Kryzys zaufania w armii: zakaz krytyki rządu przez żołnierzy wywołuje burzę polityczną i społeczną w Belgii
Na początku lipca 2025 roku wybuchła kontrowersja wokół wewnętrznego maila rozesłanego do jednostek belgijskich sił zbrojnych. W wiadomości, podpisanej przez „Security Office – Service de la...
Na początku lipca 2025 roku wybuchła kontrowersja wokół wewnętrznego maila rozesłanego do jednostek belgijskich sił zbrojnych. W wiadomości, podpisanej przez „Security Office – Service de la Défense”, żołnierzom przypomniano, że publikowanie w mediach społecznościowych krytycznych komentarzy wobec polityki rządu może skutkować odebraniem poświadczenia bezpieczeństwa – co w praktyce oznacza możliwość utraty stanowiska lub marginalizację zawodową. Sprawa wywołała gwałtowne reakcje – zarówno po stronie opozycji, jak i środowisk związkowych – a była minister obrony Ludivine Dedonder (Partia Socjalistyczna, PS) nazwała sytuację „skandaliczną” i „nieakceptowalną w demokracji”.
Kontrowersyjne pismo do jednostek wojskowych
Treść maila, według informacji przekazanych przez dziennikarzy „Gazet van Antwerpen” i potwierdzonych przez resort, brzmiała: „Zwracamy uwagę na publikacje o charakterze subwersywnym pojawiające się na kontach społecznościowych niektórych członków personelu. Może to prowadzić do incydentów bezpieczeństwa, a nawet utraty poświadczenia bezpieczeństwa. Jesteście wolni w myśleniu, ale nie zawsze możecie to publicznie wyrażać.” Tego typu sformułowania zostały odebrane jako groźba i próba ograniczenia swobody wypowiedzi wśród wojskowych – zwłaszcza w kontekście aktualnych kontrowersji dotyczących planowanego wydłużenia wieku emerytalnego dla żołnierzy.
Ludivine Dedonder, która kierowała resortem obrony do maja 2025 roku, zaznaczyła, że w czasie jej kadencji „propozycje subwersywne” dotyczyły wyłącznie wypowiedzi o charakterze dyskryminacyjnym – rasistowskim, seksistowskim czy homofobicznym – i że każda próba tłumienia opinii związanych z polityką obronną lub warunkami pracy była traktowana jako niezgodna z wartościami demokratycznymi.
Obawa przed utratą zatrudnienia
Dedonder potwierdza, że otrzymała liczne wiadomości od osób chcących komentować jej publikacje na Facebooku, ale powstrzymujących się z obawy przed utratą pracy. „To bardzo poważne. Wewnętrzna wiadomość wskazuje: nie możecie wypowiadać się na temat obecnej polityki pod groźbą utraty poświadczenia bezpieczeństwa. Utrata wojskowego poświadczenia bezpieczeństwa to praktycznie utrata pracy lub odsunięcie na boczny tor. To zastraszające pismo, którego celem jest uciszenie. Uważam je za całkowicie nieprawidłowe. Mamy do czynienia z czymś, co jest sprzeczne z demokracją i wolnością wypowiedzi.”
To, co pismo służbowe resortu obrony wskazuje jako wywrotowe, przy współudziale nadzoru prowadzonego przez służby wywiadowcze, to wyrażanie niezgody na nowe środki polityczne podjęte lub planowane przez ministra Franckena. Obecne niezadowolenie, które dotyka część personelu wojskowego, dotyczy między innymi wydłużenia wieku emerytalnego oraz warunków płacowych. Według związków zawodowych reformy te mogą wpłynąć na atrakcyjność zawodu.
Dialog społeczny na martwym punkcie
„Mamy żołnierzy, którzy się wypowiadają, związki zawodowe, które są wściekłe, dialog społeczny jest na zerowym poziomie. Nie otrzymują żadnych odpowiedzi na swoje żądania. Widzą miliardy uwalniane na zakup sprzętu, ale nie ma nic dla człowieka” – szczegółowo opisuje Dedonder, która utrzymuje kontakt z sektorem. „To uzasadnione, że personel obrony – wojskowy i cywilny – zastanawia się nad swoją przyszłością, niepokoi się i może się wypowiadać. Gdy pozostajemy w wypowiedziach dotyczących wolności wyrażania opinii, które nie są groźne, nie są obraźliwe, każdy ma prawo się wypowiadać.”
Pytania o autorstwo kontrowersyjnego dokumentu
Kto stoi za tym pismem? Wiadomość podpisana jest „Security Office – Służba Obrony”. Wewnętrznie kilka osób dostrzegło w tym rękę ministra Theo Franckena. Skontaktowany gabinet twierdzi, że to nie pochodzi od nich. Biuro prasowe resortu obrony odpowiada natomiast, że odpowiedź parlamentarna zostanie sformułowana wkrótce. Odpowiedź dla prasy nastąpi później.
W związkach zawodowych wojskowych widzą w tym piśmie próbę „uciszenia” sił zbrojnych. Słowa „dyktatura” i „groźby” pojawiają się często. Celem jest teraz zrozumienie, jak i dlaczego to pismo zostało wysłane. „Cotygodniowy komitet negocjacyjny zaplanowany jest na przyszły tydzień z przedstawicielem gabinetu ministra” – wyjaśnia Boris Morenville, odpowiedzialny dirigent SLFP VSOA Def. „Będziemy domagać się wyjaśnień i analizy prawnej ze strony służby obrony dotyczącej tego e-maila, aby wiedzieć, czy legalne jest wysyłanie tego rodzaju danych informacyjnych, a nawet zastraszających, do personelu.”
Brak szacunku dla personelu wojskowego
Dla Dedonder ta historia świadczy ogólnie o braku szacunku dla personelu wojskowego. „Theo Francken wykorzystuje tych ludzi do wyeksponowania sprzętu, który lubi kupować, ale wzajemność, uznanie, nie ma tego nigdzie. Obawy są uzasadnione i musi być w stanie je wysłuchać. Obrona to 25 tysięcy osób. Nie widzę zagrożenia bezpieczeństwa, jakie może stanowić komentarz żołnierza wypowiadającego się: ja nie będę mógł pójść w teren w wieku 65 lat. Gdy byłam ministrem, zawsze stawiałam priorytet na personel. Bez zmotywowanego personelu, który ma ochotę się szkolić i jest naprawdę zaangażowany w swoją pracę, możecie mieć cały najpiękniejszy sprzęt, jaki chcecie, ale to nie będzie działać.”