. W Walonii wprowadzono dekret dotyczący godzin niskiego obciążenia. W Nivelles przewoźnik Keolis zobowiązał się do ładowania autobusów nocą. Z takich godzin korzystają także osoby prywatne.
Luc, mieszkaniec Lasne posiadający samochód elektryczny, ładuje go w nocy i programuje pralkę na godziny niskiego obciążenia. „To prezent dla portfela” – przyznaje. Takie rozwiązania mogą zmniejszyć presję na sieć, ale nie eliminują głównego problemu, jakim jest niewystarczająca przepustowość infrastruktury.
Wyższe rachunki coraz bliżej
Operatorzy nie ukrywają, że masowe inwestycje w sieć będą miały swoją cenę. Rozbudowa i modernizacja infrastruktury – tylko w przypadku Ores warta 2,1 miliarda euro – musi zostać sfinansowana.
W praktyce oznacza to, że w nadchodzących latach koszty dystrybucji energii elektrycznej wzrosną. Nawet jeśli produkcja prądu pozostanie wystarczająca, mieszkańcy Belgii powinni liczyć się z wyższymi rachunkami. Problem nie leży w ilości energii, lecz w zdolności sieci do dostarczenia jej do coraz bardziej zelektryfikowanych domów i przedsiębiorstw.