Autosalon w Brukseli stawia na różnorodność napędów w obliczu niepewności regulacyjnej
Organizatorzy Brussels Motor Show, który odbędzie się w stolicy Belgii od 9 do 18 stycznia 2026 roku, przygotowują się na wizytę ponad 300 000 osób. Tegoroczna edycja zapowiada się rekordowa pod...
Organizatorzy Brussels Motor Show, który odbędzie się w stolicy Belgii od 9 do 18 stycznia 2026 roku, przygotowują się na wizytę ponad 300 000 osób. Tegoroczna edycja zapowiada się rekordowa pod względem liczby wystawców – swoje modele pokażą 64 marki motoryzacyjne. Choć na targach nie zabraknie samochodów elektrycznych i producentów z Chin, oferta prezentowana na stoiskach wiernie oddaje realia rynkowe, w których auta spalinowe nadal dominują w sprzedaży dla klientów prywatnych. Branża z uwagą czeka teraz na sygnały z Komisji Europejskiej dotyczące możliwego złagodzenia harmonogramu wycofywania silników spalinowych.
Spis treści
Entuzjazm publiczności motorem kontynuacji wydarzenia
Decyzja o organizacji kolejnej edycji salonu została w dużej mierze podjęta dzięki pozytywnym reakcjom odwiedzających. Poprzednia odsłona zgromadziła 307 000 zwiedzających, a jej komercyjny sukces wśród dealerów potwierdził zasadność kontynuowania imprezy. Frank Van Gool, szef Febiac – federacji reprezentującej belgijską branżę motoryzacyjną i współorganizującej targi wraz z importerami i dystrybutorami – zaznacza, że frekwencja tegorocznej edycji przesądzi o ewentualnej decyzji dotyczącej wydarzenia w 2027 roku, które byłoby już 103. odsłoną salonu.
Przedstawiciele branży nie kryją jednak rozczarowania działaniami europejskich decydentów. Van Gool podkreśla, że środowisko motoryzacyjne liczy na złagodzenie przez Komisję Europejską zasad dotyczących zakazu sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku. Jego zdaniem europejscy producenci są ważnymi nośnikami innowacji i gwarantami miejsc pracy, a narzucanie kolejnych wymogów bez uwzględnienia możliwości adaptacji rynku oraz klientów jest podejściem krótkowzrocznym.
Elektryfikacja postępuje, ale powoli
Zamieszanie wokół unijnego kalendarza odchodzenia od silników spalinowych znalazło odzwierciedlenie w strategiach wystawców, którzy postawią na szeroki przegląd dostępnych napędów. Sprzedaż samochodów elektrycznych dla klientów indywidualnych wprawdzie podwoiła się rok do roku, lecz nadal stanowi zaledwie 8% rynku. Wyższy poziom elektryfikacji w segmencie flotowym wynika głównie z preferencyjnych rozwiązań podatkowych dla firm. Klienci prywatni pozostają ostrożni, co wynika przede wszystkim z wysokich cen pojazdów elektrycznych.
Jean-Marc Ponteville, rzecznik grupy D’Ieteren – importera marek Volkswagen, Skoda, Audi, Cupra, Porsche i Maserati, których ekspozycja zajmie cały pawilon – potwierdza, że producentom zależy na zróżnicowaniu oferty. Obok modeli elektrycznych, w tym wyczekiwanych przez klientów indywidualnych miejskich aut takich jak ID.Polo, zaprezentowane zostaną także hybrydy oraz pojazdy benzynowe. Branża przygotowuje się na scenariusz, w którym harmonogram dochodzenia do 2035 roku zostanie zmodyfikowany.
Chińscy producenci obecni, ale bez dominacji
Po ubiegłorocznym debiucie, który wzbudził duże zainteresowanie mało znanymi w Europie markami z Chin, azjatyccy producenci ponownie pojawią się na brukselskich targach. Ich reprezentacja będzie jednak proporcjonalna do faktycznego udziału w rynku – zdecydowaną większość powierzchni wystawienniczej zajmą tradycyjne europejskie koncerny. Jak zauważa Van Gool, salon pozostaje wiernym odzwierciedleniem sytuacji rynkowej: choć chińskie marki rosną w siłę, europejscy producenci nadal dominują w sprzedaży.
Informacje praktyczne dla odwiedzających
Cena biletu wynosi 15 euro do 31 grudnia, po czym wzrośnie do 18 euro. Dzieci do 10. roku życia wejdą na targi bezpłatnie. Goście wydarzenia będą mogli obejrzeć ponad 400 pojazdów, a po przerwie na salon wracają również motocykle – zaprezentowane przez 28 marek.
Organizatorzy zapowiadają 5 światowych i 10 europejskich premier. Podczas targów odbędzie się także wybór Samochodu Roku. Febiac spodziewa się akredytacji dziennikarzy i influencerów z 40 państw, co potwierdza rosnące międzynarodowe znaczenie brukselskiego salonu motoryzacyjnego.