Niedzielny wieczór w stolicy Belgii przyniósł dwa skrajnie odmienne obrazy. Po przegranym przez Maroko finale Pucharu Narodów Afryki z Senegalem w dzielnicy Matonge na Ixelles setki osób ze społeczności senegalskiej wyszły na ulice, by świętować historyczny triumf swojej reprezentacji. W tym samym czasie na Molenbeek doszło do poważnych zamieszek, które zakończyły się interwencją policji, zamknięciem stacji metra oraz użyciem środków przymusu.
Radość i świętowanie na Matonge
Dzielnica Matonge szybko zamieniła się w przestrzeń wspólnego świętowania. Na ulicach pojawiły się tłumy mieszkańców, którzy tańczyli, śpiewali i trąbili klaksonami samochodów, celebrując zwycięstwo Senegalu. Atmosfera była radosna i pokojowa – ludzie gromadzili się w grupach, dzieląc się emocjami i dumą z sukcesu drużyny znanej jako Lwy z Terangi.
Świętowanie trwało przez wiele godzin i nie towarzyszyły mu poważniejsze zdarzenia. Dla senegalskiej społeczności w Brukseli był to moment symboliczny, który zgromadził zarówno młodszych, jak i starszych mieszkańców dzielnicy.
Eskalacja napięcia na Molenbeek
Zupełnie inna sytuacja panowała na Molenbeek. W rejonie stacji metra Étangs Noirs zebrały się setki młodych ludzi, a atmosfera szybko stała się napięta. Odpalano fajerwerki, przewracano bariery ochronne i elementy miejskiej infrastruktury. Jeden z ładunków pirotechnicznych eksplodował na placu w pobliżu wejścia do metra.
W miarę narastania chaosu doszło do aktów wandalizmu, w tym przewracania hulajnóg i niszczenia wyposażenia ulicznego. Według relacji mediów agresja dotknęła również dziennikarzy relacjonujących wydarzenia.
Zamknięte stacje metra i interwencja policji
W związku z pogarszającą się sytuacją operator STIB/MIVB zdecydował o ewakuacji i czasowym zamknięciu trzech stacji metra: Aumale, Étangs Noirs oraz Osseghem. Zakłócenia objęły także komunikację autobusową – linie 13, 20 i 86 zostały skierowane na objazdy, aby ominąć rejon zamieszek.
Gdy grupa uczestników przemieszczała się w kierunku Ribaucourt ulicą Piers, w stronę policjantów zaczęły lecieć kamienie i inne przedmioty. Przed meczetem Al Moutaquine przewrócono donice z kwiatami, a na jezdni znalazła się nawet wywrócona kabina budowlana. Policja wzmocniła swoje siły, wprowadzając oddziały wyposażone w tarcze, a do rozproszenia tłumu użyto gazu łzawiącego i armatek wodnych. Spokój przywrócono dopiero po północy.
Próby mediacji i zatrzymania w Antwerpii
Na miejsce zamieszek przybyli również wolontariusze, w tym radni Dirk De Block oraz Saliha Raïss, którzy próbowali uspokoić nastroje wśród zgromadzonych. Według świadków, we wczesnej fazie wydarzeń widoczna obecność policji była ograniczona.
Podobne napięcia odnotowano także w Antwerpii. Tamtejsza policja przeprowadziła dziewięć zatrzymań administracyjnych. Doszło m.in. do uszkodzenia autobusu przewoźnika De Lijn oraz rzucania przedmiotami w funkcjonariuszy.