N-VA krytykuje Partię Socjalistyczną za blokowanie reform i paraliż negocjacji koalicyjnych w Brukseli
Flamandzka minister ds. Brukseli Cieltje Van Achter z partii N-VA ostro skrytykowała w czwartek przebieg rozmów nad utworzeniem nowej większości rządowej w regionie stołecznym. Jej zdaniem postawa...
Flamandzka minister ds. Brukseli Cieltje Van Achter z partii N-VA ostro skrytykowała w czwartek przebieg rozmów nad utworzeniem nowej większości rządowej w regionie stołecznym. Jej zdaniem postawa Partii Socjalistycznej (PS) prowadzi do blokowania koniecznych reform i pogłębiania impasu politycznego, którego konsekwencje ponoszą mieszkańcy Brukseli.
Dziesięć tygodni bez rezultatów
Liderka brukselskiego oddziału N-VA zwróciła uwagę, że mimo dziesięciu tygodni intensywnych negocjacji budżetowych w regionie stołecznym, nie udało się osiągnąć żadnych konkretnych ustaleń. W ocenie Van Achter główną przeszkodę stanowi odmowa PS dotycząca jakichkolwiek oszczędności czy reform strukturalnych, przy równoczesnym funkcjonowaniu w rządzie zajmującym się wyłącznie bieżącymi sprawami.
Podkreśliła, że w czasie przedłużającego się kryzysu politycznego nie rozwiązuje się kluczowych dla mieszkańców kwestii – zwłaszcza dotyczących bezpieczeństwa publicznego oraz utrzymania czystości – podczas gdy koszty ponoszone przez osoby mieszkające w Brukseli stale rosną.
Zarzuty wobec Partii Socjalistycznej
Van Achter odniosła się także do najnowszych propozycji dotyczących powołania koalicji rządowej, z której – według doniesień – miałyby zostać wyłączone zarówno N-VA, jak i liberalna partia MR. W swoim wpisie na platformie X polityk przewidziała, że kolejna inicjatyva zakończy się niepowodzeniem, tak jak wszystkie poprzednie.
Zdaniem liderki N-VA Partia Socjalistyczna nie tylko blokuje reformy, ale również pomija interesy niderlandzkojęzycznej społeczności w regionie. Sugerowała też, że PS może wręcz korzystać z obecnych napięć między MR a partią Les Engagés, co osłabia pozycję centroprawicowych ugrupowań w trwających negocjacjach.
Van Achter podsumowała, że wszystkie te działania odbywają się kosztem mieszkańców Brukseli, którzy wciąż odczuwają skutki przedłużającego się impasu politycznego w regionie stołecznym.